Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej Grzegorz Muśko poinformował nas, że jego poprzednik wiedział, iż wybory delegatów na Zebranie Przedstawicieli zostały przeprowadzone nieprawidłowo, ale „nic z tym nie zrobił”.
- Zupełnie przypadkowo dotarliśmy do pisma Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych z połowy października 2003 r. - mówi prezes G. Muśko - w którym w odpowiedzi na zapytanie byłego prezesa spółdzielni jednoznacznie stwierdza się, iż nie wybranie przed daną grupę członkowską przedstawiciela reprezentującego jeden z budynków nie upoważnia zebrania grupy członkowskiej, aby niewykorzystany mandat został wykorzystany przez reprezentanta innego budynku wchodzącego w skład tej grupy członkowskiej. Jest to dowód na to, że poprzedni zarząd tuż po wyborach delegatów doskonale wiedział, że wybory te przeprowadzono źle, z naruszeniem prawa spółdzielczego.
Przypomnijmy, że w związku z wątpliwościami, czy wybory delegatów przeprowadzono zgodnie z prawem spółdzielczym, Zebranie Przedstawicieli SML-W zostało przerwane przez prezydium i zarząd w sierpniu 2005 r. Wątpliwości zostały potwierdzone przez kancelarię prawną spółdzielni, następnie przez jednego z największych znawców prawa spółdzielczego prof. Lesława Myczkowskiego, zaś w listopadzie przez Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych. Z przesłanych pism i opinii wynika jednoznacznie, że wybory obecnych delegatów (jesienią 2003 r. - kadencja delegatów trwa 3 lata) przeprowadzono nieprawidłowo. Złamano podstawową zasadę, że na każde 45 członków spółdzielni wybierany jest jeden przedstawiciel, nie mniej jednak niż jeden przedstawiciel z jednego bloku. Wybory 2003 przeprowadzono tak, że jeden blok miał kilku przedstawicieli na zebranie, a inne w ogóle. Poza tym wzięły w nich czynny udział osoby spoza danej grupy, a nawet nie będące członkami spółdzielni.
Rzeczywiście, to zdumiewające, że poprzedni zarząd mając wiedzę o nieprawidłowościach wyborów, w ogóle nie zareagował. Zarządzenie ponownych wyborów pozwoliłoby być może uniknąć obecnego marazmu, w jakim znalazła się spółdzielnia. Zgodnie ze stanowiskiem Związku Rewizyjnego bowiem wszystkie podjęte przez obecny skład ZP uchwały mogą być zakwestionowane w trybie art. 42 prawa spółdzielczego, czyli w zasadzie są nieważne. Nikt nie może mieć pewności, że nowo wybrani delegaci podejmą te uchwały przez reasumpcję.
Nowe wybory obecny zarząd SML-W zaplanował na 6 marca br. W opinii opozycjonistów, prezes G. Muśko świadomie przedłuża ów czas marazmu, pragnąc jak najdłużej piastować swoje stanowisko (przerwane Zebranie Przedstawicieli nie udzieliło mu absolutorium). - Terminy wynikają z prac, które zapewnią, że ponowne wybory przeprowadzone zostaną właściwie - odpiera zarzuty G. Muśko. - W trakcie sprawdzania list członkowskich ujawniliśmy ponad 300 osób, które nie są już członkami spółdzielni, gdyż albo zmarli, albo utracili tytuł prawny do mieszkania. Zakupiliśmy też komputerowy program członkowski i postanowiliśmy wprowadzić kolorowe mandaty, różne dla poszczególnych grup członkowskich, aby nie dopuścić do oddawania komuś mandatów.
Na marcowy termin ma też, zdaniem zarządu SML-W, wpłynąć fakt, że zgodnie z prawem spółdzielczym do obowiązków grup członkowskich należy rozpatrywanie okresowych sprawozdań rady i zarządu. - Do końca lutego powinienem znać wyniki finansowe tej spółdzielni za rok 2005 - mówi G. Muśko. - Podczas marcowych zebrań grupy członkowskie będą się zatem mogły zapoznać ze sprawozdaniem w tym zakresie.
M. Figut
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze