Chciałbym stanąć w obronie właściciela sklepu przy skrzyżowaniu ulic Płockiej i Gawłowskiej, na którego sochaczewska prasa i radio zrobiły swoista nagonkę w ostatnim czasie. Obwinia się go o zablokowanie przebudowy wymienionego skrzyżowania. Punktem spornym w całej tej sprawie są barierki, którymi władze miejskie za wszelka cenę chcą odgrodzić ten sklep od drogi uniemożliwiając podjazd do niego. Motywują to bezpieczeństwem przechodniów. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, ze akurat po tej stronie skrzyżowania przechodnie w ogóle nie chodzą. Wszyscy chodzą natomiast druga strona ulicy gdzie znajduje się sklep PSS. Nikt nie potrafi wytłumaczyć dlaczego barierki miałyby stać akurat po stronie ulicy, gdzie nikt nie chodzi. Natomiast po drugiej stronie, gdzie znajdują się chodniki notorycznie niszczone przez parkujące tam ciężarówki i którędy przechodzi wielu ludzi projektant nie widzi potrzeby instalacji takich barierek. Czyż nie jest to bardzo dziwne? Może powodem takiego rozwiązania jest to, że prezes PSS jest jednocześnie radnym? Wydaje mi się, że właśnie w ten sposób próbuje się zlikwidować niewygodną konkurencję sklepu PSS. Mam wrażenie, że od kilku (albo kilkunastu) lat w Sochaczewie najwięcej do powiedzenia ma "klika" ludzi, którzy na każdym kroku próbują załatwiać swoje sprawy. A wszystkie inwestycje, w których nie widzą oni interesu dla siebie są "duszone" w zarodku. Tak było z McDonad"s. Podejrzewam, że nie powstał on tylko dlatego, iż nikt nie dostał "w łapę". Ten sam los spotkał również wiele firm, którym rzucano kłody pod nogi i które ostatecznie pobudowały fabryki w Mszczonowie, a Sochaczew stracił szansę na uzyskanie bardzo wielu nowych miejsc pracy. Z takimi władzami miejskimi czarno widzę przyszłość i rozwój Sochaczewa.
Jacek jacek176@box43.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze