Kolejnym z laureatów „Samurajów Pióra”, jakiego przybliżamy użytkownikom portalu „e-Sochaczew.pl”, jest Magdalena Banaszkiewicz (III miejsce). Prócz pisania wierszy, prowadzi rodzinne pogotowie opiekuńcze. Dlatego prosiła, aby dzwonić, kiedy wszystkie dzieci pójdą już spać.
Jak zaczęła się pani przygoda z poezją haiku? Poezja towarzyszyła mi już w latach przedszkolnych. Bardziej na poważnie, kiedy miałam czternaście lat. Oczarował mnie tomik Broniewskiego, który dostałam. Był tam wiersz, który przypominał haiku: „Ja nie chcę wiele / ciebie i zieleń” i od tej pory czułam, że przy pomocy kilku słów można wyrazić tak wiele. Ale nazwę haiku poznałam niedawno Właśnie mijają teraz dwa lata, jak kolega pokazał mi swoje wiersze na www.poezja.org i tam zobaczyłam dział "Haiku". Bardzo szybko mnie to wciągnęło.
Skąd ta popularność haiku? Jest rzeczywiście jakaś moda. Nie zastanawiałam się nad tym. Są ludzie, którzy w ten sposób pokazują świat, swoje przemyślenia, doznania.
Haiku to przypadek czy namysł? Przypadek sprawił, że poznałam haiku. Teraz wiem, że chcę pisać mimo, że ze strony rodziny nie mam wsparcia i piszę najczęściej w biegu i często w tajemnicy. Niemal każda chwila w moim życiu to haiku. Pozostaje tylko kwestia zapisania tej chwili. Wydaje mi się, że do tego trzeba dorosnąć i że potrzebne jest doświadczenie, chociaż piękne haiku piszą też i młodzi ludzie. Ja chyba jednak zabrałam się za to w odpowiednim momencie. Nie było nigdy takiej sytuacji, że mogłam zaplanować pisanie od tej do tej godziny. W mojej pracy, kiedy policja w każdej chwili może przywieźć dzieci, kiedy trzeba zająć się tymi, które już są, to różnie bywa z kocentracją. Czasem przychodzi myśl, a czasem trzeba nazbierać słów, a czasem wstaje się w nocy i ma się gotowe haiku albo pomysł zostaje na długo nie zapisany, by później, nie wiadomo kiedy wykorzystać go.
Bierze pani udział w konkursach haiku? Czy są sukcesy? W Polsce takich praktycznie nie ma. Ostatnio na forum abc.haiku.pl zajęłam w grudniu pierwsze miejsce. Sukcesem dla mnie było również zajęcie III miejsca w państwa konkursie, publikacje w zagranicznych magazynach oraz publikacje w antologii haiku.
Wiem, że prowadzi pani pogotowie rodzinne, to na pewno bardzo duże wyzwanie… Duże wyzywanie, duża odpowiedzialność i ciężka praca. Trafiają do nas dzieci od zera do dziesięciu lat, z rodzin patologicznych, rodzin nie zawsze objętych nadzorem kuratora. W pogotowiu powinny być do roku czasu, a stają się członkami rodziny na kilka lat. Od nas trafiają do rodzin adopcyjnych, zastępczych albo do domów dziecka. To są prawdziwe dramaty ale najczęściej wielkie satysfakcje. O tym też są moje haiku.
Dziękuję za rozmowę, zapraszam do udziału w konkursie w przyszłym roku. Dziękuję. Fajnie, że ktoś się zajął w Polsce konkursem haiku na poważnie i że odbiło się to pozytywnym echem.
Rozmawiał Andrzej Gąsiorowski
Za tydzień rozmowa z Krztysztofem Kokotem - Samurajem Pióra 2008
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze