W ostatnich wyborach parlamentarnych w okręgu płocko-ciechanowskim otrzymał ponad 11 tys. głosów, stając się tym samym, po raz pierwszy w swojej działalności politycznej, posłem na Sejm RP z ramienia Platformy Obywatelskiej. Na co dzień angażuje się w parlamencie w prace nad reformą systemu zdrowia, oświaty oraz sportu dziedzin mu najbliższych. W każdy poniedziałek przyjmuje interesantów w swoim biurze przy ul. Królewieckiej w Płocku, bo jak sam mówi, jest bardziej posłem terenowym, niż salonowym.
Kim jest poseł Andrzej Nowakowski, jak wywiązuje się ze swoich obietnic przedwyborczych i jak ocenia półmetek tej kadencji? Zapraszamy do lektury wywiadu posła specjalnie dla portalu e Sochaczew.pl.
-Portal e-Sochaczew.pl rozpoczyna cykl rozmów z parlamentarzystami naszego okręgu. Chcemy regularnie przybliżać mieszkańcom sylwetki osób, którym powierzyli mandaty w parlamencie, opisywać ich dotychczasowa dokonania, a także plany na przyszłość. Jest Pan posłem związanym bardziej z Płockiem, niż Sochaczewem, stąd na naszym terenie mniej znanym. Mógłby Pan powiedzieć nieco o sobie sochaczewianom?
- Mam trzydzieści osiem lat, jestem żonaty, mam troje dzieci - dwóch synów i córkę. Żona Agnieszka jest magistrem pielęgniarstwa, starszy syn – Mateusz jest uczniem piątej, a młodszy – Marek trzeciej klasy szkoły podstawowej, najmłodsza córeczka – Emilka – ma trzy latka. Od wielu lat związany jestem z miejscowym LO im. Władysława Jagiełły - jako dyplomowany nauczyciel języka polskiego oraz wychowawca młodzieży pracowałem w szkole, którą sam ukończyłem w 1990 roku. To w tej szkole rozpoczęła się moja aktywność społeczna, gdy wraz z przyjaciółmi redagowałem nielegalne wówczas pismo – „Jagiellończyk”. Jestem też absolwentem filologii polskiej Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od października 2002 do listopadowych wyborów w 2007 roku sprawowałem mandat Radnego Rady Miasta Płocka, byłem tam członkiem Komisji Skarbu i Budżetu. Uczestniczyłem również w pracach Komisji Społecznej, zajmującej się zagadnieniami związanymi ze szkolnictwem, służbą zdrowia, kulturą. Jako członek Rady Społecznej SZPZOZ nie tylko zajmowałem się problemami nękającymi Szpital św. Trójcy, ale byłem także aktywnie zaangażowany w proces przekształceń, odbywający się w płockiej służbie zdrowia.
- Przedstawmy bliżej temat przekształcenia płockiego szpitala, gdzie proces prywatyzacji mimo wielu kontrowersji i znaków zapytania, zakończył się sukcesem.
- Faktycznie możemy dzisiaj mówić o sukcesie. Szpital wszedł na drogę przekształcenia w spółkę prawa handlowego kilka lat temu. Co warte podkreślenia, podjął się tego PiS-owski prezydent, przy współpracy grupy radnych, wśród których znalazłem się i ja, również jako członek Rady Społecznej SZPZOZ. Od samego początku uważałem, że komercjalizacja to jedyny sposób, aby wyciągnąć szpital z problemów i efektywniej nim zarządzać. Jak łatwo się domyślić, pomysł miał wielu przeciwników, którzy uważali, że reforma oznaczać będzie koniec szpitala. Stało się jednak inaczej. Niestety, pojawiły się innego rodzaju problemy. Urząd Miasta wpadł na pomysł, aby straty z bieżącej działalności pokrywać dzięki wyprzedaży majątku, który wniósł aportem do spółki. Moim zdaniem to zły pomysł, ale ostatecznej oceny dokona Rada Nadzorcza i właściciel spółki czyli miasto. Wracając jednak do samego planu przekształceń szpitali – jak wiemy rząd Tuska przygotował się do tego na szerszą skalę, ale prezydent wniósł weto do ustawy. To zastanawiające, tym bardziej, że w Płocku realizacja tego sztandarowego pomysłu PO się powiodła i to za rządów PiS-owskiego prezydenta.
- Rozumiem, że niezależnie od okoliczności i indywidualnych problemów radzi Pan każdym władzom szpitali, aby prywatyzowały swoje placówki?
- Tak. Spółka jest najlepszą drogą, ponieważ pozwala lepiej, bardziej przejrzyście zarządzać szpitalem i pokazuje tak naprawdę osoby odpowiedzialne za losy spółki. Stwarza również większe możliwości funkcjonowania spółki i rywalizacji na rynku placówek medycznych.
- Przejdźmy teraz do innego tematu służby zdrowia – mowa o niedawnych protestach pielęgniarek w Radomiu. Kto w tego rodzaju sporach ma rację. Podwyżki się należą czy nie?
-Ze względu na osobiste względy – moja żona jest pielęgniarką, mogę być w tym temacie nieobiektywny. Ale dzięki temu wiem, ile pracuje i z jakimi problemami boryka się personel medyczny, dlatego uważam, że praca nie tylko pielęgniarek, ale całego białego personelu powinna być wynagradzana zdecydowanie lepiej.
- Zostawmy na chwilę temat Płocka. Z racji działania w naszym regionie i licznych wizyt w Sochaczewie zapewne doskonale orientuje się Pan w bieżącej sytuacji inwestycji pt. lotnisko w Bielicach. Jak ocenia Pan nasze szanse na jego uruchomienie?
- Jestem jak najbardziej za. Kto nie ryzykuje, nie ma szans na wygraną. Wydaje mi się, że pomysł ma duże szanse powodzenia. Oczywiście ciągle pojawiają się kolejne znaki zapytania, ale zwróćmy uwagę, że to potężna inwestycja, angażujące wiele stron, a to wymaga czasu. W całym projekcie najbardziej podoba mi się fakt, że władze spółki zaangażowały w ten pomysł środki z partnerstwa publiczno-prywatnego, więc samorząd nie ponosi aż tak dużych kosztów. Tym samym to ryzyko jest opłacalne. Pod tym względem zazdroszczę trochę Sochaczewowi, bo w Płocku prezydent obiecywał przebudowę miejscowego lotniska aeroklubu, ale na obietnicach się skończyło. Oczywiście, ze względu na lokalizację Orlenu, lotnisko cywilne, zapasowe w takim charakterze jak lotnisko w Bielicach nie miałoby racji bytu, ale lotnisko dla małych samolotów już tak. Tymczasem skończyło się tylko na obietnicach, m.in. dlatego, że prezydent Płocka nie ma wizji współpracy w formie partnerstwa publiczno-prywatnego praktycznie w żadnej dziedzinie…
- Połowa kadencji parlamentu za nami. Jak ją Pan podsumowuje?
- Zacznę od tego, że tak naprawdę dwa lata temu nikt z nas nie spodziewał się, że przyjdzie kryzys, i Platformie przyjdzie rządzić w czasie tak trudnej sytuacji. Z tego względu niestety nie uda się zrealizować niektórych deklaracji rządu PO. Generalnie reforma edukacji jest konsekwentnie realizowana – w ostatnich dwóch latach nauczyciele otrzymali 10% podwyżki – chyba najwyższe w historii ostatnich dwudziestu lat, w życie wchodzi program edukacji dla 6-latków i reforma programowa. Gdybym miał podsumować to, co udało nam się dokonać przed ostatnie dwa lata jako rządowi, to do sukcesów na pewno zaliczyłbym także przygotowania do Euro 2012 oraz budowę Orlików – boisk przy placówkach szkolnych. Największym sukcesem w mojej ocenie jest jednak to, że Polska dzisiaj nie ma jeszcze ujemnego wzrostu gospodarczego i najlepiej w UE radzi sobie z kryzysem. Nie wiem jak ta sytuacja będzie się rozwijała za kilka miesięcy, ale teraz można powiedzieć, że droga Donalda Tuska – oszczędzania i minimalizowania kosztów społecznych kryzysu, jest słuszna. Nie udała się natomiast - nie z winy Platformy - reforma służby zdrowia - było weto prezydenta, którego nie udało się obalić. Problemem całej władzy, jest z pewnością trudna sytuacja w mediach publicznych – tu znowu było po drodze weto prezydenta, więc nie zaliczam tego do klęski samej PO. Jeśli chodzi natomiast o moje indywidualne działania, to tak jak wspomniałem na początku, generalnie skupiałem i skupiam się na trzech sferach - - oświacie, ochronie zdrowia i sporcie. Byłem swego czasu zaangażowany w pozyskanie pieniędzy z budżetu centralnego na budowę hali widowiskowo - sportowej w Płocku. Płock czeka na taką halę już od wielu lat – dziś w kontekście sukcesów polskich drużyn w grach zespołowych (a Płock piłką ręczną stoi) – budowa takiej hali jest wyjściem naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Zaangażowałem się w tym temacie osobiście i jak się okazało z sukcesem, ponieważ samorząd otrzymał na ten cel 10 mln zł. Niejako przy okazji udało mi się przekonać prezydenta Płocka do budowy dwóch Orlików w Płocku, co wydaje się sukcesem w obliczu jego dotychczasowego dużego oporu wobec tego typu inwestycji. Staram się interesować sprawami Płocka ministrów. Miasto odwiedziła wiceminister edukacji – Krystyna Szumilas - która jest odpowiedzialna w dużej mierze za edukację 6-latków, podobne spotkanie organizuję także w październiku. Był w Płocku także wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. Generalnie staram się lobbować i pomagać w realizacji różnego rodzaju ciekawych i moim zdaniem potrzebnych przedsięwzięć. Mam do siebie taki mały wyrzut, że za mało się dzieje w kwestii budowy obwodnicy północnej w Płocku. Na razie trwają wykupy gruntów, zakładam, że otwarcie nastąpi po 2012 . Płock jest cały czas na liście rezerwowej, bo wiadomo, że w pierwszej kolejności realizowane są drogi na Euro 2012 i to jest zrozumiałe. Trwa za to budowa obwodnicy Gostynina, rozpoczęła się budowa obwodnicy Żyrardowa. Do osobistych sukcesów na pewno zaliczam zainteresowanie Najwyższej Izby Kontroli budową nowego mostu w Płocku – w mojej ocenie doszło tam do licznych nieprawidłowości. NIK przeprowadziła ostatnio kontrolę, która wykazała, że faktycznie doszło do licznych nadużyć. Izba skierowała zawiadomienie do prokuratury. Sprawa jest w toku.
- Na swojej stronie internetowej przedstawia się Pan jako społecznik zaangażowany w liczne akcje i inicjatywy. W jakie i dlaczego?
- Temat społeczeństwa obywatelskiego jest mi faktycznie bliski - jestem związany z dwoma stowarzyszeniami. Pierwsze związane jest z moją szkołą, którą ukończyłem i w której pracowałem, drugie skupione jest wokół inicjatywy budowy pomnika druha Wacława Milke – więźnia hitlerowskich obozów koncentracyjnych, założyciela harcerskiego zespołu pieśni i tańca „Dzieci Płocka”. Wspieram także działania Fundacji „Krewniacy” oraz Stowarzyszenia Federacja Młodzieży Walczącej. Uważam osobiście, że każde stowarzyszenie, grupa ludzi, która chce działać w imię jakiejś idei, na rzecz danego regionu itd. są niesamowicie cenne, warte promocji i pomocy.
- Czy warto zatem, wobec rosnącej aktywności obywatelskiej, oddawać takim stowarzyszeniom pole do działania w wybranych kwestiach, kosztem działalności samorządów?
- Na pewno nie należy ich pozostawić samym sobie, samorządy powinny wspierać takie stowarzyszenia , finansowo i organizacyjnie. Warto pomagać im w każdej formie!
-Co na koniec chciałby Pan powiedzieć od siebie potencjalnym wyborcom?
-Chciałbym przede wszystkim zachęcić do zaangażowania i podejmowania działań na rzecz swojej najbliższej ojczyzny – w miarę moich możliwości staram się pomagać w takich prospołecznych inicjatywach. Ze mną faktycznie można się w każdy poniedziałek spotkać w moim biurze poselskim. Przyjmuję interwencje w różnych sprawach, do tego sprowadza się przede wszystkim moja działalność. Staram się pomagać władzom miast, gmin i mieszkańcom. Praca od podstaw, może czasami mało efektowna jest bardzo potrzebna, bo mieszkańcy nie mają świadomości, że my - posłowie nie mamy władzy wykonawczej, ale możemy jedynie interweniować, pisać do odpowiednich organów i z tego prawa staram się najczęściej korzystać.
Więcej o pośle na stronie andrzejnowakowski.pl, e-mail: Andrzej@AndrzejNowakowski.pl. Biura poselskie Andrzeja Nowakowskiego mieści się w Płocku przy ulicy Królewieckiej 14 (II piętro). Dyżur poselski – w każdy poniedziałek od godziny 9:00, tel. 024 3676701, fax 024 3676703.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze