Prawdę mówiąc długo wahałem się, o czym napisać w deszczowym psie, którego Czytelnika ma przed oczyma. Tematy były dwa, a połączenie ich było raczej niemożliwie. Oczywiście, jeżeli się nie jest postmodernistą, bo ci wszystko do jednego wrzucają garnka. I tak poczeka pies, którego punktem wyjścia miało być bestialskie wymordowanie kormoranów w rezerwacie Jeziorsko pod Łodzią. Mimo iż minęło już trochę czasu od tej potworności, nadal w jej obliczu jako człowiek czuje się zupełnie bezsilny. Dlatego o tym za dwa tygodnie. Dzisiaj pierwsza cześć tekstu żartobliwie-ironicznego, nie pozbawionego jednak elementu grozy. Oto w „Rzeczpospolitej” z 7 czerwca ukazał się tekst nowego przewodniczącego Sojuszu Lewicy Demokratycznej Wojciecha Olejniczaka pod tytułem „Bez patentu na mądrość”. Przyznam się szczerze, że „Rzepie” jest to pierwszy artykuł tego typu. Typowa agitka, przed zamieszczeniem której zawahałaby się sama królowa obiektywnej prasy – „Trybuna”. Dobrze zresztą pokazuje przeobrażenia, które dokonały się w dzienniku od momentu zmiany na stanowisku naczelnego. I chyba zmiany to nie jest najlepsze słowo, bo gazeta narodziła się po prostu od nowa. Potworna i męcząca szata graficzna, wyrzucenie czołowych, znakomitych dziennikarzy. Oto nowe oblicze jeszcze niedawno najbardziej opiniotwórczego dziennika w kraju. Dzięki temu wszystkiemu (i nic nie mówiącej reklamie w TV) oscyluje dziś „Rzepa” między „Faktem”, a „Trybuną”. A kiedyś myślałem o Niej: „moja Ty”. Ale przecież miało być o Olejniczaku. Zabawny jest już sama konwencja językowa tekstu. Jako żywo przypomina prezentację słynnego kaowca z „Rejsu”. Oto kilka ustępów: do tej pory świadomie milczałem we wszystkich kwestiach politycznych, co nie oznacza, że nie mam wyrobionych poglądów. Osobiście obawiam się, że te poglądy są już aż nadto wyrobione, ale przejdźmy dalej. Przewodniczący twierdzi, że swojego wyboru nie rozpatruje w kategoriach cudu. Ja jednak byłbym mniej sceptyczny. W SLD mieliśmy już tyle cudów, w zasadzie każde kolejne wydarzenie jest takowym. Tu cud cuda cudem pogania, chciałoby się rzec, albo jak kiedyś śpiewała formacja „De Su” – Życie cudem jest. Natomiast kolejne passusy z przewodniczącego są już mniej cudowne. Olejniczak pisze: Polityce trzeba dać nową twarz, należy ją uspołecznić, poszukać innego wymiaru kontaktów z ludźmi oraz innego sposoby wyrażania ich interesów. Czas przestać traktować nasze społeczeństwo wyłącznie jako elektorat. No w tym miejscu ciśnie się na usta już tylko nieeleganckie „Kpi, czy o drogę pyta?”. Żeby po tym wszystkim, co SLD zrobiło, żeby zrównać z ziemią jakiekolwiek poczucie kontaktu z politykami i samą polityką, wypisywać takie bzdury, trzeba nie mieć najmniejszego poczucia wstydu. Inny wymiar kontaktów?! Co też miałoby to być, Panie Przewodniczący? Internet chyba nie, bo to zbyt znane i trywialne. Wiece mają już za sobą tradycję tysiącleci, a zatem przewodniczący ma tu prawdopodobnie na myśli formy telepatii, mistycznych tańców, czy może nawet wspólnego, z wyborcami, zażywania substancji halucynogennych. Zapowiada też Olejniczak „powrót do ideowej dyskusji w SLD”. Jednak z uwagi na fakt, że miejsce dla psa się już kończy, napiszemy o tym za tydzień. A poza tym kolejne rewelacje Olejniczaka. Imię ich: KATOLICYZM, POSTĘP i PRZYWILEJ PÓŹNEGO URODZENIA. Do zobaczenia, ślepa Genia…
Andrzej Gąsiorowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze