Zmiany w ruchu drogowym Sochaczewa są nieuchronne. Decydenci głowią się, jak poprzesuwać samochody, taksówki i pieszych, kierowcy drżą na myśl o nowych ulicach jednokierunkowych, a co poniektórzy spuszczają ze smyczy wyobraźnię i snują przy okazji fantastyczne wizje całkowitej przemiany ulicowo-mentalnej w naszym mieście. Moja znajoma jednak obmyśliła propozycję absolutnie realną, choć na wskroś rewolucyjną. Genialność jej pomysłu powinna zarazić wspomnianych decydentów, zwłaszcza, że ci, jak sami podkreślają, oczekują propozycji od mieszkańców.
KOCHANI, ZRÓBMY NA UL. ŻEROMSKIEGO DEPTAK.
Brzmi absurdalnie, ale jest możliwe. Ulicę Żeromskiego można bez szkody dla kierowców (proszę nie bluzgać), a z pożytkiem wielkim dla mieszkańców, zamknąć od ulicy Warszawskiej po wysokość ulicy Senatorskiej (przed Luxem ruch aut byłby już dozwolony). By projekt urealnić, a jednocześnie uatrakcyjnić, trzeba zamknąć również ul. Narutowicza i Batorego. Powstanie w ten sposób cudowny, wyciszony kwadrat handlowo-rekreacyjny w samym centrum Sochaczewa. To przecież jedyna droga do wszczepienia naszemu miasta brakującego serca. Skoro nie da się tego zrobić na pl. Kościuszki, skoro ruch samochodowy przed podzamczem jest nie do wykorzenienia, zróbmy sobie centrum tam, gdzie i tak ciążą wszelcy kupcy, handlowcy, gdzie ze względu na położenie, zagęszczenie sklepików i barów, najczęściej spacerują mieszkańcy.
Baza już jest: pełen przekrój małych salonów mody, dwie kawiarnie, wkrótce drink-bar (w miejscu słynnego Wicka), pizzeria, śliczna cukiernia, lodziarnie, ośrodek kultury (!), fryzjernie, kwiaciarnie, zielarnia, mydlarnia... a i blisko policja, żeby był porządek. Zabudowa stopniowo nabiera kolorów, jakby jeszcze pociągnąć po uliczkach kostkę brukową (niekoniecznie czerwoną), wzdłuż ustawić szpaler stylowych latarni, ławek z pięknie tłoczonymi nogami, parę kwietników na podwyższeniach, wystarczy przymknąć oczy i już widzi tych tak nagle mniej smutnych sochaczewian w ogródkach kawiarnianych, rozmawiających na ławeczkach w oczekiwaniu na fantastyczny koncert Grzegorza Turnaua czy Soyki w domu kultury. Jak na Chmielnej, samochody dostawcze i pracowników tutejszych firm, mogłyby powolutku wymienionymi ulicami się poruszać, ale żadne inne. I skończyłyby się nocne pościgi z piskiem opon młodocianych rozbójników spod Luxa: wszak miejsca na rozpęd by nie było.
Pozostawiam decydentom propozycję zamknięcia ulic Żeromskiego, Narutowicza i Batorego do rozważenia. Jednocześnie usilnie proszę władze miejskie o gruntowne przemyślenie tak prostego sposobu na utworzenie w naszym brzydkim Sochaczewie centrum handlowego, mentalnego i kulturalnego z krwi i kości. figa
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze