W ubiegłą środę miałem bardzo miły dzień. Burmistrz miasta Bogumił Czubacki uhonorował skromną osobę deszczowego psa nagrodą za krzewienie kultury w mieście. Ponieważ na uroczystości „Dnia Twórcy Kultury, Kultury Fizycznej i Pracownika Socjalnego” nie było okazji aby podziękować osobom, które ze wszech miar na to zasłużyły, czynię to na łamach mojej rubryki licząc na wyrozumiałość redaktora naczelnego i wydawcy, ponieważ to już nie pierwszy raz zdarza mi się uskuteczniać prywatę w ramach felietonu. Zacznijmy od tego, iż uważam, że nagroda, którą otrzymałem jest nagrodą dla instytucji, którą na początku tego roku wraz z Małgorzatą Bugalską i Marcinem Hugo-Baderem, dwójką sochaczewskich artystów plastyków, postanowiliśmy nazwać Akademią „e-Sochaczew. pl”. Podziękowania należą się przede wszystkim im, dwójce nie tylko znakomitych twórców, ale przede wszystkim znakomitych i dobrych ludzi. A teraz będzie już chronologicznie. Akademia nie pojawiła się znikąd i jest kilka osób, które walnie się do tej całej historii przyczyniły. Najpierw idzie Jakub Smulewicz, z którym kilka lat temu na antenie radia „Fama” prowadziliśmy w piątkowe wieczory program z muzyką rockową, pierwowzór dzisiejszego Kulturalnego Programu Muzycznego. Następnie Michał Krysiak, z którym ów program prowadzimy obecnie (z przyczyn zupełnie niezależnych chwilowo nie ma go na antenie, ale to się zmieni). Stąd należy też podziękować właścicielom „Famy”, że w zalewie radiowego chłamu ogólnopolskich stacji komercyjnych pozwalają na tworzenie tzw. programów niszowych, niekomercyjnych, takich, w których za konsoletą siedzą ludzie, a nie roboty. Kluczową rolę w moich nieśmiałych działaniach na rzecz kultury i sochaczewskiej społeczności odegrała redaktor naczelna „Echa” Monika Figut. To Ty, Moniko, dałaś mi impuls, żeby zacząć coś robić na poważnie. Potem idzie Stowarzyszenie „e-Sochaczew. pl” z Marcinem Ryńskim na czele. To Marcin przedstawił mnie Gośce i Hugo-Baderowi, z propozycją abyśmy zaczęli działać razem. Taką intuicje mają tylko prawdziwy twórcy. W przypadku Marcina twórcy życia społecznego. Akademia i to, co żeśmy razem zrobili od początku roku, ma swoją historię i siłę w Was wszystkich i za to Wam dziękuję. A co się udało? Z jednej strony niewiele. Dwie duże imprezy kulturalne (w tym jedna na otwarcie w maju), trochę wierszy i obrazów zamieszczonych w Internecie, a teraz warsztaty filozoficzne, które prowadzimy wraz z Gośką i Pauliną Danecką, jedną z młodszych i na pewno najaktywniejszych członków Akademii, jej także dziękuję. To jest rzeczywiście niewiele. Ważniejsze jest to, co dzieje się w sercach i umysłach ludzi w różny sposób związanych z Akademią i tych, którzy już niedługo do nas dołączą. To jest prawdziwa przemiana. Widać ją szczególnie podczas naszych spotkaniach z filozofią. Okazało się, że tak hermetycznym tematem chce się zajmować ponad dwudziestu młodych ludzi. Jestem głęboko przekonany, że kiedy warsztaty się skończą ci ludzie nie będą już tymi samymi osobami. To są te prawdziwie duże rzeczy, które się w Akademii dokonują. Szczególne słowa podziękowania należą się mojej żonie, synkowi, rodzicom, którzy tak często muszą się zmagać z moją nieobecnością. Praca społeczna zabiera morze czasu. Tego się inaczej nie da zrobić. Dziękuję władzom miasta Sochaczew, że dostrzegły i doceniły… Przepraszam za ten pretensjonalny felieton, czułem głęboką potrzebę napisania kilku słów.
Andrzej Gąsiorowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze