Reklama

Kamienica przy ul. Warszawskiej 12. Czy powróci?

Stowarzyszenie "Nasz Zamek"
26/08/2012 21:46
W dniach 01.08. – 12.08. Stowarzyszenie „Nasz Zamek” razem z Pracownią Archeologiczną „Trecento”, prowadziło archeologiczne badania wykopaliskowe na obszarze dawnej południowej pierzei Rynku. Badania w części finansowała Gmina Miasto Sochaczew. Na podsumowanie wykopalisk przyjdzie jeszcze czas, natomiast w tym momencie chcielibyśmy przybliżyć jedno z najciekawszych znalezisk tegorocznego sezonu.

Przypomnijmy, że zabudowa przyrynkowa (w tym klasztory z kościołami dominikanów i dominikanek, kamienice północnej i południowej pierzei Rynku, a także dzielnica żydowska łącznie z synagogą i mykwą) została ze względów ideologicznych, zmierzających do likwidacji widocznych śladów związanych z untermenschen, celowo rozebrana przez niemieckiego okupanta w latach 1939-1945.





Widok na wypaloną południową pierzeję Rynku - 1939 r.
W głębi widoczna kamienica przy ul. Warszawskiej 12.

Za najważniejsze odkrycie wykopalisk przy dawnej południowej pierzei Rynku uznać należy odnalezienie fundamentów po kamienicy pomieszczonej przed II wojną światową pod adresem Warszawska 12, czyli na rogu ul. Warszawskiej i dawnej Bóżnicznej. Właścicielem budynku był Jan Ancerewicz. Trzykondygnacyjny obiekt wedle naszej subiektywnej opinii posiadał w międzywojniu najbardziej wartościowe elewacje, nie tylko w południowej pierzei, ale w całym sochaczewskim Rynku. Dlatego też wykop archeologiczny wytyczony został w ten sposób, aby uchwycić pozostałości tej kamienicy, oś ulicy Bóżnicznej oraz budynku znajdującego się po drugiej stronie tej ulicy. Niestety, w pierwszych dniach eksploracji potwierdziły się wstępne informacje sugerujące, że Niemcy przy rozbiórce zabudowań w tej części miasta używali silnych ładunków wybuchowych, które poczyniły w reliktach międzywojennych, spustoszenia większe niż się spodziewaliśmy. Odnalezienie zatem niezniszczonych murów fundamentowych po obiekcie stanęło pod znakiem zapytania…

Jakże zatem wielka była radość i wzruszenie, gdy po kilku dniach badań okazało się, że fundamenty opisywanej kamienicy przetrwały jednak w dość dobrej kondycji. Udało się nam zinterpretować, że mamy do czynienia z tylną i boczną – od ulicy Bóżnicznej – ścianą budynku. Ciężko było również opanować emocje, gdy zorientowaliśmy się, że trafiliśmy na oryginalne elementy związane z obiektem oraz jego przedwojenną funkcją. Z analizy architektonicznej wynikało bowiem, że budynek w przyziemiu posiadał charakterystyczny detal w postaci boniowanych narożników. Obserwacja ta, poczyniona w oparciu o archiwalny materiał fotograficzny, potwierdziła się in situ, gdyż wywiązany na połączeniu murów magistralnych, odnaleziony narożnik, w partii fundamentowej posiadał charakterystyczne poszerzenie, które powyżej przechodziło w, występujące w parterowej kondygnacji kamienicy, boniowanie. Po wyeksplorowaniu wnętrza ograniczonego ww. murami okazało się, że zachowana jest również w doskonałym stanie ceglana posadzka w piwnicy niniejszego budynku. Pozyskane podczas badań informacje, w powiązaniu ze zgromadzonym wcześniej przez naszą organizację materiałem ikonograficznym, pozwalają na wierną rekonstrukcję 2 głównych elewacji budynku (od ul. Warszawskiej i Bóżnicznej).




Wnętrze piwnicy kamienicy przy ulicy Warszawskiej 12. Widoczna dobrze zachowana ceglana posadzka oraz tynkowane ściany pomieszczenia.

Przed wybuchem wojny przyziemie kamienicy mieściło dwa podmioty: Komitet Powiatowy Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej (organizacji promującej lotnictwo sportowe, komunikacyjne i wojskowe, w tym również baloniarstwo) oraz Skład Apteczny Jana Śliwy. W powiązaniu z wymienioną funkcją obiektu, szczególne wrażenia wywołały zalegające w warstwach gruzowych zabytki, które powiązać można było właśnie z opisywaną apteką. Duża ilość potłuczonych oraz nadtopionych od temperatury aptecznych naczyń szklanych z wytłoczonymi miejscowościami, z których były do Sochaczewa importowane leki (tu w szczególności wymienić można buteleczki z napisem „Hamburg” i "AB Kowalski Warszawa" oraz denko z adresem „Warszawa, Krakowskie Przedmieście 59”), potwierdziła, udokumentowaną na zgromadzonym materiale zdjęciowym oraz filmowym, gwałtowność destrukcji obiektu, związaną z pożarem zabudowy całej południowej pierzei Rynku we wrześniu 1939 r. Wypalone budynki zostały następnie poddane planowej rozbiórce, zaś w ich miejscu nasadzono trawę i drzewa, istniejące tu do dziś. W toku badań udało się również odnaleźć fundamenty wschodniej ściany kamienicy, dzięki czemu możliwe jest podanie wymiaru budynku na osi wschód – zachód.




Próba rekonstrukcji na podstawie odkrytych reliktów pełnego przebiegu fundamentów tylnej - południowej części kamienicy przy ulicy Warszawskiej 12

W toku badań nawiązaliśmy kontakt z 87-letnim synem właściciela składu aptecznego – mieszkającym dziś w Błoniu Januszem Mieczysławem Śliwą. Z jego wspomnieniami z lat młodzieńczych spędzonych przed wojną w domu rodzinnym zlokalizowanym w mieszkaniu na pierwszym piętrze odnalezionej kamienicy możemy zapoznać się w wydanej w 2008 r. pod redakcją Janusza Szostaka drugiej części publikacji Spacerkiem po Sochaczewie. Pan Śliwa, mimo iż zbyt wiekowy i schorowany, by przybyć osobiście na miejsce, nie krył wzruszenia, gdy dowiedział się, że odkryliśmy pozostałości po jego rodzinnej kamienicy. Posiłkując się cytatami z powyższej książki, pozwólmy mu zatem samodzielnie opowiedzieć o życiu w tym budynku:

Skład Apteczny Jana Śliwy

(…) Gdy zobaczyłem w „Expressie Sochaczewskim” zdjęcie, na którym rozpoznałem Skład Apteczny na parterze i mieszkanie rodzinne z balkonem nad nim, w kamienicy przy ul. Warszawskiej 12, przypomniało mi się moje własne dzieciństwo i młodość. Dziś znikła nie tylko ta kamienica, ale i cała gęsto zabudowana dzielnica. Pozostały tylko wspomnienia z dawnych lat, trawa, kamienie... Zatem w skrócie spróbuję odtworzyć pewne dawne wspomnienia, które nie są dziś znane lub o nich zapomniano.

Aptekarz Jan Śliwa to mój Ojciec. Żył 54 lata (1890-1944). (…) Po zakończeniu I Wojny Światowej prowadził aptekę w Skierbieszowie (woj. Lubelskie), a w 1925 r. kupił Skład Apteczny i stację benzynową w Sochaczewie. Po kilku latach przystąpił do budowy kamienicy przy pl. Kilińskiego, obok Straży Pożarnej, zaciągając dużą pożyczkę hipoteczną w banku
(budynek istnieje do dziś na rogu ulicy Staszica i Piastowskiej – Ł.P).

Skład Apteczny zajmował połowę posesji na rogu ul. Warszawskiej i ul. Koszarowej (chodzić musiało o ulicę Bóżniczną; ulica Koszarowa znajdowała się przecznicę dalej w kierunku zachodnim – Ł.P.). Składał się z trzech pomieszczeń. W pierwszym znajdowały się dwa kontuary z gablotkami szklanymi, licznymi pułkami i szufladkami w regałach. W drugim była tzw. materialnia, służąca do mycia dużej ilości naczyń szklanych i porcelanowych. W trzecim pomieszczeniu stał stół, biurko i regały wypełnione towarem. Najbardziej podobał mi się metalowy zielony krokodyl, którego długim ogonem ściskano korki do butelek.




Jan Śliwa w składzie aptecznym przy ul. Warszawskiej 12. Okres międzywojenny.

(…) Na tyłach Składu Aptecznego od strony ul. Koszarowej (Bóżnicznej – Ł.P.) znajdowała się drewniana brama, a za nią podwórze z trzema pomieszczeniami. W pierwszym znajdowała się stajnia z koniem, w drugim bryczka, dwa rowery i sprzęt gospodarczy, a w trzecim był magazyn i sprzęt należący do stacji benzynowej, która stała vis-a-vis Składu Aptecznego przy głównej trasie Warszawa - Sochaczew - Poznań. Nad powyższymi pomieszczeniami znajdowało się mieszkanie starszego woźnicy Macieja, który opiekował się koniem i psem Marsem (dużym wilkiem) oraz sprawował nadzór nad podwórzem i bramą.




Widok od strony Rynku na ulicę Bóżniczną. Po lewej stronie zaznaczony na czerwono charakterystyczny poszerzony narożnik kamienicy Warszawska 12, którego fundamentowanie udało się zlokalizować. Za narożnikiem widoczna opisywana drewniana brama z budynkiem gospodarczym.

(…) Skład Apteczny był obficie zaopatrzony. O tym wspominało już „Echo Sochaczewskie” w reklamie z 10 sierpnia 1927 r. Mieszkańcy Sochaczewa mogli zaopatrywać się tu w artykuły jak: lekarstwa gotowe i recepturowe, zioła i paraleki witaminowo-mineralne, artykuły chemiczne i rehabilitacyjne, kosmetykę, perfumy, galanterię, sprzęt fotograficzny, okulary i ich naprawę, środki antyseptyczne i antypasożytnicze oraz leki weterynaryjne. W Składzie Aptecznym można było kupić wiele leków obecnie już nieznanych, takich jak: krople Inoziemcowa na bóle brzucha, krople króla duńskiego i landryny ślazowe na kaszel, proszki z kogutkiem, tzw. kowalskina od bólu głowy, płyn Burowa i płyn Goularda na okłady oraz wiele innych. (…) Starsi mieszkańcy Sochaczewa mogą pamiętać, że aptekarz Śliwa usuwał ból zęba natychmiast i bezpłatnie poprzez wąchanie olejku gorczycowego ze szklanej buteleczki. Po powąchaniu reakcja pacjenta zawsze była gwałtowna i raz nawet spowodowała rozbicie się buteleczki o posadzkę. Przez kilka dni nie można było zbliżyć się do drzwi wejściowych z powodu bardzo ostrego, nieprzyjemnego zapachu.

Skład Apteczny znany był z uprzejmości i pracowitości licznego personelu, a reklamy wzbudzały duże zainteresowanie klientów. Za szybą wystawy zjawiał się uśmiechnięty Chińczyk w stroju ludowym i pukał pałeczką w szybę, a po „wypiciu" reklamowanej herbaty ziołowej pochylał się i gładził brzuch. Był też Murzynek, który podnosił z głowy cylinder, ruszał oczami, 7 pokazywał białe zęby w uśmiechu i przewracał karty z kolorowymi reklamami. Reklamą tzw. „pigułek reformackich" był barometr w postaci zakonnika, który wychodził z kaplicy w czasie pogody, a chował się przy niepogodzie. Był też duży młot, który uderzał w odcisk palca stopy reklamując środek przeciw odciskom. Ładną reklamą była również butelka z kolorowymi, błyszczącymi perełkami, które leciały do wysokiej szklanki, a po jej wypełnieniu reklama gasła, aby po chwili znowu cieszyć oczy podobnym kolorowym zjawiskiem.




Zabytki związane z apteką Jana Śliwy, odkryte w piwnicznych warstwach gruzowych kamienicy przy ul. Warszawskiej 12.

Skład Apteczny i stacja benzynowa były czynne bez ograniczenia godzin pracy. Należy pamiętać, że w tym czasie mieszkańcy Sochaczewa bardzo pomagali sobie nawzajem z powodu intensywnej odbudowy zrujnowanego miasta, na skalę niespotykaną od czasu potopu szwedzkiego. W dni targowe - szczególnie w jarmarki - żebracy i bezrobotni mogli posilić się mlekiem lub kawą oraz chlebem z marmoladą w materialni aptecznej przy składanych stołach, gdy była niepogoda. W czasie ładnej pogody stoły ustawiano na podwórzu. Ci, dla których pieniądz zawsze był i będzie podmiotem, a człowiek tylko przedmiotem nie wzięli pod uwagę bezinteresownej pomocy potrzebującym i dlatego w 1930 roku Skład został obrabowany przez niezwykle zdolnych (wg opinii policji) złodziei, którzy uśpili psa, zasypali białym proszkiem wszystkie podłogi i meble apteczne. Zabrali wtedy największą i najdroższą dostawę różnych artykułów z kilku hurtowni warszawskich (skąd zapewne pochodzi odnalezione podczas badań denko od naczynia szklanego z adresem „Warszawa, Krakowskie Przedmieście 59” oraz buteleczka z napisem "AB Kowalski Warszawa". Hurtownie te były zapewne stałym źródłem zaopatrzenia Apteki – Ł.P.).




Zabytki związane z apteką Jana Śliwy, odkryte w piwnicznych warstwach gruzowych kamienicy przy ul. Warszawskiej 12.

W pierwszych dniach września 1939 r. samoloty niemieckie zburzyły kościoły, synagogę, most i część miasta. W czasie bitwy nad Bzurą po wkroczeniu do miasta Niemcy zburzyli i spalili wiele budynków mieszkalnych, a wśród nich kamienicę ze Składem Aptecznym. Na początku okupacji niemieckiej moi Rodzice uruchomili prowizoryczny Skład Apteczny w kamienicy przy pl. Kilińskiego, (…) który zaczął zaopatrywać w leki i artykuły medyczno-sanitarne nie tylko mieszkańców Sochaczewa, ale i Ojców Franciszkanów z Niepokalanowa (w tym ojca Maksymiliana Kolbe – Ł.P.) oraz partyzantów z Puszczy Kampinoskiej. (…) W 1944 r. mój Ojciec (…) został wywieziony na Pawiak. Zmarł 4 października 1944 r.

(…) Za każdym razem, gdy przechodzę obok przedwojennej siedziby Składu Aptecznego, patrzę na gromadkę pokaźnych kamieni wśród trawy. Są to tajemnicze kamienie, które przywołują dawne wspomnienia wraz ze znamiennym łacińskim przysłowiem: Cum tacent, clamant! (Milczą, a jednak wołają!).

Janusz Mieczysław Śliwa

(Pełen tekst w: J. M. Śliwa, Skład Apteczny Jana Śliwy, Spacerkiem po Sochaczewie, część II, red. J. Szostak, Sochaczew 2008, s. 7-11).

Warto dodać, iż na piętrze niniejszej kamienicy mieszkał również inny zasłużony sochaczewianin – Marjan Preświet-Sołtan. W 1920 r., za namową swojego przyjaciela Władysława Popowskiego – skrzypka i właściciela hurtowni w Sochaczewie – przybył do naszego miasta i zamieszkał w budynku, którego relikty znaleźliśmy. Po przyjeździe aktywnie włączył się w prace na rzecz Sochaczewa, szczególnie na polu kultury, oświaty i sportu. Pracował przez wiele lat jako inspektor akcyzy i monopoli oraz inspektor kontroli skarbowej. Jako wieloletni prezes Koła Amatorów Sceny Polskiej im. Juliusza Słowackiego w Sochaczewie był inicjatorem hołdu jaki mieszkańcy naszego miasta oddali 25 czerwca 1925 r. w Wyszogrodzie, powracającym do Polski prochom tego wielkiego narodowego wieszcza. Był on także prezesem powstałego 29 maja 1927 r. Sochaczewskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Przewodził również powiatowemu obwodowi Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej w Sochaczewie, której siedziba (jak już wspominaliśmy) mieściła się w parterze odnalezionej kamienicy. Oprócz tego w 1923 r. powołany został do Komitetu Budowy Szkoły Średniej w Sochaczewie, by w 1927 r. już po założeniu Gimnazjum Koedukacyjnego zostać członkiem Rady Szkolnej Powiatowej, a od 1934 r. Komitetu Powiatowego Funduszu Szkolnictwa Polskiego.

Badania archeologiczne przy dawnej południowej pierzei Rynku odbyły się w związku z planami burmistrza Piotra Osieckiego związanymi z przywróceniem występującej w tym miejscu zabudowy kamienicznej. Odtworzenie w południowej pierzei Rynku przedwojennych podziałów na działki, a w konsekwencji na kamienice, jest jedną z głównych konserwatorskich wytycznych do powstającego Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla tego obszaru. Wiedza o tych podziałach, uzyskana ze źródeł fotograficznych, kartograficznych i archeologicznych, miała stanowić podstawę do wiernego odtworzenia zabudowy przyrynkowej. Założenia te były zgodne z wizją naszego Stowarzyszenia dla tego obszaru, polegającą na rekonstrukcji zabudowy w południowej pierzei Rynku. Nasze stanowisko przybliżaliśmy sochaczewianom poprzez różne działania podejmowane od 2006 r. W sferze naukowej wykonaliśmy cyfrową rekonstrukcję kamienic z okresu przed zniszczeniem, a także zainicjowaliśmy i przeprowadziliśmy w tym miejscu badania archeologiczne. Celem tych działań było i jest wierne odtworzenie ciągu najbardziej interesujących kamienic w przedwojennym Sochaczewie. W związku z tym włączyliśmy się również w prace Urzędu Miejskiego nad przygotowaniem Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego.




Propozycja rekonstrukcji południowej pierzei Rynku stworzona przez Stowarzyszenie "Nasz Zamek" na podstawie dokumentacji zdjęciowej z okresu międzywojennego.

Czy jednak opisywana kamienica powróci na swoje miejsce w swej oryginalnej formie, którą pamięta z lat dziecinnych Janusz M. Śliwa? Czy ten interesujący fragment historii Sochaczewa, tak brutalnie przecięty przez hitlerowców, a tak potrzebny dziś naszemu miastu, uzyska zasłużoną kontynuację? Czy odtworzone zostaną wiernie inne wartościowe budynki południowej pierzei Rynku? Czas pokaże, niemniej miejmy nadzieję, że tak właśnie się stanie.

Łukasz Popowski
Tomasz Karolak

Zdjęcia archiwalne udostęnione dzięki zbiorom: Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, Aliny Jasińskiej, Janusza Mieczysława Śliwy oraz Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Zdjęcia współczesne: Małgorzata Kazur.

Wizualizacje: Łukasz Wojtczak - Stowarzyszenie "Nasz Zamek", chmural.pl.

Zobacz więcej:
Badania Archeologiczne przy dawnej południowej pierzei Rynku w Sochaczewie w 2012 r.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ToTylkoJa 2013-09-20 21:25:41

    Spalic drzewa! Potem wybudować Kamienice! Następnie je tez spalić i wszyscy beda happy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karol997 2012-08-30 22:45:43

    Właśnie, jak widać plany są zmieniane jak wygodnie jest pełniącemu w danym momencie burmistrowi. W tym kokretnym przypadku miastu chodzi o kasę ze sprzedaży tego terenu. Jeśli chodzi o pana Śliwę to jak wynika z artykułu jest osobą wiekową i wątpię by był w stanie osobiście odwiedzić Sochaczew. Dodam tylko, iż tereny są miasta, jednak decyzję o wycice 70 letnich drzew musi podjąć Starostwo. W tym podjęciu decyzję przez Starostę widzę ratunek dla Parku. Olgierd czy patrząc na te drzewa nie zastanawiasz się że są to płuca Sochaczewa i ile czasu minęło by takie drzewa mogły urosnąć? Pewnie jest ci to obojętne i bez sentymetu jeteś za wykarczowaniem ich...i nie chodzi mi o obronę wspomnianych przez ciebie stałych bywalców tego Parku, wręcz przeciwnie chodzi mi o lepszy wygląd naszego Miasta. Karol

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Shitmonster 2012-08-30 16:12:27

    oO otóż to Olgierd, tam jest miejsce na parki ławeczki i ogólnospołeczną rekreacje. Zreszta z tego co pamiętam były plany zagospodarowania terenów nad Bzurą (boiska etc) czyżby zostały schowane głęboko do szuflady?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości