Przyszła wreszcie pora na lisa prawicy Jana Marię Rokitę. Ładny kawał czasu temu pewna osoba niezwykle biegła w dialektyce zasygnalizowała mi, że pytania, które Jan Rokita (tak woli być teraz nazywany) zadawał zasiadając w Komisji Śledczej tak zwanego Rywina miały tylko pozorną przenikliwość. A przecież na tym wyrosła w znaczącej mierze popularność naszego polityka. Rzeczywiście trudno się było z owym dielektykiem nie zgodzić. Tym niemniej w Polskich grach, nazwijmy je ad hoc, sądowych, logika i retoryka z prawdziwego zdarzenia niewielkie mają poważanie. Liczy się powolne urabianie tego, kogo urobić trzeba, by wygrać. Przeważnie jest to sędzia (który o dziwo niezwykle często pozwala sobie na takie dyrdymały). Tutaj komisja urabiała świadków, a świadkowie komisję. No więc w tym urabianiu, podczas którego obowiązkowo puszcza się jedno oko do publiki, szło Rokicie całkiem całkiem. Koniec końców komisja zdemitologizowała pewien zbyt optymistyczny obraz III RP. Nie można tego powiedzieć o późniejszych, które choć niezbędne, wikłają się nawet nie w partykularyzmy, tylko w sytuacje, tu także nazwa ad hoc, polityczno-kokieteryjno-psychologiczno-psychiatryczne. No, ale co nam ten Rokita obiecuje na po wyborach. Na pewno zostanę posądzony o stronniczość, ale trzeba powiedzieć, że gros propozycji Platformy Obywatelskiej znajduję bardzo sensownymi. Tyle że Rokita, nie mówi, jak tego dokonać. I tak postuluje (nie jako jedyny) zmniejszenie administracji państwowej, biurokracji, liczby posłów i zlikwidowanie senatu. Kontrowersje budzi w szczególności zmniejszanie liczebności parlamentarzystów. Tylnymi drzwiami uciekł postulat wyborów większościowych. Tym niemniej pomysł jest dobry. Trzeba by go jednak połączyć z proponowaną przez niektórych prewencyjną kontrolą konstytucyjności ustaw przez Trybunał Konstytucyjny (vide Marek Safjan, Prezes TK). Senat ma oczywiście pewne zalety. Przede wszystkim tę, że pozwala na drugi namysł nad aktem prawnym. Tyle tylko, że prawne buble przechodzą przez to sito niemal nienaruszone. Koniec końców, zatrudnianie 100 osób, ględzących nad tym, co już przeględzone zostało, nie wydaje się zbyt racjonalne. Senatorzy to ludzie dobrze sytuowani i na pewno nie będą biedować. W pełni zgadzam się z gospodarczymi postulatami PO. Przede wszystkim likwidacja większości zezwoleń i koncesji.; Uproszczenie procedur podejmowania działalności gospodarczej, jakieś nowe pomysły (nie do końca jeszcze chyba jasne) na odciążenie pracodawców. No, i oczywiście podatek liniowy. To jest sprawa niezwykle istotna, choć nie wierzę, że pozwoli zamienić zeznanie podatkowe „w kartkę z wakacji”. To zdaje się być zwykłą gadaniną. Zapowiada także Rokita pojawienie się policji na ulicach, co ma zlikwidować bandytyzm. Chce także ustabilizować prawo i deregulować pewne dziedziny życia. Nie wiem natomiast, czy dobrym pomysłem jest tworzenie sądu, który w ciągu 48 godzin będzie mógł osądzić i zamknąć w więzieniu bandytów, zagrażających innym (a czy w ogóle są inni bandyci?). Wymiar sprawiedliwości w Polsce ma już wszelkie możliwości po temu, aby z bandytyzmem walczyć. Niestety, w szczególności jeden z najważniejszych instrumentów, jakim jest tymczasowe aresztowanie, jest stosowany niewłaściwie. Rażących przykładów nie trzeba tu przytaczać. Jednak jak to się dzieje, że do aresztu trafiają przestępcy z przypadku, a bandziory rozbijają się w swoich drogich samochodach, pozostaje słodka tajemnicą prokuratorów i sędziów. Wielkie zadanie dla socjologii prawa w Polsce. Już tylko jako anegdotę można wspomnieć, że chce Rokita zlikwidować KRRiT. Rzeczywiście nie mam ochoty płacić za fryzjera dla wielkiej znawczyni etyki w mediach Danuty Waniek, bo stanowisko w radzie to ona ma już chyba dożywotno zapewnione.
Andrzej Gąsiorowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze