Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pani Asieńko, 100% blues to jest Robert Johnson, Howlin" Wolf i Elmore James.
Cieszę się, że Pani się nie musi niczym podpierać, cieszę się, że uczyniła sobie Pani z tego cnotę, ale już najbardziej się cieszę, że potrafi Pani wytknąć innym, że się podpierają.
Szymon się nie chwali, tylko po prostu w sposób prostolinijny, podchodzi to tego, co robi. To jest jedna z jego największych zalet. Mało kto w tym mieście i powiecie, zna się tak dobrze na muzyce, szczególnie jazzowej, jak on i zawsze do niego (do Ciebie Szymone) idę po nauki.
Odoszę wrażenie, że nie wyszyscy tę prostolinijność w podejściu do muzyki potrafią odczytać. Prawdopodobnie wadą Szymona (Rivermana) jest to, że zechciał się swoimi myślami i emocjami podzielić z użytkownikami forum. Wiem, że to nie jest miłe, szczególnie jeśli ktoś ma się czym podzielić. A przecież nie każdy ma.
Małe wyjasnienie - nie krytykuję koncertu :), co zresztą jasno z mojej wypowiedzi wynika. Pozdr
Jeśli chodzi o ten wątek z T. Nalepą (z całym szacunkiem!) i z tymi tam „dywagacjami filozoficznymi”, to w sumie cieszę się, że mieszkam, tam gdzie mieszkam.
Jeśli np. takiemu (skądinąd miłemu zwierzakowi) jak pies włączymy muzykę, to on podobno też jakoś ją „czuje”. Czy coś nam potem powie o tych swoich „odczuciach”?
Jest teraz taki „postępowy” pogląd, że wszystko trzeba wyłącznie „czuć”. Jak przychodzi potem coś powiedzieć o czymś, to są problemy… Czy to jest sposób na „zrozumienie muzyki”??!! A tak w ogóle, co to jest „rozumienie” muzyki?
Riverman nie był solistą, lecz w zasadzie częścią publiczności, toteż może chyba oceniać show??!! Jak jest coś warte uwagi, nie ma powodu, aby o tym nie powiedzieć.
Bardziej nieprofesjonalne jest – zdaje się - przegapianie takich okazji i potem krytykowanie…
Na koncercie nie byłam, nie widziałam, nie słyszałam, ale mam dziwne wrażenie że Szymonie sam siebie chwalisz. Jest to takie, powiedziałabym, niezbyt profesjonalne...
100% blues to Tadeusz Nalepa ale jego chyba już nie zaprosicie. I te wszystkie filozoficzne dywagacje na temat muzyki jazzowej. Śmieszne. No ale jak ktoś musi się podpierać historią, teorią i filozofią żeby zrozumieć muzykę to tylko współczuć.
Z bluesa polecam Nocną Zmianę... Robią rewelacyjny show. Pozdro...
Dzięki Andrzeju! Bardzo mi zależało na tym, aby ten koncert dobrze wypadł. Cieszę się, że udało nam się stanąć na wysokości zadania. A w kwestii tego kawałka z "Twinpeaks", to świetnie wg mnie wypadło zakończenie, kiedy na mikserze podkręciłem nieco pogłosu. Dało to taki efekt falujących smyczków. Artysta też był zadowolony z tego triku. No cóż, czas myśleć o nowym projekcie. Może tym razem jakiś stuprocentowy blues??!! Pozdrawiam
Rzeczywiście, nie przesadzisz, Szymon. To był cudowny wieczór. Z dotychczasowych niedziel jazzowych w 77 mnie podobał się najbardziej.
Pomijając znakomitą muzykę, warto zwrócić uwagę na osobisty urok Andrzeja Frolowa, którego podstawą jest bardzo duża skromność, pokora i szacunek dla słuchacza.
Szymon, dzięki za organizację, ale przede wszystkim za pomysł!
PS Uwielbiam twórczoć Lyncha i Badalamentiego. Na mie najwieksze wrażenie zrobił ten motyw "twinpeaksowy", choć nie pamiętam dokładnie, co to był za utwór. To była taka klamra na koniec.
Należy się zgodzić z tym, że człowiek nie potrzebuje sztuki (w szerokim tego słowa znaczeniu), aby móc egzystować. Co więcej, mam wrażenie, że niektórym ona wręcz utrudnia życie. Pamiętam jeden komentarz przedstawiciela lumpenploretariatu (knajaka skądinąd) po wysłuchaniu fragmentu "Błękitnej rapsodii", że "jakby się psy gryzyły." Kto wie, może jest coś w tym...
Mam jednak duże wątpliwości, czy sztuka powinna spełniać wyłącznie funkcje -powiedzmy- utylitarne??!! Według mnie, to raczej "duch porusza materię."
Witam. Ja jednak chcę powiedzieć o muzyce. Miło że są ludzie którzy chcą występować w Sochaczewie a jeszcze milej jak są jeszcze słuchacze. Wydaje mi się że głównym czynnikiem podania do wiadomości informacji o występie ma na celu zebranie zwolenników i delikatne przeproszenie przeciwników - by ich nie zaskoczyć klimatem jaki będzie panował. Ja oczywiście popieram takie formy kulturalne. Pozdrawiam
siemano.. Goście!;-) szkoda, że mnie nie będzie w niedzielę, bo chętnie bym usiadł, napił się i posłuchał. mam nadzieję, że będą następne odcinki, na które już się załapię. jeśli można coś podpowiedzieć to ja z kolegą Szczawiem mamy już jeden nieśmiertelny numer na piano i zawsze możemy wystąpić jako support. albo lepiej ostatni akord;-) aha, i która to jest ta Doda??
Myslę, że jednak róznic między Dodą a podpaską jest sporo i pewnie tyle samo co między podpaską a muzyką Frolowa.
Zależy po prostu dla kogo, co kto lubi, czego słucha i przy czym się dobrze czuje i bawi.
Muszę też zgodzić się z KakaDu odnośnie tego "co łaska minimum 5zł"
Mi jednak chodziło o samą informację dla ludzi, której nie podano w artykule.
Kiedyś się zdziwiłem w 77, że 0,5 piwa kosztuje mnie 10zł, bo ktoś tam w ogródku brzdąkał na gitarze.
Jest szansa że Doda podpasek używa szanowni Panowie :)
Istotna różnica...?
Hm... inny status ontologiczny podpaaki i utworu muzycznego (choćby był beznadziejny).
Ponadto - z punktu widzenia prakseologii - podpaska jest użyteczna. A Doda?
Pozostawiam to jako pytanie do Forumowiczów.
Szymonie ja się nie czepiam tego, że ktoś dostanie jakąś nagrodę za to co zrobi, że zagra, bo mu się słusznie należy. Ale tekst "co łaska min 5 zł" jest po prostu śmieszny i tyle. Wyrażenie "co łaska" ewidentnie "gryzie" się ze słowem "minimum" co w sumie daje bardzo zabawne połączenie. Nie chodzi o pieniądze tylko o słowa tu użyte. Miłego dnia
Racja! Mnie zawsze zastanawiało to, że te rzeczy (nie tylko w muzyce), które stanowiły ongiś tzw. kulturę egalitarną - dziś stanowią dorobek absolutnie "elitarny". W zderzeniu ze stanem dzisiejszej tzw. pop kultury, to chyba był jakiś ósmy cud świata. niech ktoś wskaże mi istotną różnicę w produkcie typu podpaski albo proszek do prania a jakiś tam utwór muzyczny np. niejjakiej Dody??!! Podobieństw jest chyba sporo - jak się wydaje.
Tylko, że dziś dawna "kontrkultura" jest mainstreamem:p
No, trochę żartuję;)
Żyjemy w sumie w nienajgorszych czasach, gdyż np. w średniowieczu śpiewanie czy granie trytonów(dysonujących interwałów) groziło np. łamanie kołem. Owe dysonanse są przecież jednym z fundamentów muzyki jazzowej. Można w zasadzie powiedzieć, że jazz jako taki był w zasadzie swego rodzaju kontrkulturą. Jazzmenom nie było też łatwo w niektórych krajach realnego socjalizmu np. w ZSRR, NRD czy Rumunii. A dziś można sobie tak przyjść do 77 i posłuchać "kontrkultury"...
a może następnym razem na żywo zaśpiewa Marta Kopa?
Ja już słyszałem ten prognostyk :-) I chcę to robić jeszcze i jeszcze!
pieknie.przydaloby sie jeszcze sprowadzenie jakiegos jazzowego combo pelna gębą,ale pianista na otwarcie to dobry prognostyk.
he he KakaDu dobre albo tak:
- ile?
- co łaska.
- ma tu pincet
- oooo, mało. ;)
ja tak słyszałem.
Sądzę, że dalsza dyskusja na temat kosztów związanych z wejściem na koncert jest bezprzedmiotowa. Przypomina mi się pewna maksyma z tradycji konfucjańskiej, która brzmi mniej więcej tak: "jeśli ktoś pokazuje ci palcem niebo, to nie koncentruj swojej uwagi na jego palcu, bo przegapisz cały splendor niebios."
Najważniejsze, że nadarza się sposobność słuchania muzyki na żywo w profesjonalnym wykonaniu.
Co łaska min 5 zł ;). Przypomniała mi się pewna historia, kiedy młodzi byli u księdza w sprawie ślubu. No i zapytali ile by tam księdzu za ten ślub sprezentować. "Co łaska minimum 500 zł" hehe
wzorem ubiegłego roku
opłata koncertowa wynosi
co łaska min 5 zł
i wnoszona jest do kapelusza
przy zakupie pierwszego napoju chłodzącego
zebrane pieniądze w 100%
przekazywane są Artyście
po koncercie
zebrana kwota
+ czasem wkład Pubu77 lub e-Sochaczew
przeznaczona jest na pokrycie podstawowych kosztów koncertu
głównie przejazdów i przewozu instrumentów
pzdr.
Nie widzę informacji o jakiejś opłacie, więc rozumiem, że koncert jest bezpłatny?
Pani Asieńko, 100% blues to jest Robert Johnson, Howlin" Wolf i Elmore James.
Cieszę się, że Pani się nie musi niczym podpierać, cieszę się, że uczyniła sobie Pani z tego cnotę, ale już najbardziej się cieszę, że potrafi Pani wytknąć innym, że się podpierają.
Szymon się nie chwali, tylko po prostu w sposób prostolinijny, podchodzi to tego, co robi. To jest jedna z jego największych zalet. Mało kto w tym mieście i powiecie, zna się tak dobrze na muzyce, szczególnie jazzowej, jak on i zawsze do niego (do Ciebie Szymone) idę po nauki.
Odoszę wrażenie, że nie wyszyscy tę prostolinijność w podejściu do muzyki potrafią odczytać. Prawdopodobnie wadą Szymona (Rivermana) jest to, że zechciał się swoimi myślami i emocjami podzielić z użytkownikami forum. Wiem, że to nie jest miłe, szczególnie jeśli ktoś ma się czym podzielić. A przecież nie każdy ma.
Małe wyjasnienie - nie krytykuję koncertu :), co zresztą jasno z mojej wypowiedzi wynika. Pozdr
Jeśli chodzi o ten wątek z T. Nalepą (z całym szacunkiem!) i z tymi tam „dywagacjami filozoficznymi”, to w sumie cieszę się, że mieszkam, tam gdzie mieszkam.