Reklama

Luna Negra w radiu

Kulturka
07/09/2009 16:31
Underground, Koncerty, Piasek zostawiony w studiu i Żywioł, czyli
Luna Negra w ‘Radioaktywne’


Luna Negra to zespół, którego w zasadzie naszym czytelnikom przedstawiać nie trzeba. Ich kariera nabiera coraz większego rozpędu. Za nimi finał w prestiżowym ‘Have No Mercy’, liczne koncerty w Warszawie, znakomite recenzje w różnych portalach internetowych (nie tylko polskich) a także miano ‘Demo miesiąca’ w magazynie ‘Metal Hammer’. W lipcu band został zaproszony do warszawskiej internetowej rozgłośni radiowej ‘Radioaktywne’. Poniżej obszerne fragmenty z owego wywiadu.
Zapraszamy do lektury!


Po wprowadzeniu w klimat utworami Black Sabbath, Queens Of The Stone Age i samych studyjnych gości czas rozpocząć wywiad. Chłopaki ładnie się przedstawiają i uśmiechnięci (ciekawe po czym?:)) są gotowi do odpowiadania na pytania zadawane przez prowadzących audycję.

Redaktor Radioaktywne: Nie ma wokalisty, nikt u was nie śpiewa, czym to jest spowodowane? Czy szukaliście i nie było właściwego człowieka? Czy jest to wasz świadomy wybór?

Dope Devil: Było to bardziej spowodowane tym, że na początku chcieliśmy się sprawdzić muzycznie, dograć się.

R:Czy jest plan by zatrudnić wokalistę?

Mushroom: Jest, by w przeciągu gdzieś tak pół roku coś tam nagrywać z wokalami

R: Czy będzie to ktoś od was?

M: Tak

R: Jakiego typu ma to być wokal, chcecie używać growlingu?

M: Nie, zero growlingu.
D: Ma być tak jakby się kaktusów za dużo najadł(Śmiech)
M: To ma być kolejny instrument, a nie będziemy snuć jakiś opowieści dziwnych treści.
Chrissman Dope: Nie chodzi o piosenkowość.

R: Czyli, co w sensie, że nie będzie on służył do uzyskania większej przebojowości tylko chcecie zapełnić nim tą przestrzeń?!

M: Tak, nigdy nie myśleliśmy by było to piosenkowe i przebojowe, więc dalej tak myślimy jak myśleliśmy.

R: W sumie co wy gracie tak naprawdę?


M: Muzykę.

R: No tak, ja wiem, że gracie Stonera, ale nie wszyscy są zorientowani o co w tym chodzi. Osoba, która jest kompletnym laikiem wchodzi na waszą stronę, otwiera Myspace i tam są podane gatunki muzyczne w których się poruszacie. Jest napisane: Experimental, Alternative rock. Dlaczego tak, nie chcecie się zamknąć i określić w tym Stonerze?

M: Przede wszystkim nie da się wpisać Stoner Rock w tym Tagu. My nie chcemy się określać jednym słowem, bo ta muza dla nas to jest jedno: Rock. Będziemy grać różnie a zawsze będzie to kawał dobrego rocka.

R: Bez zamykania się na to, że ‘Gramy pustynnie, śpiewamy o kaktusach’…

M: Nie, no jasne, że w jakąś stronę idziemy. Stonera słychać i takich też zespołów słuchamy. Natomiast myślę, że nie ma się co zamykać. Jeśli komuś z nas wpadnie pomysł na jakiś kawałek z innej beczki to nie będziemy z tego rezygnować tylko dlatego, że jest to inna stylistyka. Szukamy fajnego brzmienia, pomysłu, a nie sprzedaży tego kawałka, pokazania się z najlepszej strony by się to wszystkim podobało.

R: Zazwyczaj taka zasada jest, że jak się podoba coś wszystkim to się nie podoba nikomu, jest syfem.

D: Może i się wszystkim podoba ale niekoniecznie się musi to nam podobać

R; Gracie taką muzykę, która mi się kojarzy z takimi zespołami jak: Karma To Burn, Nebula, Kyuss, czy wczesne Queens Of The Stone Age.

M: I dobrze ci się kojarzy (śmiech)

R: Słychać też Sabbathów.

Ch: Dlatego też nie chcemy się zamykać w tym Stoner Rocku bo ta muzyka była już wcześniej, ma swe korzenie w latach 70. I ciężko teraz powiedzieć, że jesteśmy Stonerami, tak?!
Zależy kto na czym się wychował.
M: Jeżeli ktoś zna Hawkwind czy Blue Cheer to wie, że to jest to samo tylko trzeba to znać.
Ch: Tylko podane z innym sosem.

R: Muzyka, którą gracie, czyli ten Stoner jest kojarzona z pustynią, z Ameryką. Jak to jest w naszym kraju z odbiorem waszej muzy, jak wam się wydaje? Czy jest w Polsce publiczność do której ta muzyka może trafić?

Ch: Szczerze powiedziawszy po koncertach widać, ze ludzie chcą się pobawić, że mają dość tego metalowego łomotu. U nas wszystkie czasopisma promują albo łomot albo pop.
D: Wydaje mi się, że u nas jest tych kapel w naszym klimacie coraz więcej. Niektóre jeszcze boją się wyjść i pokazać.
M: Coraz fajniej to brzmi, jest pare kapel z Warszawy i spoza. Coś się ciekawego dzieje. A wracając do twojego pytania to generalnie Stoner Rock nie jest związany tylko z pustynią. Może rzeczywiście z tego miejsca się wywodzić, natomiast wiele kapel, które grają fajnie pochodzą spoza Stanów, z Europy: Anglii, Niemiec, Szwecji czy Ameryki Południowej. Chodzi o ten specyficzny luz w graniu.

R: Graliście ostatnio w konkursie (Have No Mercy-przyp.red.) i tam awansowaliście do półfinału nawet…

M: Graliśmy nawet w finale, ale mimo, iż konkurs był czymś ciekawym to zabrakło w tym wszystkim spójności, to nie była jedna stylistyka. Część zespołów grała bardzo fajnie, ale to nie nasza bajka. Zespoły grały swoje, każdy w innym stylu, a ludzie przychodzący na te koncerty byli bardzo zagubieni…
Grzesiek: Każda ekipa przychodziła tylko na swój zespół.

R: Obserwując jednak scenę Stoner Rocka w Polsce. Na przestrzeni pół roku wypłynęły 3kapele: Wy, Vagitarians i Fifty Foot Woman. Kiedyś to był tylko Elvis De Luxe, Oregano Chino i tyle, a nagle zaczęło trochę kapel się pojawiać. Szykuje się impreza na której macie zagrać Wy, Slouburners i ktoś jeszcze?!

M: Tak, szykuje się taka impreza, ale jeszcze trwają ustalenia. Najprawdopodobniej zagramy my, Sulburnersi, Vagitarians i Satellite Beaver, czyli impreza stricte stonerowa.

R: Czy to jest taki wasz pierwszy krok, inicjatywa…

M: Inicjatywa nie jest nasza, wyszła chyba od Satellite Beaver, natomiast jest to nasz pierwszy taki krok by tą scenę zintegrować, grać koncerty razem ze stonerowcami a nie przed zespołem ‘indie rockowym’ na przykład. Ciężko jest się dogadać czasami na takich koncertach.

R: Poza tym ktoś zestawia ze sobą kapele i jedni wychodzą łoją totalnie a po nich gra inna kapela jakiegoś wiejskiego hard rocka spod znaku Guns’ N’ Roses i nie ma to totalnego sensu bo się nie zgrywa ze sobą.

G: No właśnie i ludzie wtedy wychodzą przed klub i piją piwo.
Po posłuchaniu drugiego kawałka z Ep-ki chłopaków zatytułowanego ‘Echo Elefant’ wróciliśmy do wywiadu.
R: Powiedzcie może jak długo gracie jako zespół?

Ch: Każdy z nas z muzyką miał do czynienia już od dzieciństwa
M: Razem gramy już jakieś 4lata. Ja ok. 10lat.
G: Stary jesteś(śmiech)
D: My z Chrystianem jako bracia już z 15.
G: Bracia Cugowscy (Śmiech)

R: Jest to wasz pierwszy profesjonalny zespół?


Ch: Jest to pierwszy nasz zespół do którego podeszliśmy w pełni profesjonalnie, z pomysłem by coś z tego było.

R: A macie już jakieś równoległe projekty?

Ch: Na razie skupiamy się na zespole.
D: Mamy zbyt dużo pomysłów tutaj by skupiać się na czymś zupełnie innym.
M: Kawałków jest sporo. W zasadzie mamy tyle materiału by można było nagrać ze 2 płyty ale na razie nie mamy na to czasu i finansów. Skupiamy się generalnie na tym co gramy. Oprócz muzyki mamy też swoje wizualizacje. Jednak naszą bolączką jest to, że w niewielu miejscach możemy z tych wizualizacji korzystać. Większość klubów nie jest wyposażona w rzutniki, brakuje miejsca itp.

R: Czy jesteście autorami tych wizualizacji i co one przedstawiają?


M: To jest generalnie abstrakcja figuratywna. Pojawiają się różne osoby, persony, figury, jest to poddane potem obróbce audiowizualnej. Także jest kolorowo i wesoło.
Ch: Jest dużo przyrody, przestrzeni.
G: Filmujemy fajne miejsca, które są dosyć psychodeliczne.

R: Mimo, iż gracie sporo czasu to promujecie się od niedawna.

Ch: Najpierw chcieliśmy nagrać płytę by ludzie mogli nas posłuchać u siebie w domu.
M: To znaczy chcieliśmy najpierw wszystko dobrze zgrać by nie było tak, że na sceną wychodzi kapela, która ledwo co zna 3akordy. Teraz to już lepiej wygląda, generalnie się wszystko zgrywa w jedną zwartą całość, możemy wszystko nagrać i potem na koncercie zagrać.

R: Jak można zdobyć wasz album, czy jest on jakoś wydany?

M: Tzn. płytka nie jest wydana i wydana nie będzie. Chcemy nagrać cały album. Natomiast można ją zdobyć wchodząc na Myspace i inne strony, drogą wysyłkową.
Ch: Zawsze też mamy ją ze sobą na koncertach.
G: Płyty krążą jakoś, wysyłamy je po wytwórniach.
M: Generalnie staramy się sprzedawać je jako całość z okładką. Jest ona do kupienia za 5zł.

R: Choć pewnie można ściągnąć ją sobie przez Internet za darmo.

G: I niech ludzie sobie nasz słuchają i ściągają
Ch: To zależy od podejścia ludzi do płyt. Ja wolę mieć płytę w ręku z oryginalną okładką.
G: I tak 80% społeczeństwa słucha mp3
M: Z czego 30% w fatalnej jakości. Niech sobie ich słuchają, ale ja wolę oryginalną jakość.

R: To, że jesteście w Internecie daje możliwość słuchania was za granicą. Widzieliśmy na Myspace, że byliście w Grecji, Rosji czy Hiszpanii. Czy jakoś sami się tam wepchnęliście, czy nagle znajomy wam przesyła linka: „Popatrz gdzie jesteście”?

G: Z tym też było różnie bo do części z tych miejsc przesyłaliśmy coś od siebie natomiast pewnego razu otwieram maila a tam prośba z rosyjskiej strony o stoner rocku o przesłanie informacji o nas, bo chętnie umieszczą informacje o nas na swej stronie.

R: I co były jakieś dobre recenzje o was? Pochwalcie się.

Ch: Najfajniejszą sprawą i zaskoczeniem było umieszczenie naszego dema jako Demo miesiąca w najnowszym Metal Hammerze.
M: Zaskoczenie ogromne, bardzo dobrze napisany artykuł. Nie chodzi tu o to, ze nas chwalili ale on był napisany z takim sercem. Widać, że ktoś słucha takiej muzyki i zna się na rzeczy.

R: Co z tą zagranicą? Jak zostaliście przyjęci? Zauważyłem, że muzyka taką jaką gracie na zachodzie jest dużo cieplej przyjmowana.

M: Bardzo dobre recenzje zebraliśmy w Hiszpanii co wiąże się ze śmieszną historią, gdyż porównywali klimat naszych obydwu krajów. Hiszpanię, w której jest zawsze ciepło i Polskę, w której jak sądzą Eskimosi latają na ulicach. I dziwili się jak można tworzyć muzykę w tak zimnym kraju. Jednak jak widać zimno nie jest (gdy wywiad był przeprowadzany na zewnątrz panował niemożliwy do opisania upał- -przyp. Red.). Ale generalnie recenzja była bardzo dobra. Właściwie opisali dokładnie to samo co dziennikarz z Metal Hammera, czyli coś w stylu, że :"wróżą nam świetlaną przyszłość, jednak musimy jeszcze nieco popracować."
Po odsłuchaniu kolejnego utworu z płyty Luna Negra (Night Time Woman) i zapewne ochłodzeniu gorącej(dosłownie) atmosfery w studiu wywiad był kontynuowany.

R: Skąd pomysł na to by swoje wydawnictwo nagrać w Moustache Ministry (studio zostało założone i należy do muzyków z Oregano Chino i Elvis De Luxe- Przyp. Red.)?

Ch: Chcemy mieć to brzmienie, które nas najbardziej interesuje i cieszy.
M: Wcześniej nagrywaliśmy w pewnym studiu. To było pół roku wcześniej, zapłaciliśmy za nagrany materiał i nawet nie wzięliśmy stamtąd taśmy matki bo uznaliśmy, że to nie ma sensu.
G: Człowiek, który nas nagrywał nie kumał naszej muzy.
Ch: Stwierdził, że ta muzyka jest za nowoczesna.
M: Jadł pizze, siedział, coś tam dłubał i miał wszystko w nosie.
D: Drugi w trakcie wymienił go i robił kolejne dwa kawałki.
G:Trzeba uważać jak się wybiera studio w tym kraju.

R: Bardzo ważną rolę odgrywają producenci.

M: Nawet my nie byliśmy zbytnio przekonani do tego co zrobił Wojtek(producent płyty), ale okazało się, ze ludzie są bardzo przekonani. My inaczej brzmimy na próbach, inaczej jeszcze na koncercie a zupełnie inaczej wyszło to na płycie. I mimo, iż nie byliśmy do końca przekonani do efektu końcowego to teraz już jesteśmy. Dziękujemy za świetną robotę Wojtkowi.

R: Gdy pierwszy raz usłyszałem was na Myspace zobaczyłem ten ‘Moustache Ministry’ i dopiero wtedy zrozumiałem dlaczego to tak właśnie brzmi. Czy ten materiał był nagrywany na setkę?

M: Tak, my w ogóle chcemy nagrywać starymi metodami, na setkę, analogowo. Nie chcemy brać udziału w jakiś cyfrowych historiach. Nawet jeśli będą jakieś błędy to tak ma być. To jest rock.
Ch: Chcemy by to był żywioł.

R: Ile czasu zajęło wam nagranie płyty?

M: Posiedzieliśmy 1dzień, potem 2 dni masteringu. Tak naprawdę to trwało 3dni. Zaczęło się w lutym. Chcieliśmy zrobić jeszcze do tego okładkę.

R: A właśnie skąd taka okładka? Są na niej widoczne nawiązania do pustyni, do tego klimatu?

M: Nawiązania do pustyni, do księżyca, do naszej nazwy. Pomysł na okładkę to jest zbiór jakiś okoliczności, nawiązań do tych zespołów, których słuchamy, takich jak Kyuss i okładki ich płyty ‘Welcome To Sky Valley’. Jest to swoisty hołd. Projektów okładki było wiele.
G: Wybraliśmy taką, która najlepiej pasuje do naszej muzyki.

R: Powiedzcie coś o waszym logu, jest takie old- schoolowe, psychodeliczne, kto je zaprojektował?

M: Kolega, który siedzi obok mnie, czyli Daniel.

R: Jakieś inspiracje?

D: Kiedyś zobaczyłem okładkę jakiejś kapeli z lat 70. Siedziałem sobie potem w domu i kreśliłem.
M: To jest właśnie to o co nam chodzi- powrót do tego co było w latach 60-70, kiedy okładki robiono ręcznie, a nie tak jak teraz cyfrowo. Chcemy wszystko robić sami. Jesteśmy przeciwni tej wszechobecnej ‘cyfryzacji życia’. Wolimy logo czy plakat zrobić ręcznie.
Ch: Mamy te zdolności i dajemy sobie radę.

R: Czy jesteście samowystarczalni?


M: Jesteśmy i będziemy samowystarczalni. W zasadzie wszyscy jesteśmy poniekąd grafikami, potrafimy sami grać, więc sobie poradzimy.

R: Chodziło mi raczej o wydawanie waszych płyt, wytwórnie płytowe itp.Czy nie potrzebujecie osoby, która zajmowała by się waszą promocją?

M: Jeżeli ktoś się zgłosi, osoba, która czai tą muzę to jak najbardziej. Nie znam polskiej wytwórni, która by dobrze nam nasz materiał nagrała, wydała i rozprowadziła. Są dobre wytwórnie takie jak np. Antena Krzyku. Wytwórnie znane na pewno się nami nie zainteresują.
Ch: Na razie zostaje underground, koncerty, żywioł. A jak się coś trafi to dobrze. Szukamy coś na rynku zachodnim. Wysyłamy nasze nagrania. Odezwał się do nas koleś z Colour Haze i powiedział, że na razie jeszcze nie, ale może kiedyś. Chcielibyśmy np. ich sprowadzić kiedyś do Polski.
R: Z tego wynika, że zajmujecie się animacją kultury, próbujecie ożywić jakoś tą scenę, staracie się sprowadzić wykonawców z zachodu wynika to z waszej wypowiedzi?!

M: Chcemy organizować tutaj jakieś koncerty, wspólnymi siłami coś zrobić. Myślimy o Generator Party. Imprezy dla ludzi, w terenie, gdzie nie ma spiny, biletów. W plenerze.
Na razie padła propozycja od chłopaków z nieistniejącego już Natural High, by zrobić to w okolicach Błonia. Ponoć jest takie miejsce. Ale na razie jest to w formach planów.
R: A coś oprócz tych planów animowania kultury. Jakie są wasze plany, jakieś koncerty?

Ch: Chcemy wejść właśnie do studia.

R: Tego samego?

M: Zobaczymy, będziemy patrzeć na różne studia. Chcemy nagrać teraz coś nieco innego, gdyż będzie to muzyka filmowa. Nagrywamy ją do pewnego filmu i to wymaga już innego podejścia, innej stylizacji.

R: Powoli kończymy w tym dusznym klimacie.

G: Piachu już się narobiło troszeczkę.

R: Zapraszamy na koncerty chłopaków i ich Myspace.

Wywiad zakończyły dźwięki klasycznego Stoner Rocka spod znaku Nebuli i Fu Manchu, a potem chłopaki polecieli chłodzić swoje gorące głowy i napełniać je nowymi pomysłami. Co z tego wynikło już wkrótce się z pewnością przekonamy.

Wywiad spisał i wy(m)edytował: Ch-Fu.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości