Jak doniosły media, w Rzeszowie obraz z kamer monitorujących miasto pokazywany jest w lokalnej telewizji kablowej i jest to bardzo popularny program. A ja przypomnę, że wcale nie tak dawno, tu, na tej stronie, postulowałem, żeby zrobić to samo w Sochaczewie. Gdyby wówczas nie zignorowano mojego głosu, to my bylibyśmy pierwsi i o nas pisałoby się i mówiło w ogólnopolskich środkach masowego przekazu. Wspaniała darmowa promocja! I może przy okazji opchnęlibyśmy wreszcie komuś te pola, żeby nie leżały odłogiem. Chociaż drugie miejsce, to też coś, dlatego ucieszyła mnie wiadomość, że radni miejscy uznali konieczność dofinansowania budowy monitoringu oraz potrzebę zamontowania kamer w okolicach szkół. Jeśli to by się udało, to wtedy już tylko ogłosić przetarg na wykorzystanie przekazu. Przetarg, bo przecież mamy w mieście aż dwie kablówki, dostałaby go więc ta, która da więcej. Na pewno bowiem ów kanał biłby rekordy oglądalności. Należałoby tylko nie zatrzymywać się w pół drogi, bo chociaż relacje spod szkół, byłyby na pewno ciekawe dla rodziców, to jednak jest jeszcze wiele innych frapujących miejsc w mieście. Choćby takie podzamcze, skąd mimo złej pogody możnaby oglądać relacje z Dni Sochaczewa. Pozostająca z dziećmi w domu żona wiedziałaby dokładnie, które piwo i z kim pije jej mąż i nie denerwowałaby się, że może spotkał pewną rudą. Chociaż przekaz z tego miejsca byłby zapewne równie ciekawy w dni powszednie. A kto wie, czy nawet nie ciekawszy, zważywszy na fakt, jak wiele naszej młodzieży dokształca się tam wieczorami koedukacyjnie. Ciekawe byłyby także relacje spod sochaczewskich knajp i barów. Tu zarówno matki, jak i żony mogłyby mieć pod kontrolą synów i mężów i widząc, w jakim stanie opuszczają lokal, precyzyjnie ocenić, ile czasu zajmie im droga do domu, co dawałoby szansę na dokładne przygotowania. Ale i inni obywatele śledzili, by te relacje z wypiekami (na twarzy), bowiem po stanie w jakim ktoś opuszcza restaurację, łatwo wywnioskować o jego zamożności. A jak jeszcze trafiłaby się jakaś bójka… To lepsze niż bijące rekordy reality show, bo nie reżyserowane. W ostatnich dniach mówi się u nas sporo o tym, że po ulicach Sochaczewa goły chłop latał. A gdyby był ten monitoring i gdybyśmy mogli to widzieć w telewizji… nie byłoby tylu plotek. Wszystko byłoby wiadomo, a i rodzina zadowolona, że wszyscy widzieli jak tatuś jest zbudowany i żonie zazdrościłyby sąsiadki. Policja też tak prędko by go nie zwinęła, bo szarpiąc się z gołym, można być posądzonym o nie wiadomo co. A tak drapnęli faceta i na badania na oddział, żeby sprawdzić, czy z nim wszystko w porządku. On zaś może pragnął tylko przed referendum śmieciowym zademonstrować… inny punkt widzenia. Że goły obywatel śmiecić w ogóle nie będzie, bo nie ma czym. I że w tym kierunku powinny iść starania władz miejskich. Napijmy się więc za pomyślność tego pomysłu, bo jak powiedział w lokalnym radiu niejaki Franciszek N.: „…Lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem”. I tyle. Sławomir Burzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze