Reklama

Hej kolęda, kolęda!

22/12/2014 23:09
Nie wiem, czy do Państwa już dotarli. Bo do mnie dwa razy. Żeby ich pokręciło! O kim mowa? O kolędnikach. Otóż staropolskim zwyczajem bliźni nasi szukają o tej porze jelenia, którego mogą zrobić na szaro. Najlepiej jelenia za jeleniem. Seryjnie znaczy się.
Upośledzeni kulturowo kolędnicy, którzy mnie dwukrotnie we własnym domu napastowali, nie mieli pojęcia, że powinni przyjść pomiędzy 25. grudnia a 6. stycznia. Że powinni zaśpiewać nie tylko pierwszą zwrotkę, czegoś co mogło być kolędą (ale nie musiało, bo mamrotali przez drzwi, których nie otworzyłam), ale w zasadzie powinni także wodzić gwiazdę, mieć jakiegoś zwierza ze sobą lub chociaż jakąś szopkę.  Cokolwiek.
Tymczasem tydzień temu sytuacja pierwsza:

Domofon. Biiiiiip!
- Słucham?
- Kolędnicy!!!!
- Jacy znowu kolędnicy?
- Tacy, co kolędy śpiewają, proszem paniom!!!
- To ja, proszem pana, dziękuję.

Sytuacja druga: sobota, godzina 21. 30. Dzieci śpią, mąż integruje się w pubie z dawno niewidzianymi kumplami (wszak odbyło się pospolite ruszenie do rodziców na Święta), sączę wino, jakaś lektura, cisza w chacie. Nikt nic nie che, no jednym słowem błogość.
Dzwonek do drzwi.
DRRRRRRRYŃ!!! Zrywam się na równe nogi, taki dzwonek o tej porze nie wróży nic dobrego. Nic. Alem przezorna, w zasadzie tchórzliwa, wrota na skobel zamknięte, gapię się przez wizjer. Pod drzwiami chłopak i dziewczyna. Młodzi, uśmiechnięci, ona z torebunią, w błękitnej kurteczce, on jakiś taki dziwny.
- Słucham państwa?
- Kolędnicy!!!!
No żesz jasna cholera!
- Czy wiecie, która jest godzina????? Mam małe dzieci, nie można o tej porze ludziom dzwonić do drzwi! To nie jest pora na kolędowanie!!!Proszę odejść, bo zadzwonię na policję (co prawda nie mam wiary w tę sochaczewska, ale co tam)!!
No to poleźli do sąsiada, który się nie ubezpieczył i drzwi otworzył na ten bełkot, co miał brzmieć chyba jak "Przybieżeli do Betlejem". Zatrzasnął im na szczęście te drzwi zaraz przed nosem, towarzystwo furcząc pod nochalami poszło wyżej.

Jaki z tego morał? Ano żeby nie być jeleniem. To że ktoś mi chce wycharczeć kolędę, na dodatek nie w terminie, nie oznacza, że mu się dycha na browara należy. Wkurza mnie to i zniesmacza. Bo teraz mam w ogóle ochotę żadnym kolędnikom nie otwierać. No  może tym małym, co przychodzą z bloku obok co roku. Zapakowani z czekolady idą z takimi minami, że mnie ściska ze serce. Byc może są to jedyne czekolady, jakie dostają.

Nie dajcie się, kochani, oszukać i zwieść pozorom. Kolędników oszustów nie pozdrawiam. A wszystkim innym życzę wesołych Świąt!!! Tak, panie rzeczniku, panu też. I nie, nie jest to informacja polityczna. ;-)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dragon36 2014-12-28 10:47:28

    kolednicy jak ich można tak nazwać ,to byli u mnie nawet i szopka z pudełka po butach była śpiew ciekawy ala ,,mam talent,, ale najlepsze to że to było 15 grudnia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zabczynski227 2014-12-23 22:43:54

    Oj nie dobrze Pani uczyniła wszak to Ci trzymający z pisem i obecną władzą . Im zawsze pić się chce , bo śpiewając kolędy w kościele lub w sali parafialnej , gdzie pali się kominek , to gardło robi się suche .I muszą się napić jak wielbłąd aby wytrzymać do następnych wyborów , a wtedy wodopój znów blisko.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama