Reklama

„Gabrielle z różą” – spojrzenie, którego nie sposób zapomnieć

Towarzystwo Miłośników Malarstwa Władysława Ślewińskiego
04/08/2025 10:08

Zatrzymałem się przed obrazem, który nie pozwolił mi odejść. To był Pierre-Auguste Renoir i jego „Gabrielle z różą” (Gabrielle à la rose, 1911).

Stałem w milczeniu. Patrzyłem i nie mogłem oderwać wzroku. Bo to nie jest zwykły portret: to malarska modlitwa.

Na płótnie: Gabrielle Renard, kuzynka żony Renoira, niania jego dzieci, jego towarzyszka, opiekunka, muza. Była z nim do ostatnich dni. „Bez niej bym nie przetrwał” – miał powiedzieć Renoir.

Siedzi w lekkiej sukni, z różą we włosach. Ale to nie strój ani poza przykuwa uwagę. To spokój bijący z jej twarzy, ciepło spojrzenia, miękkość światła, które przenika do najgłębszych rejestrów wrażliwości. Gabrielle nie patrzy wprost, jej wzrok zdaje się zatopiony gdzieś poza płótnem, jakby słuchała szeptu, który tylko ona słyszy.

Reklama

Namalowane z wielkim poczuciem światła i delikatności: ulotne spojrzenie, chwilowe zamyślenie, czułość, czy może wspomnienie? Zapach róży, kobiece, pięknie ułożone włosy, lekkość skóry muśniętej słońcem. „Malarstwo to kobieta. Trzeba ją rozumieć, nie posiąść” – mówił Renoir, i właśnie to widać w tym obrazie.

Powstał w 1911 roku, ale jego siła nie przemija. W jego świetle odnajdujemy łagodność, kobiecy wdzięk, ciepło południa Francji: cechy tak charakterystyczne dla późnej twórczości Renoira, kiedy mimo bólu malował już niemal samym sercem.

Reklama

To nie tylko portret. To świadectwo miłości: do Gabrielle, do malarstwa, do światła. To także przywiązanie do codzienności, do obecności drugiego człowieka, która z czasem staje się najcenniejszą formą sztuki.

Dziś obraz należy do paryskiego Musée d’Orsay, ale ja widziałem go w Warszawie – na żywo, w Zamku Królewskim, w czerwcu 2005 roku, na wystawie „Cienie i światła. Malarstwo francuskie 1600–2000”. Stałem długo. Nie mogłem odejść.

I choć widziałem już setki obrazów, z tego wyszedłem bogatszy o jedno spojrzenie. O jedno wzruszenie więcej.

Reklama

„Nie wszystko da się opisać. Są rzeczy, które trzeba zobaczyć. I zapamiętać sercem”.

Z wyrazami szacunku

Jarosław Miaśkiewicz

prezes Towarzystwa Miłośników Malarstwa Władysława Ślewińskiego

#Renoir #GabrielleZRóżą #ZamekKrólewski #MuséedOrsay #Impresjonizm #CienieiŚwiatła #GabrielleRenard #Renoir1911 #TowarzystwoŚlewińskiego #MalarstwoFrancuskie #SztukaKtóraPorusza  #WystawaKtóraZostaje

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/08/2025 09:58
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama