DoOrDie, czyli... zrób to razem z nami w Sochaczewie
Wywiad z sochaczewskim kolektywem niezależnych animatorów kultury
Sochaczew to miasto specyficzne: z jednej strony powinniśmy się szczycić rekordową w skali kraju liczbą Miejskich Domów Kultury. Z drugiej co rusz słychać narzekanie lokalnej społeczności na „nic nie dzianie się”. Są jednak niezależne grupy ludzi, którzy próbują zmienić wizerunek Sochaczewa „Miasta- sypialni, skansenu”.
Od prawie roku istnieje nieformalna grupa, która w różnych przestrzeniach naszego miasta promuje alternatywną, niezależną sztukę. Organizują koncerty kapel, o których mogliśmy wcześniej w Sochaczewie tylko pomarzyć. Oto przed Państwem DoOrDie.
Zapraszam do wywiadu z trójką założycieli tego kolektywu. Tuż przed niedzielnym koncertem opowiadają m.in. o tym: czy Sochaczew to skansen, co sądzą o pracy owych Domów Kultury, o poziomie sochaczewskiej kultury oficjalnej i niezależnej, a także o...
Ch-Fu: Powiedz mi jak narodził się pomysł na powstanie DoOrDie i czym tak w ogóle jest ten Projekt?
Kasia:
Pomysłodawcę łatwo wskazać – Ci, którzy działają razem z
nami, doskonale wiedzą kto to. Myślę, że projekt wynika przede
wszystkim z naszego zainteresowania muzyką i chęci zarażenia tą
pasją innych. Odnosząc się do drugiej części pytania - łatwiej
pewnie opowiedzieć, czym nie jest DoOrDie. Przede wszystkim nie
jesteśmy organizacją, stowarzyszeniem, ani instytucją. DoOrDie to
grupa znajomych, którzy działając oddolnie organizują koncerty z
udziałem dobrych kapel, znanych ze sceny niezależnej. Łańcuszek
osób zaangażowanych w projekt jest coraz dłuższy i nic nie
wskazuje na to, żeby kiedykolwiek była to grupa zamknięta.
Radek:
DoOrDie to po prostu grupa osób robiąca koncerty dla przyjemności.
Na samym początku mieliśmy nawet nie działać pod żadną nazwą,
ale sprawy potoczyły się tak, że trzeba było coś wymyślić.
Skupiamy się raczej na robieniu koncertów kapelom ze sceny
niezależnej, takim, których słuchamy i lubimy. Dla mnie ważny
jest również przekaz, jaki niosą zespoły. Nie zaprosiłbym nigdy
kapeli mającej na przykład rasistowskie teksty.
Za
Wami już kilka ciekawych eventów. Już za kilka dni kolejna
impreza. Opowiedzcie o niej, zachęćcie mieszkańców Sochaczewa (i
nie tylko) by się na niej pojawili.
Michał:
Skład tego najbliższego koncertu mówi sam za siebie. Co w nim
takiego wyjątkowego? Różnorodność. W tym pakiecie każdy
znajdzie coś dla siebie – jeśli kogoś przyciągnie stoner
rockowy Elvis Deluxe to może ten ktoś przekona się do siarczystego
hard core’a Government Flu, a chwilę później (lub wcześniej) da
się ponieść rock’n’rollowym The Stubs. I vice versa –
twardziel po moshowaniu do dźwięków Reality Check. Potupie nóżką
przy punk’n’rollowym Poison Heart. Te zespoły są już klasą
same dla siebie – grają rewelacyjne koncerty, nagrywają świetne
płyty, grają trasy zarówno w kraju jak i całej Europie. A, że
nie ma ich w radio i telewizji? Cóż, nie muszą się ścigać w
konkursach popularności z pieśniarką „Kłodą”, czy wątpliwej
jakości ansamblem „Marmolada” – mają swoją publikę, która
ma łeb na karku i wie co dobre. Zatem liczymy na to, że takich
właśnie osób w Sochaczewie będzie przybywać i będą wpadali na
te koncerty.
Poza tym jeśli mam zachęcić publikę to zapodam trochę marketingu – The Stubs i Elvis Deluxe wpadają ze świeżymi płytami, które będzie można kupić na koncercie, takoż Government Flu, którzy będą mieli najnowszy siedmiocalowy split z chicagowskim Poison Planet. No i oczywiście mnóstwo tekstyliów! Także jeśli twoja stara koszulka Metalliki już się poprzecierała i wyblakła to może warto zainwestować w nowy t-shirt Government Flu lub Elvis Deluxe!
Radek:
Koncert w niedzielę to będzie potężna dawka dźwięków, dla
koneserów i nie tylko. Usłyszycie nieokrzesanego rock’n’rolla w
wykonaniu The Stubs, stoner rockowe riffy Elvis Deluxe,
punk’n’rollową energię Poison Heart aż do hardcorowej
wściekłości zapodanej przez Government Flu, czy Reality Check.
Wszystkie kapele to uznane marki i jeszcze nigdy nie zawiodły, a ich koncerty to prawdziwy żywioł. Poza tym cześć z nich właśnie wypuściła nowy materiał, z którym koniecznie trzeba się zapoznać.
Kasia:
Nasze
koncerty to nie imprezy masowe, więc nie chodzi nam o to, by jak
najwięcej osób pojawiło się na koncercie, ale o to żeby Ci,
którzy przyjdą byli zadowoleni z efektu.
Warto dodać, że koncert będzie miał miejsce 21 kwietnia 2013 roku w NDK "Piekarnia" przy ul. Traugutta w Sochaczewie i rozpocznie się już o godzinie 16-ej. Na
poprzednich imprezach zawsze pojawiała się choćby jedna kapela z
Sochaczewa. Dlaczego tym razem tak nie jest? Czyżbyśmy cierpieli na
deficyt dobrych, lokalnych kapel?
Kasia:
Rzeczywiście
staramy się zapraszać także sochaczewskie zespoły. Wydaje nam się
jednak, że większość z nich jest doskonale znana w naszej
lokalnej społeczności i dlatego przede wszystkim stawiamy na
ściągnięcie dobrych kapel, znanych na scenie niezależnej, których
muzyka niesie mocny przekaz. Nie chcemy, żeby nasze koncerty
przeistoczyły się w spotkania towarzyskie z muzyką w tle.
Radek:
Przede
wszystkim zapraszamy kapele, które znamy i lubimy, i to daje nam
satysfakcję.
Rzeczywiście był pomysł aby zapraszać na każdy koncert lokalną kapelę, jednak wyszło na to, że może zespoły są, ale nie za bardzo je znamy. Na pewno poprosimy o zagranie sochaczewską punkową ekipę Pacierz, chłopaki pojawiają się na naszych koncertach i widać, że mają chęć grania. Mieliśmy nawet zaprosić ich wcześniej, ale sporo takich koncertów mieli u nas w mieście ostatnimi czasy. A prywatnie, w Sochaczewie chętnie przyjąłbym kapelę z mocnym hc/punkowym przekazem i szybkim hardcorowym graniem po linii np. polskich The Fight, Governmet Flu czy Drip Of Lies, coś takiego mi się marzy i jak powstanie, już mają we mnie fana.
Czy
próbowaliście nawiązać współpracę z ludźmi odpowiedzialnymi
za promocję kultury w Sochaczewie i czy takowa współpraca Waszym
zdaniem jest w ogóle możliwa?
Radek:
Nasza
inicjatywa jest od początku do końca DIY, sami robimy wszystko i
raczej nie zależy nam na wsparciu instytucji lub firm. Raz byliśmy
w MDK Boryszew zapytać, czy moglibyśmy skorzystać z jednej z sal,
jednak po spotkaniu odnieśliśmy wrażenie, że raczej nie chcą tam
sobie robić problemów z niezależnymi koncertami.
Kasia:
Szukaliśmy lokalu, w którym mogłyby się odbywać koncerty. Nie
spotkaliśmy się jednak ze zrozumieniem i mówiąc kolokwialnie
„odbiliśmy się od ściany”. Nie szukamy więc wsparcia ze
strony żadnych instytucji, bo to na czym nam naprawdę zależy to
stworzenie ruchu oddolnego. Cieszy nas więc wsparcie osób, które
bezinteresownie angażują się w organizację koncertów.
„Każdy z nas może zapoznać się z programem Miejskiego Domu Kultury. Nie jest to oferta skierowana do młodych osób, które oczekują czegoś więcej niż udział w kursie tańca towarzyskiego.”
W
Sochaczewie panuje przekonanie, że: „Tutaj nic się nie dzieje,
tutaj nic nie można zrobić”. Zdajecie burzyć ta tezę. Wiem, że
jeździcie po całej Polsce w poszukiwaniu koncertowych wrażeń i
jak oceniacie na tej płaszczyźnie Sochaczew. Rzeczywiście jest tak
źle, jak to sami mieszkańcy mówią?
Kasia:
Faktem jest, że miasto nie oferuje wielu możliwości. Każdy z nas
może zapoznać się z programem Miejskiego Domu Kultury. Nie jest to
oferta skierowana do młodych osób, które oczekują czegoś więcej
niż udział w kursie tańca towarzyskiego. Są oczywiście bardzo
nieliczne grupy, które działając oddolnie angażują młodzież w
różnego rodzaju kreatywne projekty i im należy się duże uznanie
za wytrwałość. Podsumowując Twoje pytanie – można zrobić
wiele, ale trzeba przy tym zmierzyć się z wieloma przeciwnościami.
Nie widzę w Sochaczewie mechanizmów wspierających rozwój kultury.
Michał:
Od wielu lat mieszkam w Warszawie – niby tak blisko, a jednak tak
daleko. Jak te parenaście lat temu mieszkałem w Socho to faktycznie
nigdy nie było tam nic sensownego do roboty – w tygodniu szkoła,
a w weekend zapijanie smutków na muszli. Jedyną rozrywką był
wypad do chodakowskiego kina na film, który miał premierę w Polsce
jakieś dwa miesiące wcześniej lub Dni Sochaczewa, które oferowały
raczej strzał w ryj od podpitych skinheadów niż sensowną dawkę
kultury...
Nie wiem jak to wygląda na chwilę obecną, ale wydaje mi się, że tymi naszymi koncertami jednak wyważamy jakieś drzwi. Niby na wrześniowym i grudniowym frekwencja nie była oszałamiająca, ale jednak trochę osób było. Liczymy na to, że „wychowamy” sobie publikę, która na każdy kolejny koncert będzie już czekała. Pamiętajcie, że im więcej was przyjdzie na gig to tym szybciej będziemy w stanie zrobić następny.
Radek: Zrobić można dużo, ale do tego trzeba mieć chęci. A jeżeli chodzi o Sochaczew, to chyba nie jest tak źle, od kilku lat organizowany jest festiwal Punk nad Bzurą, były koncerty w Metalowcu, jest SKF, są inicjatywy Kulturki i L’ombelico. W ostatnim czasie ruszyła przystań nad Bzurą i tam się odbyło chyba 5 koncertów przez niecały rok. Z doświadczenia wiem, że jest sporo malkontentów, którzy narzekają na brak tego, czy tamtego. Jednak gdy już się coś dzieje to nie widzę ich wśród ludzi uczestniczących, za to ciągną dalej swoją mantrę, tyle, że tym razem za drogo, nie znają kapel itp.
„Różnica jest taka, że kulturę tworzą z jednej strony ludzie z pasją i zaangażowani w to co robią, a z drugiej strony ludzie na etacie. Niestety rzadko się zdarza aby te dwie opcje były w parze.”
Co
Waszym zdaniem można, a wręcz należy zmienić w naszym mieście,
by poprawiła się kwestia promocji kultury i sztuki?
Radek:
Mi jest ciężko powiedzieć co zmienić, ponieważ tak jak
powiedziałem wcześniej w obiegu niezależnym działa to całkiem
nieźle. Jeżeli chodzi o oficjalne instytucje zajmujące się
kulturą w naszym mieście, to raczej inny świat, który nie będzie
nastawiony na awangardę czy kulturę alternatywną. Takie ośrodki
działają zachowawczo, nie podejmując dla nich zbędnych inicjatyw.
Różnica jest taka, że kulturę tworzą z jednej strony ludzie z
pasją i zaangażowani w to co robią, a z drugiej strony ludzie na
etacie. Niestety rzadko się zdarza aby te dwie opcje były w parze.
Michał:
To co w każdym innym mieście, wiosce, miasteczku, metropolii w tym
kraju – wziąć sprawy w swoje ręce. Nie ma co liczyć na włodarzy
„miłościwie” nam panujących, dla których szczytem kultury
jest kiełba z grilla, rozwodnione piwo i goły tyłek „Kłody”.
Kasia:
Zakładając realistyczne podejście do tematu – należałoby
przekonać ludzi, że nie należy bać się podejmowania działań.
Jakiś
czas temu powstała idea zorganizowania debaty na temat stanu kultury
i sztuki w Sochaczewie. Nasze pismo wraz ze stowarzyszeniem
L"ombelico Del Mondo, Marcinem Hugo- Baderem i obecnie radnym Jakubem
Wojewodą stworzyło ankietę, która badała poziom zadowolenia
naszych mieszkańców w tym zakresie. Ankieta została wypełniona
przez kilkaset osób, co prawda nie została opublikowana (miało
mieć to miejsce na specjalnej debacie, o której niestety również
cisza). Wynika z niej, że Sochaczewianie chcą poważnych zmian i
nie są zadowoleni z funkcjonowania chociażby trzech miejskich domów
kultury. Jakie jest wasze podejście do tego tematu?
Radek:
Nie chcę tutaj dyskredytować nikogo z osób oficjalnie
odpowiedzialnych za kulturę w naszym mieście, to jest temat rzeka i
raczej właśnie na poważną debatę. Jednak muszę przyznać, że
trzy domy kultury u nas to chyba fenomen, prawie taki jak liczba
kościołów w centrum Łowicza(śmiech) .
Kasia:
Nie oczekuję od tak archaicznego reliktu przeszłości, jakim jest
Dom Kultury nagłego przeobrażenia się w instytucję spełniającą
wymogi współczesnych społeczności funkcjonujących w czasach
Internetu i nowych technologii. Rozumiem też, że łatwiej
udostępnić lokal szkole tańca niż na potrzeby koncertu, z którego
nie ma finansowych profitów. Dom Kultury oferuje pewne formy
spędzania wolnego czasu w postaci kółek tanecznych i rysunkowych,
ale określenie kultura byłoby tu użyte na wyrost. Nie liczę na
to, że w tym względzie cokolwiek może się zmienić -bardziej
zależy mi na tym, żeby ludzie sami przejęli inicjatywę. Pojawiły
się już zalążki wskazujące na to, że rozwój kultury jest
możliwy (pierwsze działania streetartowe, flashmoby, festiwal
sztuki ulicznej).
Spróbujcie
w kilku słowach opisać Sochaczew.
Kasia:
Przy tym pytaniu – pasuję (śmiech)
Radek:
Ach te Sochaczewskie kolorowe sny i świt nad Bzurą (śmiech) do
Sochaczewa zawsze będę miał sentyment i jakbym miał to opisać w
kilku słowach to tylko słowami Niemena (śmiech)
Wcześniejsze
koncerty miały miejsce w środku „Przystani”nad Bzurą. Tym
razem cała akcja rozegra się w Niezależnym Domu
Kultury„Piekarnia”. Skąd taki pomysł?
Radek:
Dogadaliśmy
się jakoś przypadkowo podczas któregoś koncertu, rozmailiśmy z
chłopakami z „Piekarni” i daliśmy pomysł, a oni z się
zgodzili i jakoś wyszło.
Kasia:
Cały czas
szukamy nowych, ciekawych przestrzeni. W tym przypadku możemy liczyć
na uprzejmość różnych zaprzyjaźnionych grup.
Nie
myśleliście o tym, by Wasze doświadczenie w organizowaniu
koncertów i znajomości z wieloma muzykami przełożyć na coś
bardziej kreatywnego i założyć poważną agencję koncertową,
która mogła przynieść korzyści również naszemu miastu?
Kasia:
Wszyscy
pracujemy zawodowo i dzięki temu możemy finansować takie imprezy.
Oczywiście praca połączona z realizacją pasji byłaby idealna,
ale myślę, że większą przyjemność sprawia nam angażowanie się
działania społeczne bez czerpania z tego korzyści finansowych.
Michał:
Przede wszystkim za wcześnie na takie dywagacje, po drugie nie
wydaje mi się, żebyśmy chcieli przynosić jakieś korzyści temu
miastu, raczej ludziom w nim mieszkającym. Rzecz w tym, żeby robić
coś poza oficjalnym obiegiem, bez udziału jakichś partyjnych
kacyków z którejkolwiek opcji politycznej, którzy prędzej czy
później (raczej prędzej) będą chcieli na tym zarobić i którym
w głowie nie zmieści się fakt, że nam pomysł na łatwy zarobek
nawet nie pojawił się na horyzoncie.
Liczy się ten kto chce przyjść na taki koncert i dobrze się bawić, liczy się dobra muzyka i dobry przekaz, bez ingerencji miasta w jakiejkolwiek postaci. W końcu to ludzie tworzą miasto, a nie odwrotnie.
Radek:
Ja to
raczej traktuję hobbystycznie, poza tym konkurencja jest spora
(śmiech)
„...na scenie niezależnej nasze miasto to nie jest tylko „skansen”.
Czy zespoły z „zewnątrz” chętnie przyjeżdżają do Sochaczewa? Czy nie wydaje im się on nieco egzotycznym miejscem, czymś na kształt jakiegoś skansenu, obok którego tylko się przejeżdża?
Michał: No raczej! Każdy z zespołów, które grały w Socho wyjechał stąd z niemałą zajawką! Hard To Breathe zagrali póki co dwa razy i dwa razy wyjechali strasznie zajarani i miejscówą na przystani i gorącym przyjęciem i już pytają kiedy kolejny gig (śmiech) Teraz będziemy po raz drugi gościli The Stubs, no i w Government Flu grają typki z Cast In Iron, który to zespół grał w grudniu. Więc coś w tym Socho musi być, skoro chcą tu wracać (śmiech) Chłopakom z wrocławskiego Guantanamo Party Program również bardzo się podobało, chociaż droga z Dolnego Śląska do Sochaczewa i z powrotem w grudniu nie należała do najprzyjemniejszych.
Kasia:
Kapele są
z nami na tyle zaprzyjaźnione, że nie nazywają Sochaczewa
skansenem. Wiele zgłasza się do nas, z polecenia. Atmosfera
koncertów, jest na tyle fajna, że Ci którzy już byli, są skłonni
odwiedzać nas ponownie. Myślę, że większą trudnością jest
wyciągnięcie ludzi z Sochaczewa na koncerty, które są poza naszą
miejscowością, niż zaproszenie kapel do nas.
Radek:
Sochaczew w
tej chwili ma raczej dobrą renomę, jeżeli chodzi o koncerty i
kapele chętnie u nas grają. Może nie jesteśmy z dużej
metropolii, ale nie mamy kompleksów i trzeba powiedzieć, że na
scenie niezależnej nasze miasto to nie jest tylko „skansen”.
Czy
macie już plany na kolejne koncerty w Sochaczewie? Jeśli tak to
uchylcie rąbka tajemnicy.
Radek:
Sporo kapel
się do nas odzywa (nawet z zagranicy), ale nie wszystko jest zależne
od nas, głownie chodzi o kwestie lokalu. Na razie nie mamy nic
sprecyzowanego, zobaczymy co będzie.
Michał:
Póki co skonkretyzowanych planów nie ma, ale fama w świat poszła
i trochę kapel wysyła zapytania o ewentualny koncert. Jak coś
będzie w planach na pewno dowiecie się jako pierwsi!
Kasia:
Pomysły na
koncerty powstają spontanicznie i zaskakują nawet nas samych, więc
na razie czekamy na iskrę.
My
też czekamy na więcej. Dziękuję za wywiad
Wywiad przeprowadził Łukasz „Ch-Fu” Szewczyk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze