W ubiegłym tygodniu mieszkańców Rybna obiegła wiadomość, że jeden z uczniów miejscowej szkoły podstawowej znalazł się w ciężkim stanie w szpitalu. Jak udało nam się dowiedzieć, chłopiec cierpi na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, wywołane przez pneumokoki, a konkretnie przez bakterię streptococcus pneumoniae, wskutek czego doszło do zakażenia organizmu. Młody pacjent przebywa w jednym z warszawskich szpitali. Dzięki właściwemu zdiagnozowaniu powikłań i zastosowaniu odpowiedniego leczenia stan chłopca systematycznie poprawia się. Ale wielu mieszkańców z obawą stawia sobie pytanie, czy to nie sepsa, czy są bezpieczni?
Dyrektor Zespołu Szkół w Rybnie Jolanta Kowalska stanęła na wysokości zadania i nie dopuściła do szkolnej paniki. Już w poniedziałek, 19. listopada odbył się w szkole apel na temat podstawowych zasad bezpieczeństwa i higieny. Od tej chwili każdy dzień w poszczególnych klasach rozpoczyna się od krótkiej pogadanki o myciu rąk i tym podobnych oczywistościach, mających na celu przerwanie szerzenia wszelkich chorób zakaźnych drogą kropelkową i kontaktową. Z kolei 22. listopada miało miejsce spotkanie z rodzicami. Zaproszony przez dyr. Jolantę Kowalską miejscowy lekarz Waldemar Jasiński pokrótce przedstawił sprawy związane z istotą sepsy. Rodzice pytali między innymi o objawy, które powinny budzić zaniepkojenie i ewentualną profilaktykę. Pani Kowalska apelowała do rodziców o współpracę przy uświadamianiu dzieci o konieczności stosowania podstawowych środków bezpieczeństwa i higieny. W dalszym ciągu można bowiem zaobserwować uczniów pijących napój z tej samej butelki i dających tzw. gryza. Wykazują oni tym samym kompletny brak rozsądku, ponieważ jest to jedna z możliwości zarażenia. W związku z zaistniałym zachorowaniem nie ma konieczności zastosowania szczególnych środków bezpieczeństwa w placówce. Na wszelki wypadek jednak zamknięte zostały szkolne sklepiki. Spożywanie drugich śniadań może odbywać się tylko w szkolnej stołówce, pod czujnym okiem nauczycieli. Najmłodsze klasy zaś jedzą i piją w swoich salach, pod opieką wychowawców. Takie zarządzenie dyrekcji w maksymalnym stopniu eliminuje wspólne „podgryzanie” kanapek. Na szczęście nikt nie demonizuje problemu, ale wiadomo, że ostrożność należy zachować. Przy wszelkich „podejrzanych” objawach, dziecko powinien niezwłocznie obejrzeć kompetentny lekarz tak, aby niczego nie przegapić. Nie jest to łatwe, gdyż pierwsze objawy sugerować mogą zwykłe przeziębienie. Jeśli jednak dochodzi do sepsy, czyli zakażenia organizmu, to chory ma przyspieszoną czynność serca, problemy z oddychaniem, wysoką temperaturę lub, przeciwnie, zbyt niską. Przy zatruciu krwi meningokami, posocznica postępować może niestety w piorunującym tempie. Dlatego tak ważne jest jak najszybsze wyłapanie niepokojących objawów, nie lekceważenie ich przez lekarzy i wdrożenie odpowiedniego leczenia. Moment, gdy chory staje się niespokojny i zaczyna tracić kontakt z otoczeniem, stanowi ostatni dzwonek. Dyrektor Zespołu Szkół w Rybnie oznajmiła rodzicom, że w związku z zaistniałą sytuacją, jest do ich dyspozycji. Udzieli wszelkich wyjaśnień sama lub zasięgnie porady fachowców.
Monika Gadzińska
Sepsa, inaczej posocznica. Zespół ogólnoustrojowej reakcji zapalnej SIRS (Systemic Inflammatory Reaction Syndrom). Sepsą nie można się zarazić. Zarazić można się chorobą, która do niej prowadzi.
Sepsa sama w sobie nie stanowi jednostki chorobowej. Jest to specyficzna reakcja organizmu na zakażenie. Wywołać je mogą bakterie, wirusy, grzyby, rzadziej pasożyty. O sepsie, inaczej posocznicy, mówimy, gdy chorobotwórcze patogeny* zainfekują system krwionośny. Dochodzi wtedy do wielonarządowego zakażenia. System immunologiczny, czyli odpornościowy, tak intensywnie walczy z bakteriami, że zaczyna niszczyć cały organizm. Wtedy pojawiają się charakterystyczne dla posocznicy krwawe wybroczyny. Stanowią one alarm, świadczący o zagrożeniu życia. Mechanizm sepsy jest bardzo skomplikowany, zachodzi bowiem zarówno na poziomie komórkowym, jak i tkankowym, a wreszcie wielonarządowym. Rozwój sepsy (czytaj-zakażenia) powoduje niewydolność określonych układów i narządów człowieka. Od pewnego czasu odpowiedzialne za nią są głównie meningokoki i pneumokoki. Te drobnoustroje bakteryjne żyją spokojnie w nosach i gardłach wielu dzieci i osób dorosłych. W normalnych warunkach mogą tak bytować bez komplikacji wiele lat. Nosicielami jest nawet od 30 do 50 procent ludzi. Takie bakterie mogą wywołać między innymi zapalenie płuc lub opon mózgowych. Jeśli trafią na podatny grunt, to przy uaktywnieniu w określonej chorobie, potrafią nagle stać się bardzo zjadliwe. Po przedostaniu się do krwioobiegu, wywołują zakażenie, czyli sepsę. Im bardziej osłabiony organizm, tym łatwiej o taką jego reakcję. Na ogół SIRS kojarzony jest z zakażeniami szpitalnymi, szczególnie związanymi z zabiegami operacyjnymi. Duże skupiska ludzi, jak szkoły, przedszkola, internaty, koszary, dyskoteki, stanowią potencjalne miejsca podwyższonego ryzyka. Ponieważ bakterie i wirusy przenoszone są drogą kropelkową lub przez kontakt osobisty, nierozsądne jest „dawanie gryza lub łyka” czy palenie na zmianę jednego papierosa. Oczywiście takie postępowanie nie oznacza zachorowania na sepsę. Istnieje wszakże potencjalne ryzyko złapania chorobotwórczej bakterii. Profilaktyka polega przede wszystkim na zachowaniu podstawowych zasad higieny oraz ewentualnym stosowaniu szczepień ochronnych. Wyraźnie jednak należy stwierdzić, że nie istnieje skuteczna szczepionka, zabezpieczająca przed sepsą. To niebezpieczne zakażenie organizmu może wywołać wiele czynników, więc trudno mówić o środku zapobiegawczym w jednej cudownej fiolce. Wszelkich informacji, dotyczących szczepień i innej profilaktyki, powinni udzielać lekarze pierwszego kontaktu, a w przypadku niemowląt pediatrzy.
*Patogen-czynnik chorobotwórczy, np. bakteria, wirus, grzyb
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze