Polska motoryzacja w PRL-u rozwijała się bardzo opornie. Lata powojenne. Brak środków finansowych. A nade wszystko ograniczenia narzucane nam przez naszych „przyjaciół” ze wschodu. To wszystko razem powodowało, że jeżdżące po naszych drogach auta wyglądały mocno siermiężnie. Przynajmniej w stosunku do zachodnich. Nie brakowało nam tylko zdolnych konstruktorów, którzy projektowali nowe samochody,często wbrew decydentom. Tym razem oszczędzę Państwu dłuższego i męczącego w czytaniu tekstu. Niech przemówią zdjęcia i ich skromne opisy. Czytelnicy niech sami wyciągną wnioski, gdzie byłaby dzisiaj polska motoryzacja, gdyby chociaż część z tych prototypów trafiła do produkcji? Czy produkowalibyśmy tylko Fiaty, Ople i Volkswageny a nie Warsy, Beskidy czy Syreny? Sami powiedzcie jak to brzmi: W 2008 roku zakłady Volkswagena korzystając z licencji FSO i FSM, wyprodukowały 200.000 Warsów i 150.000 Beskidów co niestety nie zaspokoiło w pełni popytu niemieckiego rynku. A co? Nie wolno nam pomarzyć? Piotr Gadziński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze