Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Justyno! ogólnie rzecz biorąc zgadzam się z Tobą, niemniej nie zawężałabym problemu do "młodzieży" a raczej pisałabym o degradacji kultury (manier?) w społeczeństwie - czasem w pełnym przekroju, czasem w pewnych grupach.
Wiem, że "młodzież jest nadzieją społeczeństwa" - sporo osób znających takie powiedzenia to na niej właśnie się koncentruje, ale jednocześnie nie dostrzega problemu u ludzi starszych, chciałoby się rzec: dojrzałych i dorosłych.
Wystarczy zaobserwować kolejki - to właśnie ta młodzież najczęściej odczuwa resztki empatii, przepuści niepełnosprawnego w kolejce po bilet, pomoże wnieść wózek do tramwaju (młodzież lub tzw "żul") - to dwie grupy które często JESZCZE stoją obok całego pędu.
Ale pomoc, lub zwykła życzliwość, o której wyżej piszę, spotyka się ze złością, pretensją, niezrozumieniem starszych (i nie mam tu na myśli bardzo sędziwych staruszek, tylko osoby w średnim wieku, które już chciałyby się czuć uprzywilejowane, mimo, jak mi się zdaje, pełni sił witalnych). Ze złością, bo pomoc wstrzymuje pęd, opóźnia czyjeś działanie, każe mu się zatrzymać, czasem też zmusza do myślenia, że jednak ktoś pomaga, co z kolej w prostej linii prowadzi do szczątkowych wyrzutów sumienia...
Spotkałam się już z takimi pretensjami - powiedzmy, że nie zniechęca mnie to do "aktów dobroci", ale jak ma zareagować młodzież w okresie buntu, której dobroć spotyka się z takim niezrozumieniem tych właśnie, którzy najwięcej wymagają a nic w tym kierunku nie robią?
Mam świadomość, że mój głos to kolejny kij w mrowisko
Zgadzam się z Twoimi postulatami aktywności - rozszerzyłabym go jednak na człowieka niezależnie od wieku - niech rozwój osobisty nie będzie domeną nastolatków (a potem regres i powrót do chamsytwa - bo już mogę, bo mnie się należy, jestem zmęczony życiem, niech ktoś zrobi coś za mnie etc)
Działanie uczłowiecza:)
Ciesze sie ze poruszasz taki temat,ktory jest obecnie naglasniany jako rozszerzajacy sie problem mlodziezy.
To mlodzi ludzie powinni zastanowic sie nad wyborem wlasnej drogi zyciowej zarowno tej zawodowej jak i tej moralnej.Dzis do pewnej gupy mlodziezy nie docieraja argumenty typu "ty tez sie zestarzejesz".Jak bedzie myslal obecny wandal,bandzior,a pozniejszy dziadek.Wiem ,ze mlodosc ma swoje prawa,ale mlodosc musi miec i umiar.Pozdrawiam i licze,ze tej lepszej mlodziezy jest coraz wiecej.
Witaj:) Tak jeszcze do Twojego artykułu. Napisałaś w nim: Nie jestem zwolenniczką linii polityki Romana Giertycha, (Uważam, że szkoła nie nauczy etyki, bo nie ma na to czasu. Tym bardziej, jeśli taki ławkowicz nie chce być nauczony. Człowiek intuicyjnie powinien wiedzieć jak się zachować.), nie słucham też Radia Maryja, ale wiem, że tak mogę zostać odebrana." Czytając Twój artykuł w Kulturce i widząć Cię osobiście uważam że do linii Pana Giertycha naprawdę brakuje Ci nieprawdopodobnie dużo. Ja przynajmniej nigdy bym tak nie pomyślał. W zasadzie nie ma pojęcia antykultura bo wszystko co stworzył człowiek jest w zasadzie jakąś formą kulturalną ale widząc podobne sytuacje do przez Ciebie opisanych takie pojęcie mi się nasuwa. Przykro mi że w obecnym świecie dla niektórych wrażliwość staje się wadą i powodem do drwin. Ciepło pozdrawiam.
Daniel Grabarek
Przeczytałam twój felieton i generalnie nie chciałabym wchodzić w dyskusje z wyjątkiem może jednego. Chodzi mi mianowicie o tytuł i wyraz kultura, nie wiem czy można nazwać kulturą rozbijanie sześciu piersiówek na ulicy.
Ale ogólnie okij :)
pozdrawiam
Justyno! ogólnie rzecz biorąc zgadzam się z Tobą, niemniej nie zawężałabym problemu do "młodzieży" a raczej pisałabym o degradacji kultury (manier?) w społeczeństwie - czasem w pełnym przekroju, czasem w pewnych grupach.
Wiem, że "młodzież jest nadzieją społeczeństwa" - sporo osób znających takie powiedzenia to na niej właśnie się koncentruje, ale jednocześnie nie dostrzega problemu u ludzi starszych, chciałoby się rzec: dojrzałych i dorosłych.
Wystarczy zaobserwować kolejki - to właśnie ta młodzież najczęściej odczuwa resztki empatii, przepuści niepełnosprawnego w kolejce po bilet, pomoże wnieść wózek do tramwaju (młodzież lub tzw "żul") - to dwie grupy które często JESZCZE stoją obok całego pędu.
Ale pomoc, lub zwykła życzliwość, o której wyżej piszę, spotyka się ze złością, pretensją, niezrozumieniem starszych (i nie mam tu na myśli bardzo sędziwych staruszek, tylko osoby w średnim wieku, które już chciałyby się czuć uprzywilejowane, mimo, jak mi się zdaje, pełni sił witalnych). Ze złością, bo pomoc wstrzymuje pęd, opóźnia czyjeś działanie, każe mu się zatrzymać, czasem też zmusza do myślenia, że jednak ktoś pomaga, co z kolej w prostej linii prowadzi do szczątkowych wyrzutów sumienia...
Spotkałam się już z takimi pretensjami - powiedzmy, że nie zniechęca mnie to do "aktów dobroci", ale jak ma zareagować młodzież w okresie buntu, której dobroć spotyka się z takim niezrozumieniem tych właśnie, którzy najwięcej wymagają a nic w tym kierunku nie robią?
Mam świadomość, że mój głos to kolejny kij w mrowisko
Zgadzam się z Twoimi postulatami aktywności - rozszerzyłabym go jednak na człowieka niezależnie od wieku - niech rozwój osobisty nie będzie domeną nastolatków (a potem regres i powrót do chamsytwa - bo już mogę, bo mnie się należy, jestem zmęczony życiem, niech ktoś zrobi coś za mnie etc)
Działanie uczłowiecza:)
Ciesze sie ze poruszasz taki temat,ktory jest obecnie naglasniany jako rozszerzajacy sie problem mlodziezy.
To mlodzi ludzie powinni zastanowic sie nad wyborem wlasnej drogi zyciowej zarowno tej zawodowej jak i tej moralnej.Dzis do pewnej gupy mlodziezy nie docieraja argumenty typu "ty tez sie zestarzejesz".Jak bedzie myslal obecny wandal,bandzior,a pozniejszy dziadek.Wiem ,ze mlodosc ma swoje prawa,ale mlodosc musi miec i umiar.Pozdrawiam i licze,ze tej lepszej mlodziezy jest coraz wiecej.
Witaj:) Tak jeszcze do Twojego artykułu. Napisałaś w nim: Nie jestem zwolenniczką linii polityki Romana Giertycha, (Uważam, że szkoła nie nauczy etyki, bo nie ma na to czasu. Tym bardziej, jeśli taki ławkowicz nie chce być nauczony. Człowiek intuicyjnie powinien wiedzieć jak się zachować.), nie słucham też Radia Maryja, ale wiem, że tak mogę zostać odebrana." Czytając Twój artykuł w Kulturce i widząć Cię osobiście uważam że do linii Pana Giertycha naprawdę brakuje Ci nieprawdopodobnie dużo. Ja przynajmniej nigdy bym tak nie pomyślał. W zasadzie nie ma pojęcia antykultura bo wszystko co stworzył człowiek jest w zasadzie jakąś formą kulturalną ale widząc podobne sytuacje do przez Ciebie opisanych takie pojęcie mi się nasuwa. Przykro mi że w obecnym świecie dla niektórych wrażliwość staje się wadą i powodem do drwin. Ciepło pozdrawiam.
Daniel Grabarek