Kolejny odcinek cyklu wywiadów Tomasza Ertmana, tym razem w rozmowie z Jackiem Frejem - kolekcjonerem historycznych przedmiotów, oraz pasjonatem historii Sochaczewa. Fascynujące opowieści o dziejach naszego miasta oraz mieszkańcach Sochaczewa w czasach wojny. Zapraszamy do dzielenia się ciekawymi historiami w komentarzach pod tym artykułem oraz dyskusji na tematy poruszane w wywiadzie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Profesorze Geografia Rugby i Historia no no no ale pozazdroscic tylko u mnie jak pamietam 2 z matury z gegry ale jakos poszlo nic sie Tomaszu nie zmieniasz
A to nie jest ten co na strajku kobiet biegał z krzyżem , jeśli tak to nie żle zakręcony , jeśli nie on to przepraszam .
Ten pan nie nadaje się do prowadzenia wywiadów, jest chaotyczny, brak mu polotu i tzw. luzu. Po kilku chwilach czuję się zmęczona tak prowadzoną rozmową i nawet najciekawszy temat odbieram jak wielkie przynudzanie.
Tomkowi brakuje luzu? Cały wywiad jest usmiehcniety i wyluzowany. Widzę że ktoś ma bół d**y czyżby konkurencja?
Nareszcie kto to napisał, słabe to jest.
No są pewne niedociągnięcia ale pomysł dobry. Trzeba pracować i się rozwijać. Trochę takie plotki z przed lat, mało fachowo przygotowanie. Gość też Budionnego widział w Płocku choć on tam nie doszedł bo operował na innym terenie. Słabe to wszystko ale próbować trzeba dalej bo pomysł dobry.
To jest dobre naPUDELKA....zasłyszane...wymyślone ..takich sensacji to każdy nosi w sobie.
Tomku, pomyliliscie rodziny Ertmanow. To brat ojca pan Ertman, czyli stryjek Marian z żoną Michaliną mieszkał pod wskazanym adresem.
Profesorze Geografia Rugby i Historia no no no ale pozazdroscic tylko u mnie jak pamietam 2 z matury z gegry ale jakos poszlo nic sie Tomaszu nie zmieniasz
A to nie jest ten co na strajku kobiet biegał z krzyżem , jeśli tak to nie żle zakręcony , jeśli nie on to przepraszam .
Ten pan nie nadaje się do prowadzenia wywiadów, jest chaotyczny, brak mu polotu i tzw. luzu. Po kilku chwilach czuję się zmęczona tak prowadzoną rozmową i nawet najciekawszy temat odbieram jak wielkie przynudzanie.