Czy brygada antyterrorystyczna weszła nad ranem do mieszkania niewinnego człowieka?
Tygodnik Ziemia Sochaczewska
26/01/2010 11:11
W sobotę 16 stycznia ok. godz. 18.30 do punktu bukmacherskiego w Sochaczewie weszło dwóch zamaskowanych osobników. Sterroryzowali oni pracownice przedmiotem przypominającym broń palną i skradli z szuflady pieniądze, po czym uciekli. W ich ręce wpadło ok. 900 zł.Wezwana na miejsce policja zabezpieczyła ślady i przesłuchała pracownice punktu. Jak dowiedzieliśmy się w sochaczewskiej prokuraturze, z tych relacji wynikało ponadto, że tuż przed napadem do środka weszły trzy młode dziewczyny i poprosiły o rozmienienie banknotu. Kilkadziesiąt sekund po ich wyjściu wbiegli napastnicy w kominiarkach. Już dwa dni później na podstawie różnych informacji, funkcjonariusze wytypowali pierwszego podejrzanego, którym był 17-latek, zatrzymany 18 stycznia w swoim mieszkaniu. Dzień później, sprowadzona z Radomia brygada antyterrorystyczna o 6.00 rano weszła do mieszkania drugiego domniemanego sprawcy. Antyterrorystów wezwano, bo było przypuszczenie, iż podejrzany może posiadać broń palną. Po jego zatrzymaniu, podczas przeszukania mieszkania, funkcjonariusze znaleźli atrapę broni oraz przy zatrzymanym 900 zł. „Jednakże po analizie materiału dowodowego – jak powiedziała nam prokurator rejonowy Beata Sobieraj - Skonieczna – prokurator prowadzący sprawę stwierdził, że dowody są niewystarczające, aby mówić z bezwzględną pewnością, iż to są właśnie sprawcy napadu. Zarządził więc dodatkowe czynności, między innymi badania DNA, przesłuchania innych jeszcze osób, nie wyklucza się też badania zabezpieczonych banknotów na okoliczność śladów linii papilarnych pracowników punktu bukmacherskiego. Dlatego obaj podejrzani po przesłuchaniach zostali z aresztu zwolnieni, ale postępowanie prokuratorskie trwa nadal.” Dzięki dokładnym rysopisom poczynionym przez pracownice punktu bukmacherskiego, odnaleziono również owe trzy dziewczyny, jednak ich przesłuchanie nie dało odpowiedzi na pytanie, czy miały one jakiś związek z opisywanym zdarzeniem. Obecnie sprawdzane są ich wyjaśnienia. Pani prokurator twierdzi, że użycie oddziału antyterrorystów błędem nie było, bowiem poszlaki wskazywały właśnie na te osoby. Jednak materiał nie jest na tyle mocny, aby dawał podstawy do przedstawienia zarzutów przez prokuratora. Jeden z podejrzanych, którego nad ranem zatrzymali antyterroryści, zjawił się w czwartek w redakcji „Ziemi Sochaczewskiej” przekonując, że nie on jest sprawcą napadu. Że nastąpiła tragiczna pomyłka. A on nie zna drugiego podejrzanego, zaś wieczór, kiedy nastąpił napad, spędził wraz z kilkoma kolegami, którzy to potwierdzili. Czy zatem wejście bladym świtem antyterrorystycznej brygady do domu podejrzanego było pomyłką rodem z „Killera” Juliusza Machulskiego, czy też coś było na rzeczy, miejmy nadzieję, że dowiemy się tego niebawem. Bus, JW
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze