Do napisania tego tekstu natchnął mnie pewien obraz, który ujrzałem podczas ostatniej „wycieczki” na wieżę kościelną. Obraz nie był niestety żadnym dziełem sakralnym tylko widokiem naszego miasta z perspektywy lotu ptaka (uściślając - nisko lecącego;-)). To co zobaczyłem jest doskonale zaprezentowane na zdjęciu dalej. Kilkanaście kominów i tony emitowanych przez nie zanieczyszczeń. Wtedy nie zwróciłem na to aż takiej uwagi, ale po przeczytaniu pewnego artykułu zrobiłem się bardzo ciekaw czy nasze miasto musi tak wyglądać, a jeśli tak, ile czasu jeszcze musi minąć, żeby coś się zmieniło? Dlaczego w naszym kraju „króluje” węgiel w ciepłownictwie, w produkcji energii elektrycznej a nie atom, skoro: 1. wokół nas, u naszych sąsiadów, z wyłączeniem Białorusi, jest 50 działających reaktorów atomowych; 2. siłownia atomowa o mocy 1000 MW przysparza rocznie 30(trzydzieści!)ton promieniotwórczych odpadów a analogiczna, o podobnej mocy tradycyjna elektrownia, bagatela, 600 tysięcy ton popiołów, 30:600000 oto niesamowita proporcja, nieprawdaż? 3. najbardziej atrakcyjne obecnie nośniki energii, czyli gaz i ropa naftowa, wyczerpią się przy obecnym tempie wydobywania za około 50-60 lat, energia jądrowa jest zaś praktycznie niewyczerpalna; 5. na potrzeby ciepłownictwa powstały już arcybezpieczne reaktory o małej mocy, które mogą za chwilę się okazać jedynym ratunkiem dla miast zagrożonych katastrofą ekologiczną takich jak nasz Sochaczew. A co na to wszystko nasze Państwo? Otóż zgodnie z planami rządu do 2020r. nie będziemy mieli żadnej elektrowni jądrowej w kraju. I nikogo nie obchodzą powyższe jak i ten argument, że w tej chwili statystyczny Kowalski zużywa 40 procent energii, jakiej potrzebuje jego zachodni odpowiednik. A dalej z wyliczeń wynika, że jeśli czegoś nie zrobimy, to w 2010 r. zacznie brakować nam prądu. Chciałbym jeszcze na chwilę wrócić do węgla. Otóż roczna produkcja energii elektrycznej w Polsce wynosi około 15 GWIat(e). Tyle można uzyskać zużywając: 1. 60 mln ton węgla kamiennego 2. 180 mln ton węgla brunatnego 3. 30 mln ton ropy naftowej 4. 24 mld m3 gazu ziemnego 5. 22,3 tony Uranu 235 (nie tysiące, nie miliony ton, ale tony!) (źródło „Wiedza i Życie”)
Niestety dla naszego społeczeństwa siłownie atomowe są synonimem wszelkiego zła. Odrzucamy jednocześnie wszelkie argumenty, że to tradycyjne metody pozyskiwania energii są przyczyną największych katastrof (dla przykładu: w 1947 roku wybuch pyłu w kopalni węgla kamiennego przy elektrowni w Chinach, zabił 1572 osoby; w 1959 roku we Francji, fala ze zniszczonej elektrowni rzecznej w Frejus, zabiła 421 osób; w podobnej katastrofie we Włoszech w 1975 roku zginęło 2600 osób; w Polsce tylko w latach 1991-2000 w wypadkach w kopalniach zginęło 556 osób. Zapomina się również, że eksplozja w Czarnobylu nie pochłonęła tysięcy lecz 30 (trzydzieści) ofiar. Tak, na pewno tyle, nie pomyliłem się. Czarnobyl jest jednym z największych oszustw XX wieku. Na potwierdzenie moich słów proponuję przeczytać ten oto felieton na ów temat. Natomiast pisząc ten tekst, wykorzystałem inny artykuł, też z "Wprost", pani Mirosławy Cielemęckiej, za co, mam nadzieję, się nie obrazi ;-). Perspektywy korzystania z energii "węglowej" są zatem niezbyt rozkoszne. A dziś? Dziś mamy dodatkowe obłoki dymu nad miastem, sadzę w letnie dni snującą się po sochaczewskich osiedlach i las kominów, który bardziej przypomina rafinerię niż powiatowe miasto. Kiedyś, gdy kursowała kolejka wąskotorowa, wymalowano brązową farbą jeden z bloków, stających obok torów, żeby nie było widać okopconych ścian przez dym wydobywający się z lokomotywowego komina. Teraz ciuchcia nie jeździ, są za to dziesiątki innych kominów i gdy niedługo trzeba będzie ów ciekawy pomysł powielić na większą skalę, nie muszę chyba mówić, do czego nasunie się porównanie na widok miasta w takim kolorze :(.
Artur
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze