Jak naprawdę wygląda sytuacja sochaczewskiego szpitala? Czy zadłużanie go w nieskończoność faktycznie nie ma konsekwencji? Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu emocje sięgnęły zenitu.
90. proc. pacjentów placówki pochodzi z rejonu naszego powiatu. Ich liczba, oscylująca w granicach 84 tysięcy, praktycznie pokrywa się z liczbą ludności powiatu. Nic więc dziwnego, że to, jak działa szpital, interesuje mieszkańców. Dla przeciętnego Kowalskiego nieważne są kwestie finansowe placówki, a to, czy jej działanie zapewni mu i jego bliskim bezpieczeństwo. Nie zmienia to faktu, że obydwie te sprawy przeplatają się, co było aż nad wyraz widoczne podczas ostatniej sesji.
Bankructwo?
Radny Józef Chocian wygłosił szereg krytycznych uwag dotyczących sprawozdania finansowego placówki. Jego zdaniem wykonano je niestarannie i znajduje się w nim szereg błędów rachunkowych.
- Informacja jest niejasna. Błędy rachunkowe sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych. Co więcej, dokument ten wykazuje straty nawet na oddziałach, na których Narodowy Fundusz Zdrowia zapłacił za wszystkich pacjentów mówił. Jeżeli mamy uwzględniać zawarte w niej dane, nie da się oprzeć wrażeniu, że szpitalowi nie grozi nic innego jak bankructwo.
Wypowiedź skomentowała zastępca dyrektora do spraw ekonomicznych i główna księgowa Barbara Konopacka.
- Przyznaję, że na jednej ze stron doszło do pomyłki pisarskiej. Trudno mi odnieść się do innych zarzutów, komentując wypowiedź osoby, która nie zajmuje się zawodowo służbą zdrowia powiedziała. Dokument był badany przez biegłego rewidenta i nie dopatrzył się on w nim żadnych nieprawidłowości. Dane w nim zawarte pochodzą z raportu Narodowego Funduszu Zdrowia.
Barbara Konopacka przyznała jednocześnie, że sposób rozliczeń z funduszem jest dość złożony. NFZ nie uznaje wszystkich procedur. Żadnych z refundowanych świadczeń nie da się rozliczyć z dokładnością co do punktu. Co więcej, niektóre procedury są opłacane przez fundusz poniżej faktycznych kosztów szpitala. - Podkreślam, że pomimo obaw części radnych, nie istnieją żadne przesłanki do przekształcenia szpitala w spółkę dodała.
1,5 mln straty
Józef Chocian nadal drążył temat. Stwierdził, że sporą część pieniędzy z NFZ pochłaniają wynagrodzenia dla specjalistów. Dodatkowo mieszkańców niepokoją długie kolejki oczekiwania do niektórych gabinetów. - Ludzie, żeby dostać się do stomatologa, czekają od 3 czy 4 nad ranem stwierdził.
Chwilę później pojawiły się kolejne pytania Józefa Chociana dotyczące finansów szpitala. Sytuacja była coraz bardziej nerwowa. Czy to jest jakiś problem, że się dopytuję?! powiedział w końcu radny Chocian. Radny Dariusz Dobrowolski również zaczął od spraw finansowych placówki. Przypomniał, że w ostatnich latach szpital traci dochody i nie podjęto żadnych skutecznych kroków, by pozyskać alternatywne źródła zarobkowania.
- Jeszcze w 2011 roku placówka przynosiła zyski. Potem z roku na rok było gorzej. W ubiegłym roku szpital wygenerował 1,5 mln straty stwierdził.
- Szpital to nie fabryka gwoździ odpowiedziała Barbara Konopacka. W imię zysku nie możemy udzielać gorszych świadczeń lub odmówić pomocy osobie potrzebującej. Myślę, że nikt z nas nie chciałby być kiedyś odesłany ze szpitala jako pacjent, który jest nieopłacalny.
- To prawda. Ludzkie życie nie ma ceny odparł Dariusz Dobrowolski. Dlatego też mieszkańcy muszą czuć się bezpiecznie, wiedząc, że szpital funkcjonuje prawidłowo. A gwarancją tego jest przede wszystkim jego kondycja finansowa.
Atmosfera w końcu się wyciszyła. Józef Chocian zadał ostatnie już pytanie. Dotyczyło ono leczenia osób nieposiadających ubezpieczenia. - Kosztuje ono nas około 200 tys. zł rocznie odpowiedziała dyrektor Konopacka.
Jako ostatni wypowiadał się Jan Aleksander Łopata, prywatnie lekarz. Jego głos można potraktować jako podsumowanie burzliwej dyskusji.
- Dług rośnie. Niektórzy wypowiadają się tak, jakby można było zadłużać szpital w nieskończoność. To wszyscy mieszkańcy powiatu będą musieli później spłacić ten dług mówił. Faktycznie, w obecnej formie szpital nie może formalnie zbankrutować, zarządzanie nim może przejąć jedynie komisarz. Dla dyrektora nie ma żadnych konsekwencji zadłużania. Apeluję do zarządzających szpitalem: trzeba ograniczyć wydatki. Jest rok wyborczy kontynuował. Na sali są kamery i nikt nie chce poruszać niepopularnych tematów. Myślę, że jednak ktoś powinien to powiedzieć. Ludzie boją się spółki i postrzegają takie rozwiązanie dla szpitala jako zło konieczne. Uważam, że nie do końca tak to wygląda. Poza tym dyrekcja szpitala wspominała kilkakrotnie o procesach, które toczy z NFZ o pieniądze z tzw. nadwykonań. Zgadzam się, że można taki proces wygrać. Z rozmów z kolegami po fachu wiem jednak, że po takiej wygranej NFZ nasyła na placówki bardzo szczegółowe kontrole. Szukają one błędów dotąd, aż nałożone przez fundusz kary zwrócą wypłatę za nadwykonania.
Zrezygnowała
O tym, że sytuacja w naszym szpitalu może być co najmniej niepokojąca świadczy jeszcze jeden fakt. Jak ustaliliśmy, zastępca dyrektora ds. ekonomicznych Barbara Konopacka złożyła rezygnację z funkcji. Próbowaliśmy dowiedzieć się o przyczyny jej decyzji, ale szpital odmówił komentowania sprawy. Dyrektor Piotr Szenk przygotowuje oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że najprawdopodobniej przyczyną odejścia Barbary Konopackiej z pracy był brak zgody na obarczenie jej winą za kiepskie wyniki finansowe placówki.
Agnieszka Poryszewska
Wiadomość pochodzi ze strony: http://www.ziemia-sochaczewska.pl/
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze