Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dołączam się do przedmówcy. Chociaż Plecewic nie pamiętam, to zawody na Podzamczu owszem. Dzieciństwo kojarzy mi się z zapachem rycyny i dźwiękiem motocykli. Nie ominęłam żadnych zawodów, tata zabierał mnie na każde. A na tych wielkich wtedy dla mnie maszynach wożono mnie chętnie i nawet oparzone czasami o zbiornik nogi nie zatarły miłych wspomnień :)
Pozdrowienia dla "Szarakowców" :)
PS: Gwoli ścisłości - bracia Janusz i Bohdan Harasińscy
Składam wyrazy szacunku i uznania dla p. Dudzińskiego i wszystkich,którzy tworzyli historię i dni świetności "Szaraka". Pamiętam jeszcze zawody w Plecewicach. Dla szczeniaka (malutki byłem) było to niesamowite przeżycie. Potem każde zawody na Podzmczu. Ja, widz, dostawałem dawkę niezłej adrenaliny. I ten męski zapach spalin, specyficzny, który w normalnym ruchu ulicznym byłby smrodem. Na torze natomiast stawał się błogosławieństwem, wypelniał niemal słodką wonią nos i podniebienie. Ach. Wspaniałe były te czasy.
Życzę kolejnych 45 lat i przynajmniej 180 pucharów!!!
Dołączam się do przedmówcy. Chociaż Plecewic nie pamiętam, to zawody na Podzamczu owszem. Dzieciństwo kojarzy mi się z zapachem rycyny i dźwiękiem motocykli. Nie ominęłam żadnych zawodów, tata zabierał mnie na każde. A na tych wielkich wtedy dla mnie maszynach wożono mnie chętnie i nawet oparzone czasami o zbiornik nogi nie zatarły miłych wspomnień :)
Pozdrowienia dla "Szarakowców" :)
PS: Gwoli ścisłości - bracia Janusz i Bohdan Harasińscy
Składam wyrazy szacunku i uznania dla p. Dudzińskiego i wszystkich,którzy tworzyli historię i dni świetności "Szaraka". Pamiętam jeszcze zawody w Plecewicach. Dla szczeniaka (malutki byłem) było to niesamowite przeżycie. Potem każde zawody na Podzmczu. Ja, widz, dostawałem dawkę niezłej adrenaliny. I ten męski zapach spalin, specyficzny, który w normalnym ruchu ulicznym byłby smrodem. Na torze natomiast stawał się błogosławieństwem, wypelniał niemal słodką wonią nos i podniebienie. Ach. Wspaniałe były te czasy.
Życzę kolejnych 45 lat i przynajmniej 180 pucharów!!!