Reklama

DoOrDie, czyli... zrób to razem z nami w Sochaczewie

Kulturka
19/04/2013 13:27

DoOrDie, czyli... zrób to razem z nami w Sochaczewie

Wywiad z sochaczewskim kolektywem niezależnych animatorów kultury


Sochaczew to miasto specyficzne: z jednej strony powinniśmy się szczycić rekordową w skali kraju liczbą Miejskich Domów Kultury. Z drugiej co rusz słychać narzekanie lokalnej społeczności na „nic nie dzianie się”. Są jednak niezależne grupy ludzi, którzy próbują zmienić wizerunek Sochaczewa „Miasta- sypialni, skansenu”.

Od prawie roku istnieje nieformalna grupa, która w różnych przestrzeniach naszego miasta promuje alternatywną, niezależną sztukę. Organizują koncerty kapel, o których mogliśmy wcześniej w Sochaczewie tylko pomarzyć. Oto przed Państwem DoOrDie.

Reklama

Zapraszam do wywiadu z trójką założycieli tego kolektywu. Tuż przed niedzielnym koncertem opowiadają m.in. o tym: czy Sochaczew to skansen, co sądzą o pracy owych Domów Kultury, o poziomie sochaczewskiej kultury oficjalnej i niezależnej, a także o...


Ch-Fu: Powiedz mi jak narodził się pomysł na powstanie DoOrDie i czym tak w ogóle jest ten Projekt?

Kasia: Pomysłodawcę łatwo wskazać – Ci, którzy działają razem z nami, doskonale wiedzą kto to. Myślę, że projekt wynika przede wszystkim z naszego zainteresowania muzyką i chęci zarażenia tą pasją innych. Odnosząc się do drugiej części pytania - łatwiej pewnie opowiedzieć, czym nie jest DoOrDie. Przede wszystkim nie jesteśmy organizacją, stowarzyszeniem, ani instytucją. DoOrDie to grupa znajomych, którzy działając oddolnie organizują koncerty z udziałem dobrych kapel, znanych ze sceny niezależnej. Łańcuszek osób zaangażowanych w projekt jest coraz dłuższy i nic nie wskazuje na to, żeby kiedykolwiek była to grupa zamknięta.

Reklama

Radek: DoOrDie to po prostu grupa osób robiąca koncerty dla przyjemności. Na samym początku mieliśmy nawet nie działać pod żadną nazwą, ale sprawy potoczyły się tak, że trzeba było coś wymyślić. Skupiamy się raczej na robieniu koncertów kapelom ze sceny niezależnej, takim, których słuchamy i lubimy. Dla mnie ważny jest również przekaz, jaki niosą zespoły. Nie zaprosiłbym nigdy kapeli mającej na przykład rasistowskie teksty.

Za Wami już kilka ciekawych eventów. Już za kilka dni kolejna impreza. Opowiedzcie o niej, zachęćcie mieszkańców Sochaczewa (i nie tylko) by się na niej pojawili.

Reklama

Michał: Skład tego najbliższego koncertu mówi sam za siebie. Co w nim takiego wyjątkowego? Różnorodność. W tym pakiecie każdy znajdzie coś dla siebie – jeśli kogoś przyciągnie stoner rockowy Elvis Deluxe to może ten ktoś przekona się do siarczystego hard core’a Government Flu, a chwilę później (lub wcześniej) da się ponieść rock’n’rollowym The Stubs. I vice versa – twardziel po moshowaniu do dźwięków Reality Check. Potupie nóżką przy punk’n’rollowym Poison Heart. Te zespoły są już klasą same dla siebie – grają rewelacyjne koncerty, nagrywają świetne płyty, grają trasy zarówno w kraju jak i całej Europie. A, że nie ma ich w radio i telewizji? Cóż, nie muszą się ścigać w konkursach popularności z pieśniarką „Kłodą”, czy wątpliwej jakości ansamblem „Marmolada” – mają swoją publikę, która ma łeb na karku i wie co dobre. Zatem liczymy na to, że takich właśnie osób w Sochaczewie będzie przybywać i będą wpadali na te koncerty.

Poza tym jeśli mam zachęcić publikę to zapodam trochę marketingu – The Stubs i Elvis Deluxe wpadają ze świeżymi płytami, które będzie można kupić na koncercie, takoż Government Flu, którzy będą mieli najnowszy siedmiocalowy split z chicagowskim Poison Planet. No i oczywiście mnóstwo tekstyliów! Także jeśli twoja stara koszulka Metalliki już się poprzecierała i wyblakła to może warto zainwestować w nowy t-shirt Government Flu lub Elvis Deluxe!

Reklama

Radek: Koncert w niedzielę to będzie potężna dawka dźwięków, dla koneserów i nie tylko. Usłyszycie nieokrzesanego rock’n’rolla w wykonaniu The Stubs, stoner rockowe riffy Elvis Deluxe, punk’n’rollową energię Poison Heart aż do hardcorowej wściekłości zapodanej przez Government Flu, czy Reality Check.

Wszystkie kapele to uznane marki i jeszcze nigdy nie zawiodły, a ich koncerty to prawdziwy żywioł. Poza tym cześć z nich właśnie wypuściła nowy materiał, z którym koniecznie trzeba się zapoznać.

Reklama

Kasia: Nasze koncerty to nie imprezy masowe, więc nie chodzi nam o to, by jak najwięcej osób pojawiło się na koncercie, ale o to żeby Ci, którzy przyjdą byli zadowoleni z efektu.

Warto dodać, że koncert będzie miał miejsce 21 kwietnia 2013 roku w NDK "Piekarnia" przy ul. Traugutta w Sochaczewie i rozpocznie się już o godzinie 16-ej. Na poprzednich imprezach zawsze pojawiała się choćby jedna kapela z Sochaczewa. Dlaczego tym razem tak nie jest? Czyżbyśmy cierpieli na deficyt dobrych, lokalnych kapel?

Reklama

Kasia: Rzeczywiście staramy się zapraszać także sochaczewskie zespoły. Wydaje nam się jednak, że większość z nich jest doskonale znana w naszej lokalnej społeczności i dlatego przede wszystkim stawiamy na ściągnięcie dobrych kapel, znanych na scenie niezależnej, których muzyka niesie mocny przekaz. Nie chcemy, żeby nasze koncerty przeistoczyły się w spotkania towarzyskie z muzyką w tle.

Radek: Przede wszystkim zapraszamy kapele, które znamy i lubimy, i to daje nam satysfakcję.

Rzeczywiście był pomysł aby zapraszać na każdy koncert lokalną kapelę, jednak wyszło na to, że może zespoły są, ale nie za bardzo je znamy. Na pewno poprosimy o zagranie sochaczewską punkową ekipę Pacierz, chłopaki pojawiają się na naszych koncertach i widać, że mają chęć grania. Mieliśmy nawet zaprosić ich wcześniej, ale sporo takich koncertów mieli u nas w mieście ostatnimi czasy. A prywatnie, w Sochaczewie chętnie przyjąłbym kapelę z mocnym hc/punkowym przekazem i szybkim hardcorowym graniem po linii np. polskich The Fight, Governmet Flu czy Drip Of Lies, coś takiego mi się marzy  i jak powstanie, już mają we mnie fana.

Reklama

Czy próbowaliście nawiązać współpracę z ludźmi odpowiedzialnymi za promocję kultury w Sochaczewie i czy takowa współpraca Waszym zdaniem jest w ogóle możliwa?

Radek: Nasza inicjatywa jest od początku do końca DIY, sami robimy wszystko i raczej nie zależy nam na wsparciu instytucji lub firm. Raz byliśmy w MDK Boryszew zapytać, czy moglibyśmy skorzystać z jednej z sal, jednak po spotkaniu odnieśliśmy wrażenie, że raczej nie chcą tam sobie robić problemów z niezależnymi koncertami.

Kasia: Szukaliśmy lokalu, w którym mogłyby się odbywać koncerty. Nie spotkaliśmy się jednak ze zrozumieniem i mówiąc kolokwialnie „odbiliśmy się od ściany”. Nie szukamy więc wsparcia ze strony żadnych instytucji, bo to na czym nam naprawdę zależy to stworzenie ruchu oddolnego. Cieszy nas więc wsparcie osób, które bezinteresownie angażują się w organizację koncertów.

Reklama


Każdy z nas może zapoznać się z programem Miejskiego Domu Kultury. Nie jest to oferta skierowana do młodych osób, które oczekują czegoś więcej niż udział w kursie tańca towarzyskiego.”

W Sochaczewie panuje przekonanie, że: „Tutaj nic się nie dzieje, tutaj nic nie można zrobić”. Zdajecie burzyć ta tezę. Wiem, że jeździcie po całej Polsce w poszukiwaniu koncertowych wrażeń i jak oceniacie na tej płaszczyźnie Sochaczew. Rzeczywiście jest tak źle, jak to sami mieszkańcy mówią?

Kasia: Faktem jest, że miasto nie oferuje wielu możliwości. Każdy z nas może zapoznać się z programem Miejskiego Domu Kultury. Nie jest to oferta skierowana do młodych osób, które oczekują czegoś więcej niż udział w kursie tańca towarzyskiego. Są oczywiście bardzo nieliczne grupy, które działając oddolnie angażują młodzież w różnego rodzaju kreatywne projekty i im należy się duże uznanie za wytrwałość. Podsumowując Twoje pytanie – można zrobić wiele, ale trzeba przy tym zmierzyć się z wieloma przeciwnościami. Nie widzę w Sochaczewie mechanizmów wspierających rozwój kultury.

Reklama

Michał: Od wielu lat mieszkam w Warszawie – niby tak blisko, a jednak tak daleko. Jak te parenaście lat temu mieszkałem w Socho to faktycznie nigdy nie było tam nic sensownego do roboty – w tygodniu szkoła, a w weekend zapijanie smutków na muszli. Jedyną rozrywką był wypad do chodakowskiego kina na film, który miał premierę w Polsce jakieś dwa miesiące wcześniej lub Dni Sochaczewa, które oferowały raczej strzał w ryj od podpitych skinheadów niż sensowną dawkę kultury...

Nie wiem jak to wygląda na chwilę obecną, ale wydaje mi się, że tymi naszymi koncertami jednak wyważamy jakieś drzwi. Niby na wrześniowym i grudniowym frekwencja nie była oszałamiająca, ale jednak trochę osób było. Liczymy na to, że „wychowamy” sobie publikę, która na każdy kolejny koncert będzie już czekała. Pamiętajcie, że im więcej was przyjdzie na gig to tym szybciej będziemy w stanie zrobić następny.

Reklama


Radek: Zrobić można dużo, ale do tego trzeba mieć chęci. A jeżeli chodzi o Sochaczew, to chyba nie jest tak źle, od kilku lat organizowany jest festiwal Punk nad Bzurą, były koncerty w Metalowcu, jest SKF, są inicjatywy Kulturki i L’ombelico. W ostatnim czasie ruszyła przystań nad Bzurą i tam się odbyło chyba 5 koncertów przez niecały rok. Z doświadczenia wiem, że jest sporo malkontentów, którzy narzekają na brak tego, czy tamtego. Jednak gdy już się coś dzieje to nie widzę ich wśród ludzi uczestniczących, za to ciągną dalej swoją mantrę, tyle, że tym razem za drogo, nie znają kapel itp.


Różnica jest taka, że kulturę tworzą z jednej strony ludzie z pasją i zaangażowani w to co robią, a z drugiej strony ludzie na etacie. Niestety rzadko się zdarza aby te dwie opcje były w parze.”

Co Waszym zdaniem można, a wręcz należy zmienić w naszym mieście, by poprawiła się kwestia promocji kultury i sztuki?

Radek: Mi jest ciężko powiedzieć co zmienić, ponieważ tak jak powiedziałem wcześniej w obiegu niezależnym działa to całkiem nieźle. Jeżeli chodzi o oficjalne instytucje zajmujące się kulturą w naszym mieście, to raczej inny świat, który nie będzie nastawiony na awangardę czy kulturę alternatywną. Takie ośrodki działają zachowawczo, nie podejmując dla nich zbędnych inicjatyw. Różnica jest taka, że kulturę tworzą z jednej strony ludzie z pasją i zaangażowani w to co robią, a z drugiej strony ludzie na etacie. Niestety rzadko się zdarza aby te dwie opcje były w parze.

Michał: To co w każdym innym mieście, wiosce, miasteczku, metropolii w tym kraju – wziąć sprawy w swoje ręce. Nie ma co liczyć na włodarzy „miłościwie” nam panujących, dla których szczytem kultury jest kiełba z grilla, rozwodnione piwo i goły tyłek „Kłody”.

Kasia: Zakładając realistyczne podejście do tematu – należałoby przekonać ludzi, że nie należy bać się podejmowania działań.

Jakiś czas temu powstała idea zorganizowania debaty na temat stanu kultury i sztuki w Sochaczewie. Nasze pismo wraz ze stowarzyszeniem L"ombelico Del Mondo, Marcinem Hugo- Baderem i obecnie radnym Jakubem Wojewodą stworzyło ankietę, która badała poziom zadowolenia naszych mieszkańców w tym zakresie. Ankieta została wypełniona przez kilkaset osób, co prawda nie została opublikowana (miało mieć to miejsce na specjalnej debacie, o której niestety również cisza). Wynika z niej, że Sochaczewianie chcą poważnych zmian i nie są zadowoleni z funkcjonowania chociażby trzech miejskich domów kultury. Jakie jest wasze podejście do tego tematu?

Radek: Nie chcę tutaj dyskredytować nikogo z osób oficjalnie odpowiedzialnych za kulturę w naszym mieście, to jest temat rzeka i raczej właśnie na poważną debatę. Jednak muszę przyznać, że trzy domy kultury u nas to chyba fenomen, prawie taki jak liczba kościołów w centrum Łowicza(śmiech) .

Kasia: Nie oczekuję od tak archaicznego reliktu przeszłości, jakim jest Dom Kultury nagłego przeobrażenia się w instytucję spełniającą wymogi współczesnych społeczności funkcjonujących w czasach Internetu i nowych technologii. Rozumiem też, że łatwiej udostępnić lokal szkole tańca niż na potrzeby koncertu, z którego nie ma finansowych profitów. Dom Kultury oferuje pewne formy spędzania wolnego czasu w postaci kółek tanecznych i rysunkowych, ale określenie kultura byłoby tu użyte na wyrost. Nie liczę na to, że w tym względzie cokolwiek może się zmienić -bardziej zależy mi na tym, żeby ludzie sami przejęli inicjatywę. Pojawiły się już zalążki wskazujące na to, że rozwój kultury jest możliwy (pierwsze działania streetartowe, flashmoby, festiwal sztuki ulicznej).

Spróbujcie w kilku słowach opisać Sochaczew.

Kasia: Przy tym pytaniu – pasuję (śmiech)

Radek: Ach te Sochaczewskie kolorowe sny i świt nad Bzurą (śmiech) do Sochaczewa zawsze będę miał sentyment i jakbym miał to opisać w kilku słowach to tylko słowami Niemena (śmiech)

Wcześniejsze koncerty miały miejsce w środku „Przystani”nad Bzurą. Tym razem cała akcja rozegra się w Niezależnym Domu Kultury„Piekarnia”. Skąd taki pomysł?

Radek: Dogadaliśmy się jakoś przypadkowo podczas któregoś koncertu, rozmailiśmy z chłopakami z „Piekarni” i daliśmy pomysł, a oni z się zgodzili i jakoś wyszło.

Kasia: Cały czas szukamy nowych, ciekawych przestrzeni. W tym przypadku możemy liczyć na uprzejmość różnych zaprzyjaźnionych grup.

Nie myśleliście o tym, by Wasze doświadczenie w organizowaniu koncertów i znajomości z wieloma muzykami przełożyć na coś bardziej kreatywnego i założyć poważną agencję koncertową, która mogła przynieść korzyści również naszemu miastu?

Kasia: Wszyscy pracujemy zawodowo i dzięki temu możemy finansować takie imprezy. Oczywiście praca połączona z realizacją pasji byłaby idealna, ale myślę, że większą przyjemność sprawia nam angażowanie się działania społeczne bez czerpania z tego korzyści finansowych.

Michał: Przede wszystkim za wcześnie na takie dywagacje, po drugie nie wydaje mi się, żebyśmy chcieli przynosić jakieś korzyści temu miastu, raczej ludziom w nim mieszkającym. Rzecz w tym, żeby robić coś poza oficjalnym obiegiem, bez udziału jakichś partyjnych kacyków z którejkolwiek opcji politycznej, którzy prędzej czy później (raczej prędzej) będą chcieli na tym zarobić i którym w głowie nie zmieści się fakt, że nam pomysł na łatwy zarobek nawet nie pojawił się na horyzoncie.

Liczy się ten kto chce przyjść na taki koncert i dobrze się bawić, liczy się dobra muzyka i dobry przekaz, bez ingerencji miasta w jakiejkolwiek postaci. W końcu to ludzie tworzą miasto, a nie odwrotnie.

Radek: Ja to raczej traktuję hobbystycznie, poza tym konkurencja jest spora (śmiech)


...na scenie niezależnej nasze miasto to nie jest tylko „skansen”.


Czy zespoły z „zewnątrz” chętnie przyjeżdżają do Sochaczewa? Czy nie wydaje im się on nieco egzotycznym miejscem, czymś na kształt jakiegoś skansenu, obok którego tylko się przejeżdża?

Michał: No raczej! Każdy z zespołów, które grały w Socho wyjechał stąd z niemałą zajawką! Hard To Breathe zagrali póki co dwa razy i dwa razy wyjechali strasznie zajarani i miejscówą na przystani i gorącym przyjęciem i już pytają kiedy kolejny gig (śmiech) Teraz będziemy po raz drugi gościli The Stubs, no i w Government Flu grają typki z Cast In Iron, który to zespół grał w grudniu. Więc coś w tym Socho musi być, skoro chcą tu wracać (śmiech) Chłopakom z wrocławskiego Guantanamo Party Program również bardzo się podobało, chociaż droga z Dolnego Śląska do Sochaczewa i z powrotem w grudniu nie należała do najprzyjemniejszych.

Kasia: Kapele są z nami na tyle zaprzyjaźnione, że nie nazywają Sochaczewa skansenem. Wiele zgłasza się do nas, z polecenia. Atmosfera koncertów, jest na tyle fajna, że Ci którzy już byli, są skłonni odwiedzać nas ponownie. Myślę, że większą trudnością jest wyciągnięcie ludzi z Sochaczewa na koncerty, które są poza naszą miejscowością, niż zaproszenie kapel do nas.

Radek: Sochaczew w tej chwili ma raczej dobrą renomę, jeżeli chodzi o koncerty i kapele chętnie u nas grają. Może nie jesteśmy z dużej metropolii, ale nie mamy kompleksów i trzeba powiedzieć, że na scenie niezależnej nasze miasto to nie jest tylko „skansen”.

Czy macie już plany na kolejne koncerty w Sochaczewie? Jeśli tak to uchylcie rąbka tajemnicy.

Radek: Sporo kapel się do nas odzywa (nawet z zagranicy), ale nie wszystko jest zależne od nas, głownie chodzi o kwestie lokalu. Na razie nie mamy nic sprecyzowanego, zobaczymy co będzie.

Michał: Póki co skonkretyzowanych planów nie ma, ale fama w świat poszła i trochę kapel wysyła zapytania o ewentualny koncert. Jak coś będzie w planach na pewno dowiecie się jako pierwsi!

Kasia: Pomysły na koncerty powstają spontanicznie i zaskakują nawet nas samych, więc na razie czekamy na iskrę.

My też czekamy na więcej. Dziękuję za wywiad


Wywiad przeprowadził Łukasz „Ch-Fu” Szewczyk






Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama