Reklama

Familiada

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
28/09/2005 08:51
Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta – powiada znana maksyma. Jednak w tegorocznych wyborach, zarówno parlamentarnych, jak i prezydenckich, jest zupełnie inaczej. U nas, gdzie dwóch się bije, tam korzysta... dentysta.
Bo faktycznie w tegorocznej wyborczej Familiadzie walono mocno, aż żeby i paragrafy fruwały. Jeden został znokautowany przed czasem, a inny zwiał z ringu na długo przed starciem. A ludzie u nas wyjątkowo lubią ostrą naparzankę, nawet po miękkim, jak nie przymierzając polityczna gołota.
A było się komu naparzać, bo przecież zgłosiło się ponad 11 tys. kandydatów, co dawało dwudziestu na jedno miejsce! Wynik jak na najpopularniejszych akademickich kierunkach i na dodatek uczyć się nie trzeba. A poglądy polityczne to przecież każdy u nas ma, jak choćby pewien towarzysz, którego zapytano kiedyś, co myśli o socjalizmie.
- Ja myślę tak, jak piszą w „Trybunie Ludu” – odpowiada on.
- To nie macie własnych poglądów?
- Owszem mam, ale się z nimi nie zgadzam.
Teraz socjalizmu już nie ma, ale za to namnożyło nam się socjalistów - Janosików, którzy raz na cztery lata obiecują zabierać bogatym i dawać biednym, tyle, że potem zawsze wychodzi odwrotnie.
A zauważyliście te zdjęcia na plakatach wyborczych? Część z kandydatów dała jeszcze takie z legitymacji szkolnych. Chcieli wyglądać młodo, a wiadomo przecież, że urząd senatora czy posła przypisany jest obywatelom najdostojniejszym, których wiek gwarantuje i wiedzę, i doświadczenie. Ale z drugiej strony, była obawa, żeby im ktoś nie powiedział: spadaj dziadu! Niektórych możemy więc teraz nie poznać. Głosowaliśmy na chłopaka pod wąsem, a w poselskich ławach zobaczymy matuzalema z siwą brodą.
Kokietowali jednak nie tylko młodością. W Sochaczewie jedna kandydatka rozdawała komputery, tylko szkoły jej się pomyliły i dała do podstawówki, a przecież oni będą wyborcami dopiero za dwie kadencje. Innego naszego kandydata widziałem na plakacie z pistoletem w dłoni. On w tym sezonie startował od rolników, to może miał to być siewnik. Był też taki, który rozdawał długopisy z własnym nazwiskiem i numerem listy. Tłumaczył, że chodzi mu o to, aby ludzie mieli czym postawić na nim krzyżyk. I może go nawet posłuchali. Jeszcze inny rozdawał kalendarzyki ze swoją podobizną, jakby dawał gwarancję tylko na jeden rok. Natomiast, słuchajcie, w Krakowie to dopiero dali czadu! Kandydaci do Sejmu i Senatu oddali honorowo całe 11 litrów krwi. Tylko, jak dostaną się do parlamentu, szybko z krwiodawców zmienią się w krwiopijców.
Choć, gdy to piszę, nie znam jeszcze ostatecznych wyników, to generalnie wyborcza Familiada wypadła po myśli twórców sondaży. A liderzy dwóch czołowych ugrupowań jeszcze podczas wyborczego wieczoru nie szczędzili sobie docinków. Nie rokuje to dobrze koalicji i na pewno prędko się pokłócą. Ale może to dobrze, bo będą sobie nawzajem przeszkadzać i uniemożliwiać skuteczne manipulowanie przy gospodarce. W ten sposób niczego nie popsują.
Natomiast absolutnym hitem wyborczego wieczoru był zwycięski mecz polskich siatkarek i zdobycie tytułu Mistrzyń Europy! Nikt normalny nie oglądał studia wyborczego tylko ten pasjonujący pojedynek. Przed nim trener Niemczyk powiedział, że wygramy... i wygraliśmy. Żebyśmy tak mogli liczyć na polityków.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości