Reklama

Dziki

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
19/04/2005 10:52
Sugerowaliśmy całkiem niedawno na tej stronie, że tylko patrzeć, jak różnej maści komisje śledcze rozlezą się po kraju i trafią nawet pod wiejskie strzechy, nie mówiąc już o większych miejskich ośrodkach. Wiele czasu nie upłynęło, a już proroctwo zaczyna się spełniać. W Zduńskiej Woli, jak doniosła prasa, powstała właśnie Powiatowa Komisja Śledcza, w skrócie „Pokos”, do spraw wyjaśnienia rodzinnych układów pana starosty. Komisja ma zbierać informacje o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu tamtejszego starostwa i upublicznić rodzinne i przyjacielskie powiązania starosty z podległymi mu pracownikami i interesantami. Mało tego, powołano także dwie podkomisje dla gmin Zapolice i Szadek, by zbadać afery na gumnie.
Tak więc, pierwsze kroki poza Warszawę zostały zrobione i tylko patrzeć, jak lawina ruszy w Polskę powiatową. Myślę więc, że miasto nasze też nie pozostanie w tyle i już niedługo rozpoczną prace pierwsze komisje śledcze, a przesłuchania relacjonowane na bieżąco przez kablówkę, radio i lokalną prasę wzbudzać będą wielkie zainteresowanie szerokich mas społecznych.
Może warto by powołać Komisję Śledczą do wyjaśnienia, dlaczego supermarket „Stokrotka” do tej pory nie otrzymał jeszcze koncesji na alkohol. Albo Komisję Śledczą, która starałaby się wyświetlić sprawę żyzności pól czerwonkowskich. Odrębna Komisja Śledcza mogłaby zająć się aferą dzikową, opisywaną tydzień temu przez „Ziemię Sochaczewską”. Tu znalazłoby się rzeczywiste pole do popisu dla smakoszy dziczyzny i już wyobrażam sobie przesłuchania wydobywające na jaw sposoby sprawiania dzika, by mięso nie było żylaste, mimo że osobnik był stary. Chociaż w tym przypadku chodzi o dziki młode, bez opieki wałęsające się po drogach publicznych, a więc same sobie winne.
Przypomnę, że cztery młode dziki wyszły na szosę warszawską w Karolkowie i próbowały zatrzymać osobowego peugeota, widocznie chcąc się zabrać na „łebka”. Były jednak zbyt natarczywe i dostały po łebkach, bo kierowca nie zdążył zahamować. Na miejsce przybyła sochaczewska policja i pojazd firmy autoholowniczej, który, jak wiadomo, służy do tego, aby zabierać z drogi unieruchomione wraki. Zabrał więc dziki na złomowisko skasowanych pojazdów, w czym nie ma nic dziwnego, bo gdzie miał świnie zawieźć? Do kostnicy?! Tak więc, dziki zostały zezłomowane i wszystko byłoby w porządku, gdyby pozostał po tym jakiś protokół kasacji.
Tak się jednak nie stało i Komisja Śledcza będzie miała teraz kłopot z ustaleniem faktów, zwłaszcza, że corpus delicti został podobno zjedzony. Jest natomiast domniemanie, że konsumentów było czterech, ale czy można dać wiarę, iż każdy z nich wrąbał całą świnię? Niewykluczone więc, że trzeba będzie zrobić wizję lokalną, a w tym celu dotłuc jeszcze kilka egzemplarzy, aby się przekonać, czy w degustacji nie uczestniczyło większe grono. I kto wie, czy nie potrzebna będzie ekshumacja zwłok, żeby ocenić apetyt biesiadników, a może i rozpoznać ich po śladach uzębienia.
Tak więc, przed Komisją Śledczą jeszcze huk roboty, bo przecież ustalić trzeba wiele szczegółów. Nie może bowiem czuć się bezpiecznie obywatel w kraju, gdzie z wypadku samochodowego można trafić prosto na rożen.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-04-19 00:00:00

    Jak można się dowiedzieć z dzisiejszego "Expressu Sochaczewskiego", sprawa dzików to kolejny spisek wymierzony przeciwko tej gazecie. Patrzcie, Państwo, nawet dziczyzna się sprzysięgła i wpadła pod nie ten samochód.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości