Reklama

Ampacity- „Encounter One” ... Uwaga na Czarne Dziury- recenzja płyty

Kulturka
16/04/2013 16:47


Ampacity- „Encounter One”, Nasiono Records (2013)

Uwaga na Czarne Dziury- recenzja płyty


Na początku było Broken Betty. Trójka pasażerów tego statku postanowiła zdezerterować z jego pokładu, by wznieść się jeszcze wyżej, do jakiejś zakazanej strefy. Znaleźli dwóch pilotów z innych kosmodromów i skonstruowali swój własny pojazd, którym pomknęli w nieznane. Tak też powstało Ampacity, z którego debiutanckim albumem mam przyjemność od jakiegoś czasu obcować.


Już na „Original Features” (ostatnim albumie Broken Betty- przyp. Red.) Jan Galbas i spółka do stonerowej mikstury postanowili dorzucić szczyptę space rocka. Flirt z muzyczną spuścizną Hawkwind Panowie postanowili kontynuować w swoim nowym projekcie. Jak się okazało ich statek kosmiczny dotarł wyżej niż ktokolwiek wcześniej w Polsce.

Reklama

„Encounter One” to ponad 40minutowa podróż w niezbadane dotąd rejony wszechświata, totalna jazda bez trzymanki. Więc Drogi słuchaczu- podróżniku zapnij pasy i przygotuj się na wyprawę, która może zmienić twoje nudne, muzyczne życie w ekscytujące doświadczenie.

Już początek płyty, czyli utwór „Ultima Hombre”, w którym zgiełk gitary intonuje space rockową suitę zapowiada, że lekko nie będzie. Za chwilę wchodzi prog- rockowy klawisz i bardzo ciekawa, napędzająca wszystko praca sekcji rytmicznej. Numer w pewnym momencie załamuje się, by ruszyć do przodu z jeszcze większym natężeniem. To totalna nawałnica dźwięków. Zupełnie jakbyśmy mknęli przez las meteorytów. Statek zdaje się przekraczać barierę dźwięku i gdy wydaje się, że wraz z jego załogą spadniemy w bezdenną przepaść, następuje zwolnienie, wyciszenie. Jest „lejzi” i to z jazzowym feelingiem. Klawiszowiec grupy zresztą przyznał się w wywiadzie dla „Kulturki” do swych klasycznie jazzowych inspiracji. Jednak załoga statku nie lubi stać w miejscu i już za chwilę perkusista grupy daje znać do rozpoczęcia ataku. Świetny, ciężki riff i hammondowe pasaże jakby rodem z początku lat 70-tych, przeradzają się w szaleńczą mozaikę dźwięków. Stoner rock podaje łapę muzyce, z której przecież się wywodzi, czyli klasycznemu hard rockowi.

Reklama

Drugi utwór (Asimov"s Sideburns”) przywodzi mi na myśl granie w stylu pierwszych albumów Red Sparowes, czy Explosions in the Sky, a więc mamy mały flirt z post rockiem. Z drugiej strony przestrzeń w tym utworze przypomina niemiecki 35007, czy efemerydę Interkosmos. Jednak w tym przypadku nie ma sensu wrzucać muzyki kwintetu do jakichkolwiek szufladek. Sam tytuł jest hołdem dla Isaaca Asimova, słynnego twórcy literatury sciente fiction. I faktycznie mamy tutaj do czynienia z odrealnionym klimatem rodem z jego powieści.

Tym razem utwór bazuje na budowaniu klimatu poprzez pojedyncze brzmienia gitar i syntezatorowe plamy dźwięków. Jest to czas na odpoczynek, można zamknąć oczy i przenieść się na jakiś odległy ląd, czy galaktykę. Tylko uważajcie, żeby z tego tripu cało wrócić.

Reklama

Trzeba powiedzieć, że w tym numerze wielkim kunsztem realizacyjno-producenckim wykazał się Jan Galbas, który po świetnie wyprodukowanej Ep-ce dla Satellite Beaver wyrasta na czołowego producenta polskiej sceny stoner rockowej. Każdy najdrobniejszy dźwięk, szum, mgiełka jest doskonale słyszalna. Utwór narasta, oplata słuchacza niczym wąż swymi kojącymi dźwiękami, by pod koniec zaserwować monumentalny ciężar a" la Shrinebuilder.

Początek, czyli szum wiatru i pojedyncze dźwięki gitary, a także charakterystyczne wybijanie rytmu perkusji kojarzyć się może z Floydami z okresu „Ummagummy”, czy „Meddle”. Statek kosmiczny po chwili na uzupełnienie paliwa wznosi się z asteroidy. W numerze tym oprócz świetnego riffu i masy kosmicznych efektów dźwiękowych warto zwrócić uwagę na wokal Galbasa, który zresztą pojawia się po raz pierwszy. Jest on potraktowany jako kolejny instrument, świetnie uwypukla klimat utworu, a także dodaje jemu większej dramaturgii. Jak sam zainteresowany stwierdził tekstowo to coś w rodzaju pastiszu space opery. Muzycznie natomiast, miejscami brzmi jak zagubiony klasyczny numer Hawkwind (tak z okresu, gdy grał z nimi jeszcze Lemmy). Pojazd majestatycznie mknie do przodu niczym międzygwiezdny walec. Po raz kolejny na szczególną uwagę zasługują gra klawiszowca. I tutaj od razu na myśl przychodzi śp. John Lord. Zresztą klimat wczesnych Deep Purple pojawia się w kilku momentach. Mniej więcej w połowie utworu znów mamy do czynienia z psychodelicznymi delikatniejszymi dźwiękami. I tutaj znowu kłania się Pink Floyd, a partie wokalne w tle i ogólny klimat przywodzą mi na myśl „A Saucerful of Secrets” (tytułowy utwór z pierwszej płyty Pink Floyd z Gilmourem na gitarze). Oczywiście Ampacity to nie „Jaka to melodia” i o zrzynaniu nie ma mowy. Potem znowu hard rockowo- stonerowe łojenie i trafiamy do jakiejś otchłani. Wszystko zdaje się eksplodować feerią barw i dźwięków. To koniec naszej podróży , ale wystarczy wcisnąć „Repeat” i wracamy na pokład.

Reklama

Rzadko zdarza się, by kapela o tak niewielkim stażu posiadała tak ukształtowaną muzyczną tożsamość jak Ampacity. Inną kwestią jest świetne zgranie muzyków, którzy w większości (może poza klawiszowcem) grali z sobą wcześniej w Broken Betty.

Okładka płyty to oddzielna kwestia. Wielkie brawa za całą grafikę należą się dla Kuby Sokólskiego- na co dzień perkusisty Merkabah, który idealnie oddał kosmiczny charakter muzyki granej przez kapelę z Trójmiasta.

Jeśli jesteś znudzony wtórnością polskiego rynku muzycznego i masz dość wciskania Ci, że szczytem rock"n rolla w Polsce są zespoły typu Coma i Happysad, sięgnij po „Encounter One”. Tylko uważaj bo muzyka uzależnia i wciąga niczym Czarne Dziury przed Wielkim Obłokiem Magellana. Nie wiadomo gdzie trafisz za każdym kolejnym razem.

Reklama


Łukasz „Ch-Fu” Szewczyk



Pełna tracklista:

Ultima Hombre

Asimov’s Sideburns

Masters Of Earth


Czas trwania: ok 40 minut.


www.ampacityband.com

www.facebook.com/ampacityband

ampacityband@gmail.com

soundcloud.com/ampacity

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama