Reklama

Etatowo czy kontraktowo? Protest pielęgniarek

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
29/03/2011 12:04

Sprawa protestu pielęgniarek nabrała ostatnio dużego rozgłosu. Kilkanaście z nich okupuje już od tygodnia sejmową galerię, a w ubiegły wtorek pięć podjęło protest głodowy. Jednocześnie kilkaset innych pielęgniarek, żeby wesprzeć koleżanki, zorganizowało pikietę pod sejmem. Domagają się one zakazu zatrudnienia pielęgniarek w szpitalach na tzw. kontraktach, a taka jest propozycja Ministerstwa Zdrowia, która przewiduje dwie formy zatrudnienia: kontraktową, czyli podjęcie działalności gospodarczej i samozatrudnienie oraz tradycyjną umowę o pracę. W piątek protest pielęgniarek się zakończył, ale problem pozostał.
Dlaczego więc, tak bardzo boją się kontraktów pielęgniarki i jak ta sprawa wygląda w sochaczewskim szpitalu, zapytaliśmy przewodniczącą Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w naszej placówce, Marzenę Jesion.
- Moim zdaniem, nie powinno się nikomu zabraniać takiej formy zatrudnienia, jaka mu najbardziej odpowiada. Jeśli jest grupa pielęgniarek, która chce pracować na kontraktach, to powinniśmy im to umożliwić. Natomiast, czy ta forma jest dobra? Uważam, że dobra nie jest, bo pielęgniarki na kontraktach nie mają żadnego zaplecza. Nie mają zaplecza socjalnego, nie mają płatnych urlopów, nie mają płatne za zwolnienia poniżej 30 dni. Takich form w przypadku kontraktów nie ma. Nie bardzo zgadzam się jednak z tymi, którzy twierdzą, że kontraktowe pielęgniarki zostaną zamęczone nadmierną ilością godzin pracy, bo nie ma tu ograniczeń, co może się odbić na jakości ich pracy, a w konsekwencji na pacjentach. Przecież te z nas, które pracują na etacie, jak w sochaczewskim szpitalu, gdzie nie ma na razie pielęgniarek kontraktowych, pracują również na jakiejś innej umowie. Aby sobie dorobić. Tak, że ilość godzin pracy w tych dwóch przypadkach pewnie bywa podobna. Tak więc, jestem zdania, że w szpitalach powinny być dopuszczone obie formy zatrudnienia, by pielęgniarki mogły wybrać. Pielęgniarki w naszym szpitalu, w większości są za etatami, ale słyszałam też głosy, że nie wiadomo, jak wygląda praca na kontrakcie, bo tak nie pracowałyśmy, więc może warto by spróbować. Mimo jednak zdecydowanej większości pań będących za etatami, z naszego szpitala w protestach i pikiecie pod Sejmem udziału nie brał nikt. Myślę, iż przyczyniły się do tego właśnie te dodatkowe popołudniowe zatrudnienia pielęgniarek, które zwyczajnie na wyjazdy do Warszawy w tych dniach nie miały czasu.
Zapytaliśmy również o zdanie w tej sprawie dr Elżbietę Matuszewską-Woźnicę, ordynatora pediatrii w sochaczewskim szpitalu.
- Sądzę, że kontrakt daje większe możliwości pielęgniarce i nie ogranicza jej ilością godzin. Ale tak naprawdę, praca pielęgniarki to wysiłek nie tylko umysłowy, lecz też i fizyczny. Myślę więc, że przeciążenie fizyczne może skutkować nawet błędami w opiece nad pacjentem. Kontrakt daje przecież możliwość nieograniczoną, można nawet, oczywiście w różnych miejscach, pracować 24 godziny na dobę. A wiadomo, że każdemu pieniądze się przydadzą, zwłaszcza w naszych polskich warunkach. Kontrakt zapewne wyzwoli w ludziach chęć większych dochodów. Ponadto pracownik etatowy na pewno bardziej będzie przywiązany do swego stałego miejsca pracy, i zostawi właśnie tu całe serce, nie tylko zawodowe, ale i osobiste. Chociaż ostatecznie, pewnie jak zwykle zdecydują pieniądze. Która z tych form zatrudnienia będzie się lepiej opłacała.
Zabrała także głos Wiesława Załuska, Naczelna Pielęgniarka szpitala w
Sochaczewie.
Zastanówmy się nad jeszcze innym aspektem tej sprawy, mianowicie, czy kontrakty są bezpieczne dla szpitala? Otóż myślę, że w konsekwencji istnieje realne zagrożenie dla płynnego udzielania świadczeń zdrowotnych. W przypadku bowiem odmowy podpisania umów kontraktowych przez pielęgniarki z danego oddziału, praktycznie przestaje on funkcjonować. Przypuśćmy, że na naszym OIOMie pielęgniarki wykonują pracę na kontraktach i od 1 stycznia nowego roku nie wyrażają zgody na stawkę godzinową, a także inne zapisy umowy. Negocjują. Szpital się nie zgadza. Następuje sytuacja patowa i praktycznie konieczność zamknięcia tego oddziału oraz perturbacje w funkcjonowaniu wszystkich oddziałów zabiegowych: chirurgii, ortopedii, położnictwa i ginekologii oraz ratunkowego. Taki paraliż w organizacji szpitala niełatwo byłoby opanować, ponieważ, jak powszechnie wiadomo, jest ogromny deficyt kadrowy w zawodzie pielęgniarki i nie byłoby możliwości pozyskania nowych pielęgniarek do pracy w takim zakresie.
Ponadto personel na etacie w dużym stopniu utożsamia się ze szpitalem, a
poprzez to tworzą się więzy współpracy i wzajemnego zrozumienia,
profesjonalizacji działań w poszczególnych zespołach i oddziałach oraz
gotowości do pomocy w różnych potrzebnych, czasem awaryjnych sytuacjach.
Natomiast pracownik kontraktowy, będąc przedsiębiorcą, z reguły nie jest
związany emocjonalnie ze swoim miejscem pracy. Ze względu na silną
presję ekonomiczną wynikającą z konieczności dokonania wszystkich opłat
związanych ze swoją działalnością gospodarczą, musi pracować ponad normę
czasu pracy, co wiąże się z przemęczeniem i w konsekwencji znajduje
odzwierciedlenie w jakości pracy. Trzeba również zaznaczyć, że nie ma
skutecznych mechanizmów i bardzo utrudniona jest kwestia koordynacji
działań oraz wyegzekwowania ich sprawnej realizacji przez poszczególnych
pracowników kontraktowych. Z tych wszystkich powodów dla szpitala, a
przede wszystkim dla pacjentów, kontrakty nie są korzystną formą
zatrudnienia personelu.
Pielęgniarki kontraktowe muszą również odbywać obowiązkowe kursy i
szkolenia oraz poszerzać wiedzę w toku studiów pielęgniarskich. Jest
nierealne, żeby taka forma wykonywania pracy umożliwiła nieobecność i
odbycie 3-miesięcznego kursu kwalifikacyjnego, czy też EKG, resuscytacji, przetaczania krwi, leczenia ran itp. Obecnie kilka pielęgniarek miesięcznie korzysta z delegacji, otrzymując wynagrodzenie i zwrot kosztów podróży oraz dofinansowanie przez szpital. Kontraktowe będą musiały same za kursy zapłacić i znaleźć czas wolny, w którym nie pracują, a więc i nie zarabiają. A przepisy w zakresie wymaganych kwalifikacji ciągle się zmieniają i pielęgniarki muszą ciągłe doskonalić swoje kompetencje.
Zatrudnienia kontraktowe przynoszą też oczywiście pewne korzyści
szpitalowi. Na personel kontraktowy zrzuca się całą obsługę księgową ich
działalności, nie ma potrzeby naliczania wynagrodzeń i świadczeń
socjalnych oraz rozliczeń z ZUS i Urzędem Skarbowym, czy też zakupu
odzieży ochronnej. Osoba będąca na kontrakcie musi się również sama
ubezpieczyć w pełnym zakresie od odpowiedzialności cywilnej oraz
wypadków. Ale przecież szpital jest miejscem szczególnym, gdzie ratuje
się ludzkie zdrowie i życie, jest instytucją misyjną. Dlatego powinno
się w nim raczej marginalizować mechanizmy ekonomiczne i rynkowe, które
w konsekwencji mogą wpływać negatywnie na jego funkcjonowanie w zakresie
udzielanych świadczeń zdrowotnych.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Betti 2011-03-29 22:45:01

    Pieniądze....ograniczenia....restrukturyzacja.....a na końcu jest PACJENT...jego dobro,komfort i potrzeby. A na marginesie niestosowne jest umieszczanie w tym artykule wypowiedzi lekarza odnośnie pracy pielęgniarek,gdyż jest to odrębny zawód.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama