Historia naszego kraju, podobnie jak naszego miasta jest zawiła, skomplikowana, a i dla autora, historyka jak się okazało, po ostatnim historycznym blogu nawet niebezpieczna, kiedy niektórzy odsądzali mnie od czci i wiary. Rzeczywiście jest to temat trudny. Nic na to nie poradzimy, i nie zmienimy, że naszą Ojczyznę i Sochaczew w przeszłości zamieszkiwali przedstawiciele różnych narodowości Polacy, Żydzi, Niemcy, Rosjanie, Tatarzy (sic!) i przedstawiciele choćby narodu greckiego. I na ogół zawsze była to koegzystencja przyjazna (poza okresem zaborów, a szczególnie wojen światowych), czego przykładem jest okres dwudziestolecia międzywojennego w Sochaczewie.
Badając ostatnio dzieje Sochaczewa w tym okresie i przygotowując kolejną publikację poświęconą dziejom miasta, uważam że nie można ominąć kwestii mieszkającej w Sochaczewie społeczności żydowskiej, która przez znaczną część tego okresu stanowiła blisko 50% członków ówczesnej Rady Miejskiej, wchodziła w skład Zarządu Miejskiego, bywało że miała swego wiceburmistrza, uczniowie tej narodowości uczęszczali od samego początku do miejscowego gimnazjum. A zatem i tu mieszkali. Wydaje mi się, może się mylę, nie będę się upierał, ale to nie może być białą plamą w dziejach miasta. Podobnie jak ciągle białą plamą, mimo bogactwa archiwalnego jest w niektórych przypadkach wręcz zbrodnicza działalność NKWD w powiecie sochaczewskim w pierwszych miesiącach po zakończeniu II wojny światowej, nie upubliczniona działalność Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa na tym samym obszarze.
Ale wracając do głównego wątku, współistnienie w przeszłości obok siebie przedstawicieli różnych narodowości może być atutem Sochaczewa, jako miasta przynajmniej trzech kultur. Z wielonarodowości i wielokulturowości w przeszłości korzystają inne miasta - Kraków, Łódź. O ostatnim z miast na stronie „Wirtualna Łódź’", można przeczytać m.in. „To właśnie dialog przedstawicieli wspomnianych czterech nacji (Polaków, Żydów, Rosjan, Niemców), dialog ponad podziałami, ponad wieloma dzielącymi ich różnicami, dał efekt w postaci jednego z najciekawszych, najbardziej złożonych miast w Polsce. Pomimo, iż historia Łodzi nie zawsze była barwna i chlubna, to jednak niezaprzeczalnie były w niej okresy tolerancji i wzajemnego poszanowania. Należy zaznaczyć, że udany rozwój nie byłby możliwy, gdyby współpraca międzykulturowa sprowadzał się jedynie do „wymiany dóbr materialnych”. Współdziałanie w sferze przemysłowej i urbanistycznej musiało być uzupełnione o aspekt najbardziej uniwersalny- sztukę. I w tym obszarze porozumienie również miało miejsce. Łódź kulturalna przełomu XIX i XX wieku to zlepek różnych stylów i programów artystycznych".
I w Sochaczewie pojawił się podobnie jak w innych miastach problem nieruchomości, o którym autor nie wspomniał jako pierwszy. Przedstawił sytuację, która zaczyna mieć miejsce, o której pokątnie coraz częściej się mówi, może mieć miejsce, podobnie jak w niektórych innych miastach. Jest to temat drażliwy szczególnie we wschodniej Europie. Ale jak pokazują przykłady innych miast nie da się od niego uciec. Do tematu trzeba podchodzić spokojnie, bez emocji. Z jednej strony staram się opisywać w miarę uczciwie przeszłość na podstawie dostępnych źródeł, z drugiej strony rozumiem emocje innych, choć sam staram się im nie ulegać.
Sam bardzo dobrze pamiętam sprzed lat wizytę w jednej z miejscowości pod Lwowem, kiedy chcieliśmy zobaczyć po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej włości, w których przed wojną mieszkali nasi bliscy przodkowie. Jak miejscowi dowiedzieli się, że przyjechaliśmy z Polski, i że jeszcze nasi przodkowie mieszkali w tej miejscowości, to nas wyzwali od najgorszych, internet tego by nie wytrzymał. Zaraz niektórzy myśleli, że przyjechały lachy, by próbować miejscowym coś zabrać. A my tylko chcieliśmy zobaczyć krainę naszych przodków. Polacy przecież mieszkali i we Lwowie i pod Lwowem. Podobne emocje dostarczyła mi przed laty również wizyta w Wilnie i zdawać by się mogło niewinna rozmowa o historii tego miasta z miejscowymi. Te nieprzyjemne spotkania był to tylko niewielki wycinek podróży po Litwie czy Ukrainie. Ale utkwił mi bardzo w pamięci. Ja osobiście jak pisałem w końcu blogu jestem przeciwny naruszaniu zmian praw własności. Niech już zostanie tak jak jest. Ale piszę - naśladując w tym wypadku jednego z dziennikarzy - tak jak jest.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze