Największa sochaczewska spółdzielnia ma się dobrze. Po zapaści finansowej z lat 2000-2004 nie ma już śladu. O tym, jakie są plany władz spółdzielni i jej największe bolączki, z prezesem Stanisławem Dziekońskim rozmawia Agnieszka Poryszewska.
Analizując wyniki finansowe SM L-W można odnieść wrażenie, że spółdzielnia to kopalnia złota. Zwłaszcza przez kontrast ze stanem waszych finansów sprzed 8-10 lat.
Faktycznie wtedy w spółdzielni było bardzo ciężko. Nieustannie zmieniali się prezesi. Kilka razy do roku wymieniany był zarząd. Nie pracowałem wtedy w SM L-W, ale zapoznałem się ze sprawozdaniami z tamtych lat. W rekordowym 2004 r. wynik finansowy był na minusie ponad 2 mln zł. To kolosalne kwoty. Teraz ciężko to sobie wyobrazić, ale zdarzało się, że pracownicy pensje otrzymywali w ratach.
Co takiego się stało, że nagle spółdzielnia zaczęła zarabiać?
Absolutnie nie było tak, że prezesem został Stanisław Dziekoński i wszystko zaczęło być dobrze. Nie było żadnej rewolucji. Dużo wysiłku w poprawę finansów SM L-W włożył zarząd z prezesem Muśko na czele. Ja zacząłem pracę w końcu 2006 r. Władze spółdzielni kierują się prostymi zasadami. Przede wszystkim pilnujemy tego, co dzieje się z pieniędzmi. Zmieniłem np. sposób ich lokowania. Dzięki temu na lokatach zarabiamy, nie jak kiedyś 20 tys. zł, ale nawet 180 tys. zł. W sumie od ośmiu lat SM L-W nieustannie notuje zysk.
Przeznaczacie go między innymi na inwestycje. Jedną z najbardziej spektakularnych jest akcja zdejmowania azbestu z bloków przy ul. Wojska Polskiego. Problemy mieszkańców szeroko opisywaliśmy w jednym z ubiegłorocznych numerów Ziemi.
Płyty zdjęto z dwóch ścian bloku przy ul. Wojska Polskiego 3. To jeden z budynków pokrytych azbestową elewacją, który jest w najgorszym stanie. Koszt prac związanych z demontażem i utylizacją płyt cementowo-azbestowych to 48 tys. zł Wykonanie nowej warstwy termoizolacyjnej na tych dwu ścianach to kolejne 150 tysięcy złotych. Pokryjemy to z funduszu remontowego.
Spółdzielnia planowała starać się o środki zewnętrzne ten cel. Nie udało sie ich uzyskać?
Złożyliśmy wniosek o przyznanie pieniędzy z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Nadal czekamy na odpowiedź. Liczymy, że Fundusz zwróci nam poniesione koszty demontażu i utylizacji, lecz moja wiara w to maleje każdego dnia. Demontaż zakończony. Jeśli firma wystawi nam fakturę przed decyzją zarządu Funduszu (a musi, gdyż tak mówi ustawa o VAT), będzie po dofinansowaniu. Właśnie ze względu na to, że koszt prac jest bardzo wysoki, postanowiliśmy demontować azbestowo-betonowe płyty na zasadzie: co roku połowa bloku.
Bloków jest osiem więc łatwo policzyć, że zajmie to 16 lat.
Na tyle będzie nas stać w najgorszym wypadku. Najważniejsze jednak, że w końcu zabraliśmy się za usuwanie azbestu. Abstrahując od jego szkodliwych właściwości, należy zwrócić uwagę również na estetykę. Płyty były zniszczone, omszałe i sprawiały, że kiedyś jedno z najładniejszych osiedli w Sochaczewie, stało się tym najbrzydszym.
Powiedział pan w najgorszym wypadku. Czy oznacza to, że rozważacie także inne scenariusze finansowania tej inwestycji?
Tak, chcemy ubiegać się o środki unijne z programu rewitalizacji centrów miast. Uważamy że osiedle Ogrody kwalifikowałoby się do niego. Tym bardziej, że można uzyskać dodatkowe punkty za spójność inwestycji. Nasze osiedle sąsiaduje z atrakcjami turystycznymi - kolejką wąskotorową i parkiem Garbolewskich. W obrębie centrum Sochaczewa rewitalizowane są już kramnice. Wszystko to stawia nas na dobrej pozycji startowej. Niestety w tym roku nie było naboru wniosków. Jeżeli tylko będzie taka możliwość, złożymy dokumenty. Otrzymane w ten sposób środki, znacznie przyśpieszyłyby inwestycje.
Byłam na miejscu podczas demontażu elewacji. Rozmawiałam też z mieszkańcami. Obawiają się, że ekipy budowlane nie zdążą ocieplić bloku przed zimą.
To właśnie niskie temperatury panujące zimą w mieszkaniach były przyczyną położenia płyt. Mieszkańcy boją się powtórki z rozrywki: azbest zniknie, a powróci chłód. To zupełnie bezpodstawne. Jeszcze tej jesieni budynek zostanie ocieplony styropianem i otynkowany. Zostanie zabezpieczony podobnie jak inne termoizolowane obiekty z naszego zasobu.
Pełen tekst w najnowszym numerze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze