Monika Kosowiec zaprezentowała w Bibliotece Miejskiej swój drugi tomik poezji. To książka, w której wracają przemijanie, strata, trudne relacje i znaczenie słów, które potrafią zostać w człowieku na długo.
Spotkanie odbyło się 4 lipca. Autorka sama prowadziła publiczność przez kolejne części tomiku, czytała wybrane teksty i opowiadała o ich tle. W krótkim wprowadzeniu mówiła o pracy bibliotekarza, pedagoga specjalnego i nauczyciela, ale też o poezji, malarstwie, książkach, kawie, przyrodzie i współtworzeniu stowarzyszenia Sochaczewskie Wieczory Literackie Atut.
Na początku podziękowała publiczności za obecność. Zwróciła uwagę, że sobotni, wakacyjny wieczór nie jest oczywistym terminem na spotkanie z poezją.
— To nie było takie oczywiste wybrać dzisiejszy wieczór tutaj, jest sobotni wieczór wakacyjny, a jednak jesteście państwo ze mną — mówiła Monika Kosowiec.
Drugi tomik nie jest lekką książką. Kosowiec mówiła wprost, że dotyka w nim tematów przemijania, odchodzenia, straty i trudnych relacji. Ważne miejsce zajmuje także dedykacja dla zmarłego niedawno chrześniaka, który — jak powiedziała autorka — nie doczekał swoich dwóch krzeseł.
— Tomik jest smutnym tomikiem w zasadzie, tak dotyka tematów, chociaż jest tu kilka żartów, ale dotyka raczej tematów takiego przemijania, zchodzenia, straty — powiedziała autorka.
Jednym z mocniejszych wątków spotkania była rozmowa o słowach. Kosowiec tłumaczyła, że potrafią zapisać się w człowieku głębiej niż zwykłe wspomnienie.
— Słowa tatuują nasze dusze i są trwalsze niż kamień — podkreśliła.
Autorka opowiadała także o swoim sposobie pisania. Najbliższe są jej krótkie formy, treściwe i zbudowane wokół mocnej frazy. Jak mówiła, wielu autorów uczy się pisać krótko, a ona musiała nauczyć się pisać dłużej.
— Najbardziej lubię, kiedy wiersz mam podyktowane z góry, kiedy ja jestem tylko naczyniem, narzędziem — mówiła Kosowiec.
Muzyczną część spotkania współtworzyła Klara Zawadzka. Na początku wykonała premierowy utwór napisany specjalnie na ten wieczór poetycki.
Pod koniec Kosowiec wróciła do historii powstania tomiku i osób, które pomogły przy jego wydaniu. Opowiedziała między innymi o wierszu zapisanym na odwrocie biletu po pogrzebie chrześniaka. Tekst zdobył później drugą nagrodę podczas Warszawskiej Jesieni Poetyckiej, a nagroda pomogła częściowo sfinansować wydawnictwo.
To spotkanie pokazało drugi tomik Moniki Kosowiec jako książkę bardzo osobistą. Bez wielkich deklaracji. Z poezją, która wraca do straty, czułości, pamięci o bliskich i słów zapisanych wtedy, kiedy zwykła rozmowa już nie wystarcza.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze