Dragoni na pierwszej edycji Dirt Hunter Bieganie, jako najprostsza i jednocześnie najbardziej naturalna dla człowieka forma aktywności fizycznej zyskuje coraz większe rzesze aktywnych zwolenników w naszym kraju. Jednak niektórym zwykłe pokonywanie kolejnych kilometrów nie wystarcza – stąd w kalendarzu imprez biegowych pojawia się coraz więcej biegów przełajowych, które nierzadko biegiem są tylko z nazwy. W niedzielę 9 września w Białobrzegach nad Zalewem Zegrzyńskim odbyła się pierwsza edycja „Dirt Hunter”, zapowiadanego jako „najbardziej ekstremalne 5 km w twoim życiu”… Zabrzmiało to na tyle ciekawie, że Dragoni, znani ze swego zamiłowania do ekstremalnych przeżyć, bez wahania dopisali się do listy startowej. We wzmocnionym składzie (cztery kobiety + 13 mężczyzn)stanęliśmy na linii startu, licząc na świetną zabawę, czyli taplanie w błocie, brodzenie w błocie, pokonywanie najdziwniejszych przeszkód i zmaganie się z własnymi słabościami. Pogoda naprawdę dopisała – słoneczna, ale nie upalna – idealna na tego typu imprezę :) Pełni pozytywnej energii ruszyliśmy szlakiem „Dirt Hunter”. Na trasie znalazły się obiecywane przeszkody – murki berlińskie, zwalone pnie drzew, przeprawa przez fragment zalewu, kamienne murki, „sieci pajęcze”, których pokonywania pilnowali liczni wolontariusze, a przy szczególnie ciekawych czyhali fotografowie i kamerzyści ;) Wszystko to skupione było na przyjemnym dla większości dystansie – meta znajdowała się stanowczo bliżej, niż wynikało to z zapowiedzi ;) Osoby, które po raz pierwszy miały okazję wziąć udział w imprezie tego typu, skończyły bieg całkowicie usatysfakcjonowane, jednak dla tych z ekipy Dragona, którzy mają za sobą starty w kilku edycjach „Biegu katorżnika” i ostatnim „Biegu szlakiem wygasłych wulkanów”, bieg okazał się wręcz zbyt krótki ;) „Weterani” stwierdzili jednogłośnie, że na trasie było stanowczo za mało błota, wody, wymagających przeszkód, bieg skończył się za szybko, a oni sami byli zbyt czyści na mecie ;) Ale zdecydowanie zasłużyli na oryginalne i pomysłowo zaprojektowane medale, nadawane każdemu, kto ukończył bieg, tytuł „Official finisher” ;) Jeden z Dragonów, Damian Glanc, zasłużył nawet na srebrny medal, zajmując zaszczytne drugie miejsce na podium :) Największym pechowcem okazał się Marcin Miałkos który w połowie dystansu skręcił kostkę a mimo to dotarł kulejąc do mety . Świetna atmosfera imprezy, fantastyczna lokalizacja i dobra organizacja pierwszej edycji „Dirt Hunter” stanowi obiecującą zapowiedź kolejnego obowiązkowego punktu w kalendarzu imprez Dragona. Mamy tylko nadzieję, że organizatorzy wezmą pod rozwagę sugestie uczestników i następnym razem zadbają o to, żeby nas „przeczołgać, utaplać w błocie i lekko skatować” … ;)
Ola Miałkos
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze