Reklama

Elegia na odejście Kwaśniewskiego, część II

Tygodnik Echo Powiatu
15/01/2006 11:55
Tydzień temu rozpoczęliśmy dwuczęściowe pożegnanie odchodzącego prezydenta. Ponieważ nowego witaliśmy przez cały dzień, ja postanowiłem równie dobrze uczcić odejście starego.
Zacznijmy od słynnych już wybryków związanych z popularnym związkiem chemicznym C2H5OH. Od razu muszę powiedzieć, że deszczowy pies nie jest święty i też docenia uroki owej substancji. Kwaśniewski ma jednak taki dar (w przeciwieństwie do psa, który go nie ma), że nawet pozornie najbardziej idiotyczne wybryki z jej udziałem przemienia w popularność. Siermiężna socjalistyczna swojskość i poklepywanie po pleckach w wolnej Polsce zadziałały lepiej, niż techniki pozyskiwania elektoratu importowane z Zachodu. A w tym pierwszym Kwaśniewski był i jest niekwestionowanym mistrzem. Wódka zawsze tu swoją rolę dobrze grała.
Polacy, którzy pławią się w sprzecznościach, wybaczyli Kwaśniewskiemu nawet tak głupkowaty żart, jak ten z całowaniem ziemi przez prezydenckiego ministra i wielkiego męża stanu Marka Siwca. To co dla papieża było prawdziwym znakiem miłości dla ludzi, których odwiedzał, było nie do pojęcia dla rozwydrzonych (mimo poważnego już wieku) aparatczyków. Stąd kłopotów z parodiowaniem Wojtyły nie mieli. Przyznać muszę przed sobą i przed Państwem, że napawało mnie i napawa nieustającym zdumieniem, jak po tak małych, nikczemnych grzeszkach, ich autor mógł się windować w sondażach. Dość jednak o tym.
W polityce Kwaśniewski nie dokonał tego, co mu się powszechnie przypisuje. W strukturach NATO i UE znaleźliśmy się, bo obydwie organizacje z jakiś względów widziały nas w swoim składzie. To, co dzisiaj przedstawia się jako spektakularny sukces, było po prostu naturalnym biegiem dziejów. Za to w polityce krajowej Kwaśniewski robił wiele. Polityczno-medialno-oligarchicznego układu pilnował niczym Cerber. Cerber z uśmiechem na ustach i dobrym słowem dla każdego.
Media z uporem kowala ze znanego wiersza Staffa kuły mit „prezydenta wszystkich Polaków”. Rzeczywiście, Kwaśniewski był prezydentem wszystkich Polaków, ale jak w „Folwarku zwierzęcym” Orwella z małym dodatkiem, który ktoś niepostrzeżenie dopisał kredą. W całości „nowy” napis wyglądał tak: „Prezydent wszystkich Polaków z SLD, biznesu i mediów”.
Szczególnie te ostatnie kochały prezydenta. Więcej, nawet dzisiaj, kiedy odchodzi, wypuszczając jednego z największych przestępców wolnej Polski, Zbigniewa Sobotkę, udają, że nic się nie stało. Informacja, która skompromitowałaby każdego polityka na świecie, w naszych dziennikach i czasopismach była ukryta tak skrupulatnie, że w większości z nich, nie mogłem jej znaleźć.
Dzisiaj, na szczęście, Bizancjum Kwaśniewskich, przynajmniej z Pałacu Namiestnikowskiego, odchodzi. Żegnajcie suknie od Ewy Minge, brylanty i kapelusze, żegnaj wszechwładna mocy brukowców!
Na horyzoncie Bizancjum nowe. Mieliśmy Bizancjum ateistyczne, nadchodzi religijne. Nowy prezydent namaszczony, jest nawet kandydatka, na królową matkę. Umarł król, niech żyje król. Felietoniście, poecie pozostaje tylko gorzka radość pisania kolejnych elegii na odejście...

Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama