W hotelu „Chopin” odbyła się konferencja naukowa z udziałem wybitnych znawców z kilku ośrodków akademickich, poświęcona pytaniu, co zrobić z ruinami sochaczewskiego zamku. Jako podsumowanie wakacyjnych prac archeologicznych na zamku, oraz wyznaczenie planów na przyszłość, zorganizowały ją władze naszego miasta wespół z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków w Warszawie. Wystąpieniem zaproszonych gości przysłuchiwali się zainteresowani tematem mieszkańcy z władzami Sochaczewa na czele. Jako pierwszy głos zabrał prof. dr hab. Leszek Kajzer, archeolog, historyk i historyk sztuki, dyrektor Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego. Profesor w swoim wykładzie pod tytułem: „Zamek w Sochaczewie w świetle wyników badań terenowych” szczegółowo analizował wyniki tegorocznych badań, omawiając odkryte mury i unoszące je szerokie ceglane ławy. Słuchacze dowiedzieli się wiele o ówczesnych technikach budowlanych, a także odkrytych fragmentach wschodniego skrzydła zamku z wieżą kapliczną. Na zakończenie podkreślił potrzebę wyznaczenia programu badań na rok przyszły, aby znaleźć kolejne, nie wyznaczone jeszcze, fragmenty zamku. W dalszej kolejności zebrani usłyszeli wykład prof. dr hab. Marii Brykowskiej, która kieruje zakładem Architektury Polskiej na Politechnice Warszawskiej. Pani profesor omówiła odbywające się na przestrzeni lat archeologiczne badania sochaczewskiego wzgórza zamkowego. Przedstawiła też zebranym historyczne losy naszego zamku i jego kolejne architektoniczne wcielenia, także przenikania się na przestrzeni lat różnych rozwiązań konstrukcyjnych budowli. Trzeci wykład wygłosił dr arch. Robert Kunkel, wykładowca Architektury Politechniki Warszawskiej. Skupił się on na omówieniu historycznych typów zamków istniejących na Mazowszu i usytuowaniu wśród nich sochaczewskiego obiektu. Słuchacze zapoznali się z charakterem architektonicznym zamku w Ciechanowie i zbliżonym do niego zamkiem w Nidzicy. O podobnych do siebie założeniach są także zamki w Rawie i Łęczycy. Była mowa o związkach zamków w Czersku i Płocku a także Pułtusku, do których podobny w swojej genezie jest późniejszy, także wzniesiony na okrągłym kopcu, zamek w Sochaczewie. Nie sposób omawiać tu w szczegółach obszernych wykładów, rzuciły one jednak niewątpliwie wiele światła na postrzeganie przez nas sochaczewskiej warowni na tle całego Mazowsza, a nawet kraju. O zagrożeniach i uwarunkowaniach konstrukcyjnych rewitalizacji wzgórza mówił z kolei dr Krzysztof Kamiński, który wskazywał m.in. na zagrożenia związane z olbrzymim zawilgoceniem i zasoleniem ruin. Ale nie tylko. Zamek wybudowany bowiem został na kopcu, a większość fundamentów leży na piaszczystej glinie, a na takim gruncie żaden obiekt nie ma szans przetrwania. Doskonale pokazuje to współczynnik bezpieczeństwa, który dla wzgórza północnego wynosi 1,12 - oznacza to, że zapas bezpieczeństwa wynosi tu zaledwie 12 proc. W przypadku części zachodniej wynosi on niewiele więcej – 18 proc. Zagrożenie jest ogromne, zdaniem dr. Kamińskiego, obecnie największe ryzyko katastrofy dotyczy północnej części skrzydła zachodniego. Architekt Marek Hryniewicki prezentował z kolei gościom projekt rewitalizacji wzgórza i terenów wokół. W pierwszej kolejności wskazywał na konieczność wykonania ścian oporowych i zabezpieczenia skarpy. Na samym wzgórzu proponował natomiast utworzenie prawie 4 tys. m2 powierzchni użytkowej, na której, oprócz ekspozycji, mogłyby powstać sale konferencyjne i miejsca na działalność gospodarczą. A wszystko z zastosowaniem nowoczesnych rozwiązań budowlanych i technologicznych. Z zamysłami architekta Hryniewickiego nie zgadzała się większość zgromadzonych na konferencji gości. Krytyczne głosy dało się słyszeć od wielu specjalistów, którzy zwracali uwagę, że nie ma zapisów ikonograficznych dotyczących zamku i projekt Marka Hryniewickigo jest całkowitym wymysłem. Zatem odbudowywać zamek czy zabezpieczyć to, co z niego zostało? Częściowo próbował odpowiedzieć na to pytanie Łukasz Popowski, student Uniwersytetu Łódzkiego i badacz sochaczewskiego zamku. Jak mówił, brak ikonografii to rzeczywiście problem, ale nie rozstrzyga całej sprawy na niekorzyść. Jego zdaniem, dzięki połączeniu badań archeologicznych, architektonicznych oraz naukowych, można rozwiązać całą łamigłówkę związaną z tym, jak wyglądał zamek. Łukasz Popowski sam pokusił się o takie badania i przedstawił zebranym najbardziej prawdopodobny kształt zamku z tamtego okresu. Odpowiedź na pytanie czy zabezpieczyć ruiny, czy odbudowywać zamek, a jeżeli tak, to w jakiej formie, na spotkaniu jednak nie padła. Realia czasowe nie pozostawiają wątpliwości – działania trzeba podejmować jak najszybciej. Pytanie tylko, jak znaleźć na ten cel pieniądze. Szansę, zdaniem dr. Kamińskiego, mogą dać unijne środki, które można będzie pozyskiwać od przyszłego roku. Z samym zabezpieczeniem wzgórza, które kosztować ma 50 mln zł, miasto będzie musiało jednak poradzić sobie samo. Czy temat zostanie podjęty i jakie będą tego efekty, przekonamy się wkrótce. Na pewno bowiem zmierzy się z nim kolejna rada miasta. MM, bus
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze