Po raz pierwszy w naszym mieście odbyła się taka uroczystość. Zamiast akademii czy przemówień, Dzień Niepodległości uczciliśmy defiladą wojska. W żołnierzy wcielili się członkowie muzealnej grupy rekonstrukcyjnej im. II batalionu 18 pp. oraz współpracujących z nią grup z innych miast. Rekonstruktorów wzmocniła kompania wojskowa z jednostki w Bielicach. Łącznie ulicami Sochaczewa przemaszerowało około 100 żołnierzy różnych formacji, głównie piechota, ale byli też ułani, a nawet kilku cyklistów na pięknie utrzymanych rowerach. Oddział prowadził Jakub Wojewoda, dowódca grupy rekonstrukcyjnej, a jednocześnie pracownik sochaczewskiego muzeum. Tuż za nim, w pierwszym szeregu, kroczyli kombatanci dumnie niosący swój sztandar. Niepodległościowy przemarsz uczestnicy defilady rozpoczęli od złożenia kwiatów na grobie majora Feliksa Kozubowskiego, podczas kampanii wrześniowej 1939 r. dowódcy II batalionu 18 pułku piechoty. Na trasie przemarszu wojska i na placu Kościuszki oczekiwała na żołnierzy duża, jak na tę porę dnia i pogodę, grupa mieszkańców oraz władze miasta. Uroczystość na placu rozpoczęła się od wciągnięcia na maszt flagi państwowej. Podniosłego charakteru nadały temu werble wojskowe w wykonaniu niezawodnej grupy Lombelico del Mondo. Zespół bębniarzy przygotował zresztą oprawę muzyczną całej uroczystości. Przy dźwiękach instrumentów żołnierze przemaszerowali pod kościół, gdzie głos zabrał burmistrz Bogumił Czubacki, przypominając okoliczności, dla których odbyła się ta wojskowa zbiórka: „Wspominamy dziś szczególny rozdział w historii naszego narodu. 92 lata temu, 11 listopada 1918 r., po 123 latach niewoli odrodziła się Polska. (…) Na bitewnych polach Europy i świata, na polach klęski i chwały oręża polskiego, wyrosła nowa, II Rzeczpospolita. Stworzyli ją ludzie, dla których największą wartością była Ojczyzna. Dla wielu z nich małą ojczyzną był Sochaczew, dramatycznie doświadczony poprzez tak liczne, przetaczające się przez niego działania wojenne. (…)” Z kolei Jakub Wojewoda skupił się w swoim wystąpieniu na lokalnych wydarzeniach towarzyszących odzyskaniu niepodległości. Przypomniał, że I wojna światowa przyniosła naszemu miastu wiele zniszczeń i strat. Sochaczew, zrujnowany prawie w 90 proc., był drugim najbardziej zniszczonym miastem w Królestwie Polskim. Posłużył się też wspomnieniami z tego okresu wieloletniego komendanta sochaczewskiej straży pożarnej, późniejszego burmistrza miasta, Wacława Przedpełskiego: „Przystępujemy do rozbrajania Niemców. Garnizon ich składa się z przeszło 300 żołnierzy. Straż zajmuje komendanturę, kolej, magistrat, wszelkie magazyny aprowizacyjne, oraz koszary wojskowe i wystawia swe posterunki. Przybywa Straży i Milicji Obywatelskiej do pomocy P.O.W. z Kampinosu, wśród nich dawni strażacy sochaczewscy. Sen dawnej prześnionej przeszłości na jawie!!! Uzbrojeni w dubeltówki i kosy. Stają przed oczami widma spod znaku Tadeusza Kościuszki. Polska jest!!! Bo była i nie zginie. Po tych krótkich wystąpieniach pada komenda, po której następuje salwa honorowa. Robi się niezwykle uroczyście i patriotycznie. Odruchowo mieszkańcy stają na baczność. A za chwilę kolejny ważny moment, złożenie kwiatów pod figurą Chrystusa z 1919 r., która powstała jako pamiątka odzyskania niepodległości. Wiązanki składają burmistrz i jego zastępca, a także komendant policji. I to niestety już koniec tej części obchodów. Burmistrz Czubacki dziękuje wszystkim zebranym, obiecując, że taka defilada z udziałem rekonstruktorów odbywać się będzie co roku. Mieszkańcy dziękują żołnierzom gromkimi brawami. Dalsza część uroczystości miała charakter religijny. O godz. 18.00 rozpoczęła się u św. Wawrzyńca msza św. w intencji mieszkańców Sochaczewa i całej ojczyzny. Zarówno przed mszą, jak i po niej różne delegacje składały kwiaty i znicze przed pomnikiem Chrystusa. Ten wyjątkowy sposób uczczenia Święta Niepodległości jest wart kontynuowania, ale chyba lepszą porą byłoby południe. Listopadowy zimny i deszczowy wieczór to nienajlepszy czas na rodzinne spacery, zwłaszcza z dziećmi. A przecież warto, aby i one poznawały naszą historię, oglądały takie widowiska, które na długo pozostają w pamięci. Mimo tej uwagi, organizatorom należą się słowa uznania, bo warto było pomarznąć, aby to zobaczyć. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze