Niech będą wychwalani po wsze czasy ci, którzy podjęli decyzję o budowie basenu „Orka”. Tym wstępem przyjąłem zaproszenie „Ziemi Sochaczewskiej” do dyskusji oraz umieściłem się po stronie zwolenników basenu i basenów w ogóle. I choć na tym basenie jestem bardzo częstym gościem, to nie jestem mieszkańcem Sochaczewa. Nie chciałbym również, aby moja wypowiedź była potraktowana jako zasada stołu i nożyc – jestem daleki od tego. Również zaznaczam, że nie stoję w obronie dyrektora basenu wywołanego do tablicy w poprzednim numerze (choć to miły człowiek). I tutaj wyjaśnienie, że decyzja o skali wykorzystania basenu (zacznijmy tu od godzin przedpołudniowych) w żadnym wypadku nie zależy od bezpośrednio zarządzających, a od decydentów miasta. To prawda, że jest demokracja, ale nie zapominajmy, że jednym z czynników składowych demokracji, jest okrojony system nakazowy, bo czy, gdy mamy wolność szeroko pojętą, to nie ma w niej miejsca na nakazy? Oczywiście jest i być musi. I tutaj mamy odpowiedź na, jak to nazwał autor, „mizerne wykorzystanie basenu”. Bywając często na basenie jak również i w kawiarni, skąd jest doskonały punkt obserwacyjny (a tak poza tematem mają dobrą kawę), widzę i słyszę leniwie przelewające się fale do kratek ściekowych. Co się dzieje, myślę sobie, pewnie w szkołach wycieczki, lub co gorsze epidemia grypy. Zaczynam się martwić o chore dzieciaczki. No wreszcie ferie – spragniony kawy i basenu biegnę tam – i oczom nie wierzę, dzieci wyzdrowiały, kolejka przed kasą (kto chodził może potwierdzić), zamykam oczy, szczypię się, sądząc, że to moje senne marzenia – otwieram oczy, kolejka się nie zmniejszyła. Młody człowiek stojący za mną myśląc, że może usnąłem, wykorzystując moment zwinnym ruchem umieścił się przede mną, robiąc minę niewiniątka. W kolejce stoją młodzi i starsi – niecierpliwią się. Powód – zabrakło szafek. W okresie ferii basen pełen, od rana do wieczora wchodzi w granicach 700 osób. Bilety droższe niż płacą szkoły. Dzieci chętne. Kto niechętny? Wnioski pozostawiam czytelnikom. Wieczorem, będąc na basenie „Warszawianki”, chwalę się, jakie to u „nas” basen ma obłożenie. Co się dziwisz – odpowiadają mi – za darmo”. Nie rozumiem, o czym oni mówią. Okazuje się, że prezydent Warszawy wszystkie baseny na ferie uczynił dostępnymi dla młodzieży z legitymacją za darmo w godz.7.00-17.00. Pieniądze dla basenów pójdą z kasy miasta. Powiecie, duże miasto – ale też dużo basenów, dużo młodzieży i inne ceny biletów. Sochaczew, jeden basen, małe pieniądze, a jakie oszczędności. Z jakiego powodu, ktoś zapyta, a z bardzo prostego – ja odpowiem – oszczędność na służbach porządkowych, lekarzach, szpitalu itd. Wiem i widzę, że jest jeszcze sporo możliwości innowacyjnych i jestem za tym. Jedno jest dla mnie pewne, że basenu się nie rozbierze, a niecki basenowej nie zasypie, stąd i dyskusja powinna iść w kierunku zmian, podpowiedzi i ulepszeń, nie zostawiając z tyłu tak nielubianych nakazów. Czytelnik (nazwisko do wiadomości redakcji)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze