Obecnie rzadko która kobieta decyduje się na trzyletni urlop wychowawczy. Koniec urlopu macierzyńskiego oznacza więc, że wiele matek staje przed dylematem: zostawić maleństwo pod czyjąś opieką i wrócić do pracy czy też pozostać w domu. Współczesne kobiety nie mają łatwego życia. Praca, dom, opieka nad dziećmi, mąż, zakupy - to wszystko wypełnia im całe dnie. Można by powiedzieć: przecież nie wszystkie tak naprawdę muszą pracować, nie dla wszystkich przecież kobieta na urlopie macierzyńskim oznacza, że rodzina ledwo będzie wiązać koniec z końcem. A co, jeśli kobiety chcą realizować się zawodowo? Czy nie mają prawa godzić roli matki i żony z pracą zawodową? Jedna z naszych rozmówczyń przyznaje wprost, że po roku spędzonym w domu chciała wrócić do pracy. „Brakowało mi kontaktu z ludźmi, nie bez znaczenia był też fakt, iż mamy z mężem do spłacenia kredyt hipoteczny. Co prawda możemy zawiesić spłatę, ale wolałabym zostawić tę możliwość na czarną godzinę” – mówi Justyna z Sochaczewa. Niezależnie od powodów, powrót do pracy oznacza konieczność oddania dziecka komuś pod opiekę. W większych miastach wybór przedszkoli, żłobków i opiekunek jest ogromny. Działają prywatne i państwowe placówki, oprócz ogłoszeń osób poszukujących pracy, swoje usługi proponują liczne agencje zatrudniające nianie. W Sochaczewie, oferta jest o wiele skromniejsza, jednak młodzi rodzice mają kilka rozwiązań. U babci W komfortowej sytuacji są małżeństwa, których rodzice są na emeryturze. Zakochana w dziecku babcia to przecież najlepsza pomoc. Niestety, w dzisiejszych czasach dziadkowie są długo aktywni zawodowo, nie wszystkim zaś emerytom stan zdrowia pozwala na całodzienną opiekę nad energicznym malcem. Oprócz dziadków, warto wziąć pod uwagę np. ciocie, czy kuzynki, które mogłyby sprawować opiekę nad dzieckiem, gdy rodzice będą w pracy. Opiekunka opiekunce nierówna Kolejnym rozwiązaniem jest zatrudnienie opiekunki. Jest to jednak dość kosztowne, czyli nie dla wszystkich osiągalne. Nianie za całomiesięczną opiekę żądają wynagrodzeń od 700 do 1000 zł, czyli wiele z nas musiałoby oddać im niemal całą pensję. Poza tym, z reguły dziecko trzeba dowieźć do domu opiekunki, więc odpada największy atut, czyli dziecko spędzające dzień wśród znajomych sprzętów i zabawek. Dobra niania to skarb, więc te najlepsze nie szukają długo zajęcia, ponieważ są polecane jednym rodzinom przez drugich. Nie mając opiekunki z referencjami, pozostaje znalezienie jej „z ogłoszenia”. Niektóre z pań oferujących swoją pomoc w opiece nad dzieckiem mogą nie spełniać wymagań większości rodziców, np. jedna z sochaczewianek ogłaszająca się w internetowej agencji opiekunek reklamuje się jako 19 – latka, bez doświadczenia, ale za to sympatyczna i lubiąca dzieci. Inna pani, z którą rozmawiało jedno z sochaczewskich małżeństw, oświadczyła, że do pracy może przychodzić najwcześniej za dziesięć ósma, a wychodzić maksymalnie o 16.15. Żądała również wpływu na to, co dziecko je i jak mają być ustawione meble w pokoju. Rodzice, którzy ją zatrudnią, oprócz zasobnego portfela będą musieli wykazać się wprost nadnaturalnymi zdolnościami, jeżeli chodzi o podróż do pracy. Do żłobka Oddając swoją pociechę do żłobka mamy pewność, że zajmują się nią wykwalifikowane osoby, a dziecko będzie miało kontakt z rówieśnikami. Miesięczna opłata to 150 zł, jednak lista oczekujących liczy kilkadziesiąt osób. Podobnie jak w przypadku przedszkoli, większe szanse mają rodziny, w których obydwoje rodzice są aktywni zawodowo, więc najlepiej najpierw zorganizować powrót do pracy, a potem starać się o przyjęcie. Tak jak wszystkie rozwiązania, tak i to ma wady, żłobek nie jest najlepszym pomysłem, jeśli dziecko jest np. chorowite. Dla każdej rodziny inne z wymienionych powyżej rozwiązań będzie najlepsze. Najważniejsze zaś jest zadowolenie mamy i dziecka, niezależnie czy będzie to mama pracująca, czy nie. Agnieszka Poryszewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze