Reklama

Kościuszki Beach

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
02/09/2004 08:12
Od kiedy przed kościołem na wysokim cokole stanęli dwaj wielcy Polacy, odpowiedzialni za stan miasta zaczęli na plac, na który tamci z góry patrzą, przyglądać się krytycznie. Jakby wstydzili się, że taki przaśny, z poprzedniej epoki. W końcu wykombinowano, że trzeba coś zmienić.
Niestety na razie nie wiadomo co, więc zapytano za pośrednictwem, przepraszam za wyrażenie, publikatorów: co obywatele sami chcieliby widzieć na placu Kościuszki? Władza pyta, bo bardzo chce zrobić obywatelom na rękę. Nie wiem tylko, czy pytanie nie jest zbyt trudne. Nie każdy jest przecież urbanistą lub marzycielem. Może lepiej byłoby, jak w audiotele podać trzy możliwe odpowiedzi. Wszystkie niemożliwe i sprawa z głowy.
Po takim apelu zacząłem i ją zastanawiać się nad tym placem. Myślałem długo, ale wymyśliłem: trzeba wykopać na całym placu dziurę i zrobić wielką sadzawkę z fontanną. Wtedy, starym zwyczajem, wszyscy przyjezdni wrzucaliby tam swoje euro, żeby móc tu wrócić. Niektórzy przeciwnie, ale i tak forsa zostawałaby dla podreperowania miejskiej kasy.
Już obliczałem miesięczny urobek, gdy wpadła mi w oko niestety, nie żadna opalona dziewczyna, ale też niezła prasowa informacja, która mnie poruszyła. Otóż okazuje się, że wielkim hitem tegorocznych wakacji była w Europie moda na urządzanie plaż w miastach. Na place i bulwary Berlina, Mediolanu, Brukseli czy nawet Budapesztu zwieziono tony piasku, by urządzić tam plaże dla obywateli, których nie stać na wczasy na Majorce. Te wczasy w mieście działają też w 25 miastach Francji, to dlaczego nie u nas pomyślałem, przecież jesteśmy już w Europie.
Usypane z piasku w centrach miast sztuczne plaże z palmami z plastiku zalegają codziennie tłumy opalających się. Tyle że u nas i tak piachu na chodnikach ile wlezie (do butów), ale na razie nikt się tam nie opala, chyba, że pijany. Gdyby jednak ogłosić, że to moda z Zachodu i usypać plażę z palmami z tworzyw sztucznych, to obywatele zrobiliby władzy też na rękę i z kocykami grzecznie poszli się opalać, zwłaszcza bezrobotni. A co nam w końcu szkodzi, przecież podobno z kryzysu już jedną nogą wyszliśmy, to teraz wyciągniemy nogi obie… na plaży oczywiście. Do tego wypożyczalnia leżaków, plażowe kosze, drinki z kolorową słomką… po prostu Miami Beach!
To przecież znacznie bardziej atrakcyjne od wełnianych pasiaków w chacie pod strzechą w Maurzycach. Zaraz by do nas zaczęli „walić” turyści, szerokim łukiem omijając wielebny Łowicz. Księżaków by szlak trafił. A jeszcze jakbyś do tych drinków, jak niegdyś zarządzić konsumpcję! Hostessy roznosiłyby na tacy śledziki albo gulki sałatki warzywnej… ile to się kiedyś człowiek tego musiał nawcinać, łza się w oku kręci. Takiej mieszanki nowoczesności z tradycją nikt by nie przebił.
Dlatego proszę o poważne potraktowanie mojej propozycji, zwłaszcza, że już lada dzień zjeżdżają do naszej stanicy imć panowie szlachta, którzy chętnie by pewnie ekskursyję swoich przedłużyli na plaży pod muzeum. A może by tam urządzić wówczas pierwszą, tak publiczną sesję. Frekwencja obywateli gwarantowana.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości