Reklama

Historia pewnego sztandaru

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
06/09/2005 10:34
Z tym naszym sztandarem – mówi Andrzej Seniuk – to było tak. W 1981 roku Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” w Chemitexie podjęła decyzję o ufundowaniu przez członków Solidarności własnego sztandaru. Rozpisano więc konkurs na jego projekt. Spośród wielu propozycji, po bardzo twardych i wnikliwych dyskusjach wyłoniono w końcu zwycięzcę, a został nim artysta Janusz Rogulski.
Rozmowy były twarde, ponieważ, jak twierdzi Andrzej Seniuk, zarówno on jak i kilka innych osób z Komisji Zakładowej obstawało za tym, aby na sztandarze nie było symboli religijnych. „Wychodziliśmy z założenia, iż ma on teraz i w przyszłości służyć wszystkim związkowcom: wierzącym, ateistom, osobom innych wyznań, a nie wiadomo było także, jak jeszcze koleje losu Związku się potoczą. To przeważyło i projekt Janusza wygrał”.
Znalazły się na ten cel związkowe pieniądze i sztandar chodakowskiej „Solidarności” zamówiony został w klasztorze na Starym Rynku w Warszawie u sióstr, które trudniły się haftowaniem sztandarów.
Niestety nad tą robotą zastał je 13. grudnia. Po jej zakończeniu, już w stanie wojennym, siostry nierozsądnie przesłały do zakładu wiadomość, że sztandar jest do odebrania… Po sztandar pojechali więc funkcjonariusze SB. Potem pokazali go nam jedynie i sztandar zniknął. Przez cały stan wojenny nie było mowy o tym, żeby się o niego upominać, myśleliśmy nawet, że go zniszczyli. Również po zniesieniu stanu wojennego nie było z kim na ten temat rozmawiać.
„Dopiero w 1989 roku, gdy odrodziła się „Solidarność” – mówi Andrzej Seniuk – ja na jednym ze spotkań w Urzędzie Wojewódzkim w Skierniewicach z wojewodą Borczykiem, zapytałem go o nasz sztandar. I ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, usłyszałem: - „Sztandar?! A przecież jest do odebrania”. I poszli gdzieś tam do podziemi, i przynieśli ów zaginiony sztandar. Więc wsiadłem wtedy natychmiast w taksówkę, trochę klucząc, drogą okrężną przywiozłem go do Sochaczewa i zostawiłem u Hanki Królowej, która była wtedy przewodniczącą Związku. Ta moja ostrożność wynikała z niepokoju i niepewności, czy przypadkiem czegoś nie kombinują. Wtedy walka jeszcze się nie skończyła i zdarzały się różne przypadki. Mogli mnie gdzieś w lesie w drodze do domu zatrzymać tzw. „nieznani sprawcy”. Przyznam, że trochę się bałem”.
Jakiś czas potem nastąpiło uroczyste poświęcenie tego sztandaru w Chemitexie, jego chrzestnymi zostali: Anna Urbanowicz, posłanka ze Skierniewic i Maciej Bednarkiewicz, adwokat, poseł ze Skierniewic.
Następnie z Chemitexu sztandar trafił do „Oddziału” w Sochaczewie, skąd po włamaniu, jakie tam nastąpiło, zabrałem go i umieściłem w bezpiecznym miejscu. Co roku, sztandar ten uczestniczy w procesji Bożego Ciała. A teraz, po uroczystościach 25-lecia „Solidarności”, chcę go przekazać do Muzeum Ziemi Sochaczewskiej, bo tam będzie dla niego najlepsze miejsce”.
bus
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości