Reklama

Legenda czy prawda

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
08/01/2004 12:44
Raz po raz napotykamy w swoim życiu ludzi opowiadających nam o różnych dziwnych wydarzeniach. Są to przeważnie ludzie starsi. Łatwo im to jednak nie przychodzi, niektórzy uchylają rąbka tajemnicy dopiero po długich namowach. Jeszcze inni przekazywane z pokolenia na pokolenie zdarzenia przyoblekają w kostium legendy. Taka ustna tradycja jest czasami przebogatym źródłem wiedzy o naszej przeszłości, choć przez naukę jest traktowana często lekceważąco. Jednak, jak sądzimy, w każdej legendzie jest ziarenko prawdy.
Miejscowość Studzieniec, o której chcemy opowiedzieć, leży na pograniczu powiatu sochaczewskiego i płockiego. Piękny niegdyś pałac położony w parku wśród starych sosen, dębów i wiązów został wzniesiony prawdopodobnie w XVIII wieku. Przechodził różne koleje losu, aż stał się miejscem rodowym znanej niemieckiej rodziny, która rozbudowała go i upiększyła. Obecnie stoi, tak jak wiele podobnych budowli w Polsce, zrujnowany i rozkradziony. Ale nawet jego ruiny budzą do dziś podziw swoją architekturą i położeniem.
W jednym z programów telewizyjnych, opowiadającym o ukrytych przez uciekających Niemców skarbach, padła nazwa miejscowości Studzieniec, w której prawdopodobnie mogły zostać ukryte skrzynie z zepsutych samochodów Werhmachtu. Postanowiliśmy tę hipotezę sprawdzić i dotarliśmy do jednej z najstarszych mieszkanek tego regionu, która w czasie wojny mieszkała w pałacowej oficynie. Dopiero po długich namowach opowiedziała nam niesamowitą historię. Dokładnej daty nie pamięta ale była to mroźna styczniowa noc 1945 roku. Wojska niemieckie cofały się na Zachód. Przed pałac zajechała kolumna niemieckich samochodów. Oficerowie z konwoju weszli do pałacu. Zakazano służbie pałacowej zapalania jakichkolwiek świec i wychodzenia ze swoich pomieszczeń. Z okna swojej oficyny nasza rozmówczyni zobaczyła, jak z dwóch uszkodzonych samochodów niemieccy żołnierze wynoszą jakieś skrzynie i wnoszą je do pałacu. Po paru godzinach konwój odjechał, zabierając ze sobą popsute pojazdy, aby nie zostawić żadnego śladu. Parę dni później także właściciele pałacu, zabierając swoje rzeczy osobiste, opuścili go.
Tak jak wielu, również nasza rozmówczyni uciekła przed nadciągającym frontem. Kiedy wróciła po paru miesiącach, pałac był zdewastowany. Mijały lata, a zabytkowy budynek w dalszym ciągu powoli rozkradano, zabierając okna, drzwi a nawet podłogę, tak że w końcu pozostała tylko ruina. W tym stanie pod koniec lat 70-tych kupiła ją jakaś polonijna firma, która zamierzała podobno pałac odbudować. Na teren parku przywieziono nawet barakowóz, który miał służyć robotnikom. Pracowali oni tu jednak niedługo i po paru dniach zniknęli. Pozostał tylko barakowóz.
Jakiś czas potem przy zrywaniu resztek podłóg natrafiono na ścianę, gdy ją zburzono, ukazało się małe pomieszczenie, w którym podobno były zamurowane wnoszone przez żołnierzy niemieckich skrzynie. Czy firma naprawdę chciała odbudować pałac? Czy może wiedzieli z jakichś źródeł o styczniowym konwoju, który zatrzymał się tu w zimową noc 1945 roku? Co w takim razie było w skrzyniach? Nikt nie podjął się w tamtych czasach wyjaśnienia zagadki.
Później nastąpiła w kraju transformacja ustrojowa i sprawa poszła w zapomnienie. Ale jest jeszcze jeden wątek tej bardzo dziwnej historii, którą opowiadają sobie z pokolenia na pokolenie okoliczni mieszkańcy. Od niepamiętnych czasów stawy w parku zasilało dziwne źródło, przy którym często myli się okoliczni mieszkańcy. Zauważyli oni, że skaleczenie i wszelkie rany po obmyciu tą wodą goiły się bardzo szybko. Wobec tego nad źródłem wybudowano kapliczkę z kamieni i do środka wstawiono figurkę Matki Bożej. Odtąd mieszkańcy i właściciele pałacu razem ze służbą modlili się przy niej, wypraszając wiele spraw zdawałoby się dotąd dla nich nieosiągalnych. I znowu musimy odwołać się do legendy i przekazów, które głoszą, że zdarzały się przypadki, iż niewiasty, które do tej pory nie mogły mieć dzieci, po kilkakrotnym obmyciu się w wodzie ze źródła zachodziły w ciążę i rodziły samych chłopców. Działo się to jednak dawno temu i nie wiadomo, czy woda bijąca z tego źródła ma taką samą moc jak kilkaset lat temu, wiemy jednak, że są osoby, które używają jej w tym celu i dziś. Dodajmy, z dobrym skutkiem.
J.W.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama