Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Witam kochani gorrrrrrąco!
Chciałem tym razem na stronach tego zacnego forum jeszcze raz w imieniu swoim i kolegów Piotrka i Witka bardzo bardzo bardzo wam podziękować za koncert. W szczególności Szymonowi, Klubowi 77 i jego cudownym gospodarzom, stowarzyszeniu e - Sochaczew. Grało się fantastycznie, życzę sam sobie takiej publiczności do końca życia (zamierzam go dokonać na scenie:)). Mamy nadzieję jeszcze zagrać pewnego pięknego dnia dla Was. Aaaaaaaa i najważniejsze. UWAAAAAAGAAAAA!!!!!! 4 października gramy w Warszawie (to taka śmieszna miejscowość z lotniskiem koło Sochaczewa;)) w jazz klubie Diuna. Wszystkich gorąco zapraszam, nie mogę obiecać że zagramy nowe rzeczy, bo takowe dopiero się pichcą, ale kto chce mieć tzw. powtórkę z rozrywki niechaj przybywa ok godz. 20. Zajżyjcie też na naszą stronę:
www.ColorsOfTrio.com
Tam zostawiłem link do klubu, sprawdzajcie na bieżąco co w trawie piszczy.
Dziewczyny kochajcie nas i wpadnijcie, każde wasze spojrzenie generuje jakąś magiczną falę weny artystyczno-sprawnościowej co się przekłada w stopniu znacznym na jakość koncertu:)
Pozdrawiam i do zobaczenia!!! Jacek Prokopowicz.
Ja wprawdzie już z lekką temperaturką, i choć skutki są, powiedziałabym, opłakane dotarłam na koncert i nie żałuje. Faktem jest, że czwartkowe wieczory z muzyką przyciągają coraz większą widownię. I nie ma w tym nic dziwnego, jeśli w każdej nucie muzyków słychać prawdziwą pasję i miłość do muzyki i instrumentów na których grają. Szczerze i w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu zazdroszczę iście wirtuozerskich umiejętności Panu Jackowi Prokopowiczowi. Przyłączam się do stwierdzenia, że kto nie był może tylko żałować. Przede wszystkim zaś do życzenia aby te czwartkowe wieczory w 77 stały się tradycją na lata a zapowiada się coraz ciekawiej. Bynajmniej, ta opinia to nie wpływ temperatury :)))
Niestety mnie tam nie było i rzeczywiście bardzo żałuję...z chorobą nie wygrasz ale no cóż ,, Niezbadane są wyroki Pana". Również zauważyłem, że za sprawą kreatywności i kontaktom Szymona zaczyna się coś ciekawego dziać . Szymon na burmistrza:)!!! mam taką nadzieję, że słowa Roberta okażą się prorocze i czwartkowe koncerty w 77 rozpoczną kulturalną krucjatę w Socho . Tak 3mać!!!
Czwartkowe wieczory w Pubie 77 wydają się być ostatnio niezwykle interesujące. Byłem, widziałem i niczego nie żałuję. To co uderza na samym początku, w przypadku Colors Of Trio, oprócz wysokich muzycznych umiejętności technicznych muzuków, to ich niesamowita radość i witalnośc grania. Każdy pasaż organów Hammonda, każdy akord gitarowy, każdy takt perkusyjny, moim zdaniem nie jest wyuczony, wystudiowany, jest po prostu wielką radością grania. Czy to w kompozycjach lidera grupy, czy też we własnych, opracowaniach światowych standartów, czuć wielką muzyczną klasę, profesjonalizm ale także entuzjazm i wielkie poczucie humoru.Kto nie był, ten niech żałuje! Poprzeczka została zawieszona wysoko. Aż się boję co będzie dalej. Gratuluję organizatorom. To był nie zapomniany wieczór! Uwaga na Czwartkowe Wieczory W Pubie 77. Jesteśmy świadkami narodzin czegoś nowego.Może właśnie tam, teraz cała muzyczna kultura Sochaczewa ma swoją Arkadię? Tak trzymać!
Kochani! Jeszcze jedna uwaga odnośnie koncertu, na który w imieniu e-sochaczew, pubu 77 oraz swoim własnym nieustająco zapraszam! W przerwach pomiędzy utworami muzycy podzielą się z nami ciekawostkami o jazzie, o organach Hammonda (warto powiedzieć parę zdań o historii tego instrumentu), o najwybitniejszych instrumentalistach oraz o ich muzyce. Chcemy, aby nasze spotkania muzyczne miały również pewien walor poznawczy. Pamiętajcie - dziś o 19.00! Pogoda chyba dopisuje!
tak fajnie jest mieć to wrażenie, że na wieś się z kulturą przyjeżdża. jeszcze fajniej o tym pisać. i to ma swoją nazwę.
Dziękuję Panie Jacku za zabranie głosu na naszym forum! Odbieram zewsząd badzo dobre sygnały od ludzi. Mam nadzieję, że będzie nas niemało! A więc do zobaczenia w czwartek! Pogoda powinna dopisać! Gdyby było inaczej, to też jesteśmy na to w pełni przygotowani! Pozdrawiam i zapraszam tych, którzy się jeszcze nie zdecydowali. Naprawdę warto!
Witam wszystkich bardzo gorąco! Bardzo się cieszymy, że możemy zagrać w Sochaczewie. Właśnie wróciłem z próby z chłopakami z Colors, trochę zmęczony, ale pomyślałem, że wejdę tu i skrobnę coś. Co do repertuaru nie ma mowy nie powiem co zagramy-tajemnica zawodowo-przedkoncertowa, trzeba przyjść i posłuchać. Mam nadzieję, że się licznie zjawicie. Powiem tylko tyle, że dla każdego coś miłego czyli raz kozie śmierć jak mawiali Starożytni Rosjanie co się tłumaczy, że obecność obowiązkowa bo każdy usłyszy coś miłego zarówno dla swego lewego jak i prawego ucha. Jutro będziemy myśleć jak się do was przetransportujemy-coś napewno wymyślimy:) A trochę tego mamy, bo będzie najprawdziwsze oryginalne hamerykańckie Leslie a tylko takie mają gabaryty średniej lodówki, wagę kilkudziesięciu kilo i dolewa się do nich oleju samochodowego żeby grały (serio!). I oby w podróży mu się nic nie stało bo generalnie ten gatunek podróżowanie źle znosi. Myślę, że będzie ubaw po pachy, czuję to przez czarne klawisze na skórze, więc bierzcie matki mężów, żony i kochanki i wpadajcie zjednoczeni i pogodzeni coby czerpać z tego kelycha kulturrry, któren wam niesimy dzielnie niezrażeni losu przeciwnościami. Do zobaczenia. Jacek Prokopowicz
Zapraszamy do wzięcia udziału w dyskusji Pana Jacka Prokopowicza - naszego hammondzisty! Panie Jacku zapraszam serdecznie!
Witam serdecznie! Może byłyby jakieś sugestie z Waszej strony w zakresie repertuaru? Ja osobiście wysłuchałbym standardu "Lover man" Ch. Parkera. Znam go w wykonaniu samego Jimmy Smith"a! Gorący apel! Mówcie Kochani o koncercie! Taka okazja nie zdarza się codzień! Z moich rozmów wynika, że sporo ludzi - w ogóle słuchających muzyki - w pierwszej chwili nie kojarzy za bardzo hasła "Hammond organ". Mam szacunek, jeśli ktoś nie wstydzi się poprosić o wyjaśnienie. Gdy będziecie w takiej sytuacji, proponuję wskazać na jakiś hit, gdzie ten intrument jest na pierwszym planie niejako np. With a little help of my friends - J. Coocker, Bema pamięci rapsod żałobny - Cz. Niemen; Light my fire - the Doors itd. Sprawdziłem - działa! Pozdrawiam
Luciferatu ma absolutną rację! Brzmienie Hammonda trzeba kojarzyć w zasadzie z trzema dekadami tj. od lat 50. do końca 70. Potem nastała era syntezatorów - które też oczywiście mają swój pozytywny wkład. Hammond został w zasadzie w bluesie i jazzie, gdzie króluje raczej fortepian. W momencie, kiedy takie firmy jak m.in. KORG czy Roland zaczęły produkować elektroniczne wersje organów Hammonda - wiele formacji jazzowych zaczęło powracać do tego brzmienia. Przede wszystkim pewną rolę odegrały względy praktyczne, gdyż prawdziwy Hammond trochę waży. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że w kościele św. Wawrzyńca - ściślej mówiąc w kaplicy bocznej - znajdują się prawdziwe organy Hammonda (modelu nie pamiętam) wraz z oryginalnym głośnikiem oraz pełną klawiaturą nożną. Brzmią rasowo, ale wymagają remontu. Miałem przyjemność kiedyś pograć. Fani brzmienia Hammonda wpisujcie się!
BRZMIENIE HAMMONDA TO JEST TO!!!
WIĘKSZOŚĆ KAPEL LAT 60-70-YCH KORZYSTAŁA Z TEGO WSPANIAŁEGO INSTRUMENTU . WEŹMY NA TEN PRZYKŁAD DOORSOW, YES CZY NAWET PURPLI
MIODZIO PO PROSTU.
MAM NADZIEJĘ, ŻE W 77 KLIMAT HAMMONADA I TAMTYCH MAGICZNYCH CZASÓW ZOSTANIE ODDANY Z NAJWYŻSZYM NAMASZCZENIEM A WIECZÓR TEN BĘDZIE OBFITOWAŁ W WIELE MAGICZNYCH CHWIL.
POZDRAWIAM
Ja go absolutnie nie utożsamiam z biesiadą. Swoją drogą, to i tak bez znaczenia, bo jak dobra biesiada, to każdy instrument wchodzi w grę.
Cieszę się, że trafnie oddałem Twoją myśl. Niemniej jednak sam zaczynam tęsknić za akordeonem. Ten instrument miewał różne okresy świetności, ale jedno jest chyba pewne, że nie należy go utożsamiać wyłącznie z biesiadą. Na dobre zagościł również w muzyce jazzowej. W każdym razie nie mogę doczekać się czwartku i naszego koncertu! The big sound of the Hammond Organ!
Kurcze pióro, aż tak ładnie chyba tego nie ująłem, nie pamiętam, ale sens uchwyciłeś trafnie. Swoją drogą intersujący jest sposób w jaki człowiek wybiera instrument, na jakim będzie grał. Oczywiście mówię tu o normie, bo nie brakuje takich, którzy grają na wielu instrumentach. Pewnie psychoanaliza miałaby to coś do powiedzenia;-)
Natomiast mnie szczerze martwi, że zaniechałeś przygody z akordeonem. Wyobrażam sobie jakiś upojny lipcowy wieczór, kropelkę jakiegoś dobrego trunku i w Twoim wykonaniu - Bal na Gnojnej. To by było coś!
:-)
Kiedyś w rozmowie ze mną Sz. Kol. Andrzej Gąsiorowski podzielił się ze mną refleksją natury estetycznej na temat różnicy w odbiorze muzyki granej na fortepianie i na organach kościelnych. Myśl ta była mniej więcej następującej treści: fortepian z uwagi na wspaniałe możliwości operowania dynamiką dźwięku potrafi brzmieć niezwykle lirycznie, natomiast organy kościelne wrywają po prostu słuchacza z butów. Sądzę, że w odniesieniu do organów Hammonda można powiedzieć to samo.
Colors Of Trio - formacja istnieje już od kilku lat na polskiej scenie jazzowej jako trio. Dość nietypowy skład (bez basisty) - dość rzadko widywany w polskich klubach muzycznych - to rezultat brzmienia oryginalnego instrumentu o szlachetnym i pięknym dźwięku jakim są bez wątpienia organy Hammonda.
Colors Of Trio to muzyka instrumentalna (choć z zespołem gościnnie występują wokaliści), jazz, blues, funky zarówno standardy, w oryginalnych aranżacjach jak i własne kompozycje. Muzycy - jak sami deklarują - znajdują upodobanie w graniu melodyjnej muzyki o przekazie i klimacie, który będzie zrozumiały
i przyjemny w odbiorze nawet dla tych, którzy na co dzień nie słuchają jazzu i muzyki improwizowanej. Obecnie zespół przygotowuje się do nagrania pierwszej płyty.
Zapraszam na stronę http://www.colorsoftrio.com
Zapowiada się bardzo dobre widowisko! Zapraszam gorąco!
Witam kochani gorrrrrrąco!
Chciałem tym razem na stronach tego zacnego forum jeszcze raz w imieniu swoim i kolegów Piotrka i Witka bardzo bardzo bardzo wam podziękować za koncert. W szczególności Szymonowi, Klubowi 77 i jego cudownym gospodarzom, stowarzyszeniu e - Sochaczew. Grało się fantastycznie, życzę sam sobie takiej publiczności do końca życia (zamierzam go dokonać na scenie:)). Mamy nadzieję jeszcze zagrać pewnego pięknego dnia dla Was. Aaaaaaaa i najważniejsze. UWAAAAAAGAAAAA!!!!!! 4 października gramy w Warszawie (to taka śmieszna miejscowość z lotniskiem koło Sochaczewa;)) w jazz klubie Diuna. Wszystkich gorąco zapraszam, nie mogę obiecać że zagramy nowe rzeczy, bo takowe dopiero się pichcą, ale kto chce mieć tzw. powtórkę z rozrywki niechaj przybywa ok godz. 20. Zajżyjcie też na naszą stronę:
www.ColorsOfTrio.com
Tam zostawiłem link do klubu, sprawdzajcie na bieżąco co w trawie piszczy.
Dziewczyny kochajcie nas i wpadnijcie, każde wasze spojrzenie generuje jakąś magiczną falę weny artystyczno-sprawnościowej co się przekłada w stopniu znacznym na jakość koncertu:)
Pozdrawiam i do zobaczenia!!! Jacek Prokopowicz.
Ja wprawdzie już z lekką temperaturką, i choć skutki są, powiedziałabym, opłakane dotarłam na koncert i nie żałuje. Faktem jest, że czwartkowe wieczory z muzyką przyciągają coraz większą widownię. I nie ma w tym nic dziwnego, jeśli w każdej nucie muzyków słychać prawdziwą pasję i miłość do muzyki i instrumentów na których grają. Szczerze i w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu zazdroszczę iście wirtuozerskich umiejętności Panu Jackowi Prokopowiczowi. Przyłączam się do stwierdzenia, że kto nie był może tylko żałować. Przede wszystkim zaś do życzenia aby te czwartkowe wieczory w 77 stały się tradycją na lata a zapowiada się coraz ciekawiej. Bynajmniej, ta opinia to nie wpływ temperatury :)))
Niestety mnie tam nie było i rzeczywiście bardzo żałuję...z chorobą nie wygrasz ale no cóż ,, Niezbadane są wyroki Pana". Również zauważyłem, że za sprawą kreatywności i kontaktom Szymona zaczyna się coś ciekawego dziać . Szymon na burmistrza:)!!! mam taką nadzieję, że słowa Roberta okażą się prorocze i czwartkowe koncerty w 77 rozpoczną kulturalną krucjatę w Socho . Tak 3mać!!!