Reklama

Echo Życia

16/10/2004 16:48
W Echu Powiatu z dnia 12.10.2004 ukazały się dwa teksty nawiązujące do reportażu Życia na temat Stowarzyszenia eSochaczew oraz samego Sochaczewa. Nie wiadomo dlaczego Redakcja tygodnika nie opublikowała ich w wersji elektronicznej w Internecie, choć od kilku lat robi to z powodzeniem w ramach platformy eSochaczew. Postanowiliśmy jednak zaprezentować Państwu zarówno teksty Pana Gąsiorowskiego jak i odpowiedź Marcin Ryńskiego. Szanowni Państwo W nawiązaniu do tekstów Echa Powiatu z dnia 12.10.2004 pragnę jasno i stanowczo oświadczyć, że bardzo lubię i bardzo podoba mi się nasze miasto Sochaczew. Jako dowód na to, proszę przyjąć moją kilkunastoletnią pracę społeczną na jego rzecz w harcerstwie, oraz eSochaczew. Mało tego! Podoba mi się także jego nazwa, do której mam oczywiście bardzo emocjonalny i przez to w pewnym sensie subiektywny stosunek. Proszę zauważyć, że nazwa portalu to przecież nie inaczej jak eSochaczew, a niewiele osób wie o tym, że portal miał nazywać się www.sochaczew.net, tylko poprzednie władze miasta odmówiły nam prawa do używania właśnie słowa „Sochaczew”. Mając na względzie chęć budowy profesjonalnego wizerunku portalu, oraz chcąc przyczynić się do większej pomyślności miasta, zespół przyjął nazwę eSochaczew.pl, na którą już nie musieliśmy uzyskiwać zgody. Słowo Sochaczew jest i było dla nas ważne, z tego powodu portal nie nazwa się Socho, Sonet itp. Proszę przyjąć to za ostateczną, jedyną i prawdziwą wersje mojego zdania na temat: Nie chcę ciągle udowadniać oczywistych tez. Próbowanie przypisać na siłę zespołowi eSochaczew.pl łatki „wielkomiejskich” zarozumialców, chcących jak najszybciej wyjechać i zapomnieć o Sochaczewie jest bardzo krzywdzące. Zwłaszcza w chwili, kiedy po raz pierwszy zostaliśmy zauważeni i docenieni po kilku latach pracy na rzecz Sochaczewa i jego mieszkańców. Skąd całe to zamieszanie? W mojej ocenie, jest to próba, trochę za wszelką cenę, znalezienia tzw. dziury w całym w stosunku do portalu i Stowarzyszenia eSochaczew. Wydaje mi się, że z wypowiedzi, których udzieliłem na temat małomiasteczkowości i kompleksów w kontekście tego, co lubię, a czego nie w Sochaczewie, dziennikarze starają się przypisać mi nieprawdziwy wizerunek zadufanego w sobie bufona, który wstydzi się swojego miasta. A to przecież nieprawda, oraz bardzo krzywdząca mnie teza. Nie chce przez to powiedzieć, że nigdy nie mówiłem o sochaczewianiźmie, oraz kompleksach małego miasta. Tak, mówiłem o tym głośno, gdyż bardzo mi to przeszkadza w funkcjonowaniu w Sochaczewie. Uznaję, że zjawiska te są jak najbardziej prawdziwe, gdyż na każdym kroku można się na nie natknąć. Autor reportażu z Życia zadał sobie bardzo dużo trudu w gromadzeniu i przetwarzaniu informacji na temat Stowarzyszenia oraz Sochaczewa. Przez około tydzień dzwonił do różnych osób pytając o wiele spraw. Wiem, że dotarł też do Redakcji Echa Powiatu z prośbą o przesłanie mojego wywiadu, którego o dziwo też nie było w Internecie. Bardzo ciekawy jest kontekst, w jakim redaktor Życia dowiedział się o sochaczewianiźmie. Otóż, po długiej rozmowie na temat:, „Co to jest portal eSochaczew.pl?” Zostałem zapytany o osoby, które nie są nam przychylne i które mogą powiedzieć o nas cos innego, niż tylko same pochwały. Bez większego namysłu podałem Redakcję Ekspresu Sochaczewskiego, z którą eSochaczew nie współpracuje. Co się okazało? W Redakcji Ekspresu dziennikarz uzyskał informację, ze Marcin Ryński nie lubi swojego miasta i w tygodniku burmistrza wyśmiewa Sochaczew jako prowincjonalną dziurę. To, co stało się potem przypominało lawinę, mimo morza pozytywnych wypowiedzi wielu osób na temat Sochaczewa, autor pociągnął temat małomiasteczkowości, uwypuklając fakt, iż większość twórców portalu mieszka i pracuje w Warszawie oraz że mi osobiście bardzo przeszkadza małomiasteczkowość. Wiem też, że jednym z powodów, dla których Życie zainteresowało się Sochaczewem, był protest wysłany do Kapituły konkursu Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, który był związany z wyróżnieniem Pani Czubackiej. Tekst miał być właśnie na ten temat, jednak szybko okazało się, że nie ma o czym pisać. Podsumowując ten wątek. Nie można mieć pretensji do autora, że właśnie w taki sposób przedstawił nasze miasto, widocznie taki stworzył się obraz w jego oczach – małego miasta, w którym ludzie zamiast cieszyć się z własnych sukcesów skaczą sobie do oczu i uprawiają cytowany wielokrotnie sochaczewianizm. Choć tekst, także we mnie wzbudza wiele mieszanych odczuć, z pokorą uznaję, że jest w nim wiele prawdy o nas. Według mnie brak kompleksów objawia się tym, że potrafimy ze spokojem przyjąć także niepochlebne opinie pod naszym adresem płynące od osób mających inny punkt widzenia. Wszczynanie lokalnej „awantury” niestety tylko potwierdza tezy postawione przez autora artykułu w Życiu. Pan Gąsiorowski, pisze o karierach, pieniądzach i wielkomiejskich możliwościach. Zgadzam się ze wszystkim, co zostało napisane w tym względzie, jednak ja dodałbym jeszcze jeden detal, a mianowicie - profesjonalizm działania. Bez tego w wielkomiejskim, bardzo wymagającym i konkurencyjnym otoczeniu po prostu się przegrywa. Być może z tego powodu swoje felietony historyczne Pan Gąsiorowski pisze w lokalnej gazecie, a nie w ogólnopolskim dzienniku. Ukłony Marcin Ryński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jazlowiak 2004-10-27 00:00:00

    Do przyjaciół gówniarzy


    Motto: Kto się za ten wiersz obraża
    Ten się sam za gówniarza uważa

    Przeglądam w myśli wszystkich mych przyjaciół twarze
    I myślę sobie, och psiakrew! czyż wszyscy są gówniarze?
    Ach, nie! Jest kilku wiernych, z tymi pojechałbym nawet do Kielc.
    A reszta? Ach, reszta, proszę pani, to jest gówno, wprost na szmelc.
    Pytacie mnie, czemu do Kielc, a nie do Afryki lub na Borneo?
    O, tam łatwiej przyjacielem być wśród tropikalnych puszcz,
    Niż gdy za ścianą woła ktoś: puszcz mnie pan, ach, puszcz.
    A pluskwy, ach, nietropikalne, mnożą się jak w aparacie tym ĄRoneo?.
    O, tak w ohydnej wszawości małego miastka,
    Gdy metafizyk głąb wypiera dowolna wprost namiastka,
    Gdzie zamiast uczuć wszelkich są tylko jakieś marne substytuty,
    A miłość dają tylko, ach, nieszczęsne prostetuty
    (Bo krzywych zabrakło już),
    A syf i tryper biegną w krok tuż, tuż,
    Gdzie zwykła dorożkarska buda zastąpi wszelkie narkotyki świata,
    I gdzie jedyne piękno jest: na zgniłych domkach jakaś, proszę pani, wieczorna, ta tak zwana,
    ach, poświata,
    I wszystko to na tle zupełnej nędzy
    W smrodzie u gospodyni jakiejś potwornej wprost jędzy,
    W ciągłej niepogodzie, co lepsza jest od słońca,
    Bo wtedy wszystko zda się bliskim już, ach, końca -
    Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
    I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.
    A może piękne to jest, ach, miasteczko, ach, i nawet miłe
    I niełatwo jest w nim złapać nawet kiłę...
    W każdym razie tam przyjacielem być i w tych warunkach
    Trudniej jest niż w afrykańskich najtropikalniejszych choćby wprost stosunkach.
    Gdy człowiek gębą sra,
    A tyłkiem podpatruje obroty gwiazd i mgławic dalekich spirale,
    Gdy mu muzyczka skądiś gra,
    A on gdzieś przy powale wydusza miliony pluskwich gniazd,
    Gdy beznadziejność dusi jak ohyda i śmierdząca zmora,
    Gdy człowiek sobie siebie widzi jako cuchnącego własnym sosem, ach, potwora -
    Może to wszystko przejdzie, ach, a może nie,
    W każdym razie to jest wszystko bardzo fe.
    A do tego napisane nie krwią a gównem, bardzo źle.
    Ja nie chcę tego, nie, nie, nie!
    Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
    I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.



    Słowa: Witkacy
    Muzyka: Zbigniew Raj

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zen 2004-10-22 00:00:00

    Przyczynek do hecy z Deszczowym Psem!

    Cześć wszystkim,
    A szczególnie witam i pozdrawiam Ciebie Andrzeju,
    Miałem okazję nie tak dawno osobiście Cię poznać. Zarówno po tym spotkaniu jak i czytając Twoje teksty widzę jasno, że jesteś człowiekiem o dużej inteligencji i elokwencji (bez dwuznaczności – w pozytywnym sensie). Masz również lekkie pióro – moje gratulacje – jest to nie tak częsta umiejętność czy zdolność. Jednak nie znam zbyt dużej liczby twoich tekstów, więc nie bardzo mogę oceniać poziom Twojego dziennikarstwa. Nie zamierzam go również oceniać telko po przytoczuonych wyżej tekstach z tego jednego Echa Powiatu.

    Moim zdaniem wśród kryteriów dobrej roboty dziennikarskiej do ważniejszych należą:
    - dążenie do prawdy, krytyczne (nie krytykanckie) widzenie rzeczywistości,
    - podejmowanie, zajmowanie się tematyką ważną dla społeczności mniejszej czy większej,
    - szczególnie ważne jest to czy takowa działalność przynosi pożytek tejże społeczności.

    Fajnie że masz dość ostre, krytyczne widzenie rzeczywistości – to bardzo potrzebna cecha w dziennikarstwie. Czy jednak dostatecznie skutecznie i bezstronnie zastosowałeś te przymioty w odkrywaniu prawdy na temat postawy twórców eSochaczew?

    Co my tu mianowicie mamy?:
    Najpierw odsądzasz od jakiegokolwiek sensu i obiektywności wizerunek i osąd nad współczesnym Sochaczewem autorstwa dwóch dziennikarzy Życia – poniekąd słusznie,
    a zaraz potem przyjmujesz na 100% optykę tychże dziennikarzy w ocenie i opisie poglądów i postaw przedstawicieli naszej lokalnej społeczności, których wypowiedzi są cytowane, a właściwie należy powiedzieć w swoisty sposób „używane” przez dziennikarzy Życia.

    Nie wiem czy zadałeś sobie trud porozmawiania z osobami, których rzekome opinie czy wypowiedzi są przytaczane. Ja z kilkoma z tych osób rozmawiałem i pytałem, jak się ma to, co faktycznie tymże dziennikarzom mówili, do tego co przedstawia artykuł w Życiu. Otóż mniej więcej z treści takiej pojedynczej rozmowy telefonicznej czy bezpośredniego wywiadu w artykule były użyte wyrwane z kontekstu wątki czy urywki wątków – bardzo dowolnie dobierane przez dziennikarzy według z góry założonych tez. Mniej więcej z tego co było mówione przez daną osobę – w artykule znajduje się 2-5% tego co powiedziała. A już na pewno niewiele to miało wspólnego z intencjami wypowiadających się osób. Nie możemy więc tutaj mówić o porządnej robocie dziennikarskiej lecz o luźniej „impresji”, która z faktycznymi poglądami tychże Sochaczewian nie za wiele ma wspólnego. Myślę, że ze względu na własne doświadczenie zawodowe powinieneś się domyśleć tej „manipulacji” dziennikarskiej nawet bez takiego śledztwa, które zrobiłem ja sam. A cóż ty bracie sam zrobiłeś? Wziąłeś pędzel – no i z-malowałeś „fajny” obrazek-impresję, może atrakcyjny, dynamiczny, wciągający w odbiorze, ale czy prawdziwy...?

    Andrzeju – z Twoimi przymiotami i cechami, które wymieniłem na początku tej mojej pisaniny – możesz robić coś naprawdę dobrego dla naszego miasta i powiatu, a nie strzelać z Wielkiej Armaty do Marcina, do Rafała – czy w ogóle do eSochaczew. Jaki to ma cel i sens? Twórcy eSochaczew zbudowali i ciągle zasilają swoją wiedzą, aktywnością, pomysłami „urządzenie społeczne” pożyteczne dla innych. Wiem, że niejednokrotnie podtrzymywanie życia (w sensie technicznym, sprzętowym, itp.) tego organizmu wiązało się z nakładami finansowymi z własnej kieszeni prowadzących wortal. A jednak oni to robią dla Sochaczewa już ponad pięć lat. Posądzanie ich jakąś pogardę dla naszego miasta, a jakieś wielkomiejskie maniery, czy zapatrzenie w Warszawę jest nie ma uzasadnienia. I taką opinię mogę śmiało sformułować na podstawie kilkuletnich obserwacji działalności publicznej Marcina, Rafała i ich kolegów z wortalu, a nie na podstawie kilku zdań wyrwanych z kontekstu wg klasycznej definicji manipulacji.

    Dlaczego w wyrażasz opinię, że Twój osąd jest nieodwołalny? Przecież możemy w miarę naszych możliwości robić coś dobrego na forum publicznym (np. na eSochaczew) dla naszej społeczności, ukazywać rzeczy i szanse, których może inni nie widzą, pobudzać i samemu uczestniczyć w pożytecznych inicjatywach społecznych i lokalnych.

    Słowo jest groźną bronią, którą się dość sprawnie posługujesz. Ale nie krzywdź innych, bo oni zaczną się bronić i mogą przy tym skrzywdzić Ciebie. Pewnie dlatego Marcin napisał to ostanie zdanie w swojej odpowiedzi na Twojego Deszczowego Psa…

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie Andrzeju jak i eSochaczewian
    Róbmy razem coś dobrego i pożytecznego dla innych, nie wzbudzajmy niepotrzebnych awantur i sensacji spierając się o to, kto jest większym Patriotą Sochaczewskim. Taka ocena należy raczej do lokalnej społeczności i mierzy się dopiero po latach aktywności danej osoby, czy grupy osób.

    Zen-ek

    PS. A te spacje to jednak mógłbyś stosować – z litości nad czytelnikiem! Taki tekst „ciurkiem” przez stronę czy półtorej naprawdę trudno przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jazlowiak 2004-10-18 00:00:00

    Co to jest "sochaczewianizm"?

    Oto przykłady:

    1. pisanie o wielkiej ogólnopolskiej imprezie na 9 stronie - choć FAKT i Superexpress napisali na 2 i 3. O największej imprezie esochaczew tez nie napisano bliżej. Zawsze bowiem znajdą sie jakieś super infornacje, o tym, że z dachu spadł kot, albo Kolejna Bardzo Ważna Osoba z władz lokalnych zaszczyciła swoją obecnością gdzieśtam. Bzura zdaje się przegrała z sensacyjnym niusem na temat jakikolwiek.
    2. cenzura na prowadzone na tej stronie dyskusje na temat pomnika Jezusa Chrystusa - nawet bojownicy z ES nabrali wody w usta. Problem przewijał się na tym forum przez pół roku. A gdzież panie Autorze felietonu była wtedy Pańska elokwencja?
    3. brak odwagi cywilnej żeby umiescić swój felieton na stronie esochaczew.pl, choć taka możliwość Autor posiada. Przypomina to walenie w wielki bęben w Sochaczewie, choć i tak wiadomo, ze poza miastem nikt tego bębna nie słyszy. Do walenia w bęben można dodać: "a u Was to bija murzynów".

    To prawda, pracujemy poza Sochaczewem i mieszkamy poza Sochaczewem. Nasza wadą jest to, że wyobrażamy sobie, że istnieją pewne standardy i procedury funkcjonowania. Stąd pewne nasze zdziwinie, że tak nie jest. Natomiast nie brakuje pary, żeby walnąć w gwizdek, choćby po to, zeby jak Autor felietonu spocząć na zasłużonych laurach.

    serdecznie pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama