Reklama

Ludzie z azbestu

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
16/08/2011 09:28
Od ponad 30 lat mieszkańcy osiedla „Ogrody” bezskutecznie walczą o usunięcie z ich bloków azbestowych elewacji. Kruszące się płyty szkodzą nie tylko mieszkańcom osiedla, ale całej okolicy. Ludzie widzą w nich przyczynę wilgoci i zagrzybienia w mieszkaniach. Płyty, całe w liszajach, szpecą osiedle.


Miało być tanio i ciepło
„Pamiętam, jak w połowie lat 70. zakładali te płyty. Podczas pierwszych mrozów okazało się że w naszych blokach jest strasznie zimno. Spółdzielnia zdecydowała się na położenie elewacji. Płyty z azbestem były najtańsze i to przypieczętowało nasz los. Już wtedy ludzie pisali pisma i protestowali. Czasy były takie, że nikt nie zwracał uwagi na zdanie mieszkańców” - mówi Teresa Kuźmińska. Z kolei Władysława Młynarczyk wspomina: - Kiedy cieli płyty na zewnątrz, to i w mieszkaniach było pełno pyłu. Spółdzielnia opamiętała się dopiero po założeniu elewacji na bloku Wojska Polskiego 3. Byliśmy ostatni do ocieplenia i teraz zazdrościmy naszym sąsiadom z naprzeciwka”.
Mieszkańcy są zdeterminowani w kwestii usunięcia azbestowych okładzin bloków. Obawiają się jednak, że spowoduje to wzbicie w powietrze toksycznych pyłów.
- Kiedy zaczną zrywać płyty i, znajdująca się pod nimi, watę szklaną znowu będzie pylić. Z tego co wiem łamanie i kruszenie płyt jest najniebezpieczniejsze. Jeżeli chodzi o samą watę, to po dziesiątkach lat jest zawilgoconym siedliskiem bakterii. Mówiąc krótko zwyczajnie gnije - twierdzi Dorota Tomczyk. - To prawda. Wilgoć i grzyb dostaje się do mieszkań. Najgorzej jest na czwartym piętrze” - potwierdza Monika Majcher.

Azbestowe zagłębie
O opinię na temat szkodliwości płyt poprosiliśmy dyrektora Wydziału Ochrony Ziemi i Powietrza Wojewódzkiego Fundusz Ochrony Środowiska w Warszawie Michała Stępnia. Potwierdził on, że najniebezpieczniejsze są płyty uszkodzone.
- Tego rodzaju płyty zawierają około 11-13 proc rakotwórczego azbestu. Kiedy się kruszą, powstaje tzw. pył respirabilny. Jest bardzo toksyczny. Zaznaczam, że na stan elewacji duży wpływ mają również czynniki atmosferyczne. Niedobrze, jeśli na przykład najpierw pada deszcz, a potem wieje silny wiatr. Wtedy woda wypłukuje cement i odsłaniają się włókna azbestowe. Wiatr powoduje, że łatwo dostają się do płuc osób, które są w pobliżu. Nie wszyscy wiedzą, że azbest jest szkodliwy nie tylko dla tych, którzy mają z nim bezpośredni kontakt. Jego drobinki moda dotrzeć daleko - powiedział nam. - Gdy płyty są w dobrym stanie, ich szkodliwość jest niewielka. Jeżeli chodzi o powstawanie chorób związanych z azbestem, takich jak pylica czy nowotwory, to spełnione muszą być dwa warunki: długotrwałe pylenie i duża ilość pyłu. Zasada jest jedna. Azbest jest materiałem niebezpiecznym i powinien być usuwany. Przypadek sochaczewskiego osiedla nie jest odosobniony. Mazowsze to prawdziwe azbestowe zagłębie. Jest w ścisłej czołówce regionów o największym zagęszczeniu występowania tej szkodliwej substancji.

Demokratyczne „nie”
Z problemu zdaje sobie sprawę prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej Stanisław Dziekoński.
- Próbujemy z nim walczyć od dłuższego czasu. Na ostatnie walne zebranie przygotowaliśmy uchwałę dotyczącą zgody na zaciągnięcie kredytu. Pieniądze te pozwoliłyby nam na przeprowadzenie prac modernizacyjnych. Niestety, uczestnicy walnego zebrania odrzucili nasz projekt. Zaciągnięciu pożyczki sprzeciwiła się spora część mieszkańców. Nie wiem dokładnie, jakie były tego powody. Być może reprezentanci innych osiedli uznali po prostu, że problem ich nie dotyczy. Przez lata fundusz remontowy był bardzo niski. Większość pochodzących z niego środków przeznaczano na wymianę okien. Teraz ponosimy tego konsekwencje - powiedział prezes. Jego słowa potwierdzają mieszkańcy.
- Na kolejnych walnych przepadają nasze wnioski o wymianę elewacji. Tak samo było na tym, które odbyło się w lipcu. Przegłosowują nas większe osiedla, które mają inne interesy. „Ogrody” reprezentuje w radzie nadzorczej tylko jedna osoba. Osiedle „Żeromskiego” - trzy - mówi Monika Majcher.
Przedstawiciel osiedla w radzie Władysław Opasiak nie składa broni. „To karygodne, żebyśmy w XXI wieku mieli azbestowe elewacje. Mój blok przy ulicy Wojska Polskiego 3 jest najstarszy i w najgorszym stanie. Jako przewodniczący rady osiedla już od dłuższego czasu staram się o przeznaczenie przez spółdzielnię funduszy na wymianę elewacji. Wiem, że są to powazne koszty. Według moich szacunków modernizacja jednego bloku to wydatek rzędu 700 tys. zł. Azbestowych bloków jest sześć. Wraz z innymi przedstawicielami osiedla „Ogrody” rozmawialiśmy z władzami miasta. Mamy wytyczony kierunek działań - powiedział.
- Z tego co wiem, koszt zdjęcia okładzin zmalałby o połowę, jeżeli spółdzielnia wzięłaby kredyt w Banku Ochrony Środowiska. Co z tego, jeżeli pozostali mieszkańcy SM L-W nie chcą o tym słyszeć - twierdzi Władysława Młynarczyk.

Ratunek w Funduszu
- Z pewnością konieczne będzie złożenie wniosku do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Wiem, że nie jest to łatwe. Nie widzę jednak dla nas innej szansy” - mówi Władysław Opasiak.
- Spółdzielnia musi złożyć wniosek do funduszu - podkreśla kierownik referatu ochrony śodowiska Urzędu Miejskiego Agnieszka Tomaszewska. - Pozyskanie środków finansowych z tej instytucji jest skomplikowane. SM L-W będzie musiała dostarczyć dużą ilość dokumentów.

Prezes SML–W Stanisław Dziekoński chciałby pomóc mieszkańcom „Ogrodów”. Nie sądzi jednak, że ich zdrowie narażone jest na szwank.
- Formą finansowania wymiany elewacji na blokach mogłyby być dotacje unijne – mówi. - Myślę tu np. o programie rewitalizacji zaniedbanych centrów miast Odradzam za to popadanie w panikę. Elewacja bloków nie jest wykonana wyłącznie z azbestu. Są to płyty betonowo-azbestowe. Nie zaprzeczam, że pewne niebezpieczeństwo zagrożenia zdrowia ludzi istnieje. Nie jest jednak duże. Azbest jest wszak zatopiony w betonie. Zależy mi na zmianie wizerunku osiedla. Swego czasu było ono bardzo ładne. Zresztą sam tam kiedyś mieszkałem. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by poprawić sytuację mieszkańców osiedla.

Ludzka mentalność

Trzydzieści lat to dość czasu, by przyzwyczaić się do każdego absurdu. Wystarczy też, by nie zwracać uwagi na los „ludzi z azbestu” skazanych na życie w coraz bardziej niszczejących domach. Co gorsza – domach bezpośrednio zagrażających ich zdrowiu Aby wygląd osiedla „Ogrody” choć trochę zaczął przystawać do jego nazwy potrzeba czegoś więcej niż determinacji jego mieszkańców. Konieczna jest zmiana ogółu członków spółdzielni. Bez poparcia większości członków SML-W kilkuset mieszkańców jeszcze przez długie lata stanowiło będzie stanowiło ich wyrzut sumienia.

Agnieszka Poryszewska











Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości