Reklama

Karykatura wyborcza

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
14/11/2006 15:49
Do znanego karykaturzysty niemieckiego, Adolfa Oberlandera, zgłosiła się kiedyś pewna bogata, ale nie grzesząca urodą dama, prosząc, by wykonał jej karykaturę. Artysta przyjrzał się jej uważnie i rzekł: „O to postarał się już pani ojciec”.
Co innego, gdy obywatel jest ładny i dopiero karykaturzysta pokanceruje go wydłużając nos, uwydatniając łysinę lub brzuszek, czy skracając nóżki. Wtedy obowiązkiem przykładnego obywatela jest zareagować. Tak stało się w wyborczą niedzielę w Miejskim Ośrodku Kultury w Boryszewie, gdzie w sali widowiskowej znajdowała się okręgowa komisja wyborcza ze stołem i urną. Zaś w przyległym holu wisiała wystawa karykatur niżej podpisanego.
Nie moja wina, że teraz łatwiej byłoby wymienić tych, którzy nie kandydują, więc i pośród karykatur znalazło się kilku kandydatów na radnych a jeden nawet na burmistrza. Społeczeństwo jednak czuwało i zgorszone zgłosiło do komisji swój niesmak z powodu paszkwilu skierowanego przeciw kandydatom. „Karykatury ich ośmieszają – argumentowano – krótkie nóżki i wielkie głowy robią z nich potwory z wodogłowiem. My sobie tego nie życzymy!” – krzyczeli obrońcy realizmu w sztuce karykatury.
Komisja wyborcza, przyciśnięta wagą argumentów w końcu się ugięła i wystawę, mimo że nie wisiała w pomieszczeniu wyborczym, kazała zdjąć. Pracownicy Domu Kultury ściągnęli ją więc ze ścian, ale stało się to, co trzeba powiedzieć z ubolewaniem, dopiero około południa. Przez parę godzin więc widok zniekształconych kandydatów odstraszał głosujących od szlachetnych pierwowzorów i mógł stracić na tym ich wyborczy wynik. Całe szczęście więc, że w porę znaleźli się ludzie odpowiedzialni i znający się na sztuce.
W komisji wyborczej powiedziano mi, że jak na karykatury, to postacie są zbyt rozpoznawalne. „Gdyby byli zmalowani, nie do poznania, to pewnie mogliby wisieć” – usłyszałem. Słusznie też nie pytano o zdanie bohaterów rysunków, bo w sprawach sztuki nie radzi się przecież modela. Chociaż na otwarciu wystawy wszyscy sportretowani wydawali się bardzo z tego faktu zadowoleni, ale może byli w wyborczym szoku i potrzebowali skutecznego obrońcy swych dóbr osobistych. I tak myślę teraz w strachu, czy nie przyjdzie mi za te karykatury płacić kandydatom jakichś odszkodowań.
Boję się też, czy nie bekną ci z MOK-u w Chodakowie! Bo nie zdjęli wystawy malarskiej na wybory. A co my na niej widzimy?! Choćby w zielonej tonacji pejzaże, które ewidentnie kojarzą się z PSL-em. A martwa natura z burakiem? Znam takich kandydatów, którzy mieliby prawo poczuć się urażeni. Tam gdzie ja głosowałem, w szkole w Kurdwanowie, w klasowym pomieszczeniu wyborczym była cała kolekcja starych odbiorników radiowych. Czy to nie znak, by głosować na kandydatów związanych z radiem Fama? W Nowej Suchej znowu komisja wyborcza była w pracowni matematycznej. Więc wyraźne wskazanie na tych, którzy liczą… iż zagarną wszystko?
Wracając zaś do zdjętej wystawy karykatur, to po czasie okazało się, iż oburzone społeczeństwo reprezentował szef komitetu wyborczego kandydata Połcia, Janusz S., któremu nie podobało się, że na wystawie wiszą karykatury kandydatów, twierdził, że to agitacja wyborcza. I teraz już nie wiem, czy karykatura która ma ośmieszać modela zjednuje mu ludzi, czy przeciwnie? Jeśli tak, to w radach powinny zasiadać same potwory z Loch Ness.
Ostatecznie z tych na wystawie sukces odniosła dokładnie połowa. Gdyby wystawy nie zdjęto, być może dostaliby się wszyscy… Albo nikt.
Sławomir Burzyński


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości