Jeszcze kilkanaście lat temu prawie na każdym osiedlu mieszkaniowym i przy większej ulicy stały niezwykle popularne wśród mieszkańców kioski Ruchu. Dzisiaj większość z nich już nie istnieje.
Przez lata codziennie rano mieszkańcy zaopatrywali się w kioskach w codzienną prasę i papierosy. Zawód kioskarza w tamtych czasach był popłatny. Dziś już nie mają oni kokosów, dlatego w mieście pozostało zaledwie kilkanaście takich punktów.
Zwłaszcza w ostatnich miesiącach widać tendencję do zamykania tych małych punktów sprzedaży. Częstym obrazkiem stał się zamknięty kiosk z ogłoszeniem sprzedam tanio, ale jak widać, chętnych brak.
Spytaliśmy właściciela jednego z najstarszych kiosków z centrum miasta, ile sprzedaje dziennie gazet.
- Za dawnych czasów sprzedawałem dziennie od 100 do 120 egzemplarzy Wyborczej, dziś tylko kilka. Była taka gazeta Kulisy, dziennie mogłem jej sprzedać nawet do 300 sztuk. Dziś sprzedaję kilkadziesiąt egzemplarzy Faktu i Super Expressu, trochę gazet dla dzieci i młodzieży, no i lokalne tygodniki.
Nasz rozmówca przyznaje, że od kiedy drastycznie podrożały papierosy, to ich sprzedaż spadła o połowę.
- Niektórzy za pół ceny kupują całe sztangi papierosów na targowicach, albo zaopatrują się w tytoń na kilogramy i sami je robią. Trzeba jeszcze dodać, że pracujemy całe dni i we wszystkie soboty, a zarobek coraz mniejszy. Nie ma się więc co dziwić, że i kiosków mniej, a być może za kilka lat całkiem znikną z naszych ulic.
jw
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze