Reklama

Nieszczęścia chodzą parami

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
05/02/2004 13:49
I znowu, jak co roku w onym czasie, stawił się cały kwiat naszego rycerstwa, by uradzić sposób podziału łupów, budżetem zwany. Jakoż zaraz na wstępie, jaśnie oświetlony Bogumił Demoniczny naparł na zebrane towarzystwo, by chadko zgodziło się na ustalony sposób ściągania daniny od poddanych.
Początkowo nic nie zapowiadało nieszczęścia, bo panowie szlachta zdrożeni podróżą dech łapali, co wyglądało, jakby na wszystko się mieli zgodzić. Jako pierwszy odsapnął Dariusz, rycerz z Dobrej Woli i wyskoczywszy z szeregu dalejże razy burmistrzom zadawać. Ci stawali dzielnie, zwłaszcza Christofer Dobry Mor’a, który wypoczęty z zamorskich krajów jak bumerang wróciwszy, języka jednak w gębie ludzkiego był już nieco zapomniał i choć zamachnął się, by odparować cios, mowy onego nie pojął.
Ruszyli się za Dariuszem i inni harcownicy budżet kłując. A to, że bez zgody towarzystwa jaśnie oświetlony Bogumił miałby na procent od Żyda dukaty brać, a to, że wydatki na warownię zbyt duże … Zerwał się na to z ławy Jędrek herbu Wierzba i dawaj przekonywać, że sypiąca się warownia w celach obronnych wyrychtowana być musi a są to pierwsze dutki na ten siedzibę dostojeństwa wysupłane.
Jakoż zaraz potem, Krzyśko Niezgolony z Żyżyna losem dzieciaków się przejął, pytał więc, dlaczego od przedszkolaków, aż tak wielki trzos zabrać zamierzamy? Odparto mu, że onym handlować będziemy, bez dziatwy jednakowoż, aby potencjalnym kupcom despektu nie czynić. Zerwał się jeszcze Józwa Czarny herbu Chocian, narzekając na ubogość dutków dla ochrony grodu. Jednak policję, chadko, za wielu schwytanych złoczyńców oraz nietrzeźwych jeźdźców i koni, chwaląc.
Jakoż niewiele potem okazało się jaką konfuzję burmistrzom uczyniono. To rycerze Sojuszu w Zgodzie z ludźmi Jędrzeja Brodatego budżet odrzucili. Przy tej okazji bardzo finezyjnym fechtunkiem popisał się Maćko bez hełmu, który także schlastawszy budżet, potem z całą swoją kupą, głosował za jego przyjęciem.
Zrazu okazało się, że u nas zaprawdę nieszczęścia chodzą parami. Jakoż bowiem po chwili przydarzyła się konfuzja kolejna. Oto Jędrzej Brodaty odczytał wynik konsultacji w sprawie nadania imć Kaczorowskiemu, prezydentowi Rzeczypospolitej na wygnaniu, tytułu honorowego obywatela naszego grodu. Okazało się jednak, że rycerstwo, niewielką co prawda różnicą głosów, koncept taki również odrzuciło. Na owe dictum jego zwolennicy aż jęknęli z rozpaczy, jakby który przez czoło szablą „przeżegnany” został. Powstał nieopisany tumult i jeno brzęk oręża oraz gromkie okrzyki słychać było: wstyd, kompromitacja!
Beznadziejną walkę o tytuł dla imć Kaczorowskiego podjął jeszcze świetny szermierz Jurko z Żelichowa, ale nawet on nie dał rady prostej argumentacji, że 11 jest większe od 8. Jedni krzyczeli: hańba! Inni przekonywali, jak imć bakałarka z powiatowego lazaretu, że nie znają dobrze onego, odwiedził bowiem nasze miasto tylko dwa razy i akurat nie musiał leczyć się w szpitalu. Awaryjnie proponowała kandydaturę Jana Pawła II, który także raz przejeżdżał przez Sochaczew.
Przy okazji dowiedzieliśmy się, że zawczasu wysłano przez umyślnego pismo do pana prezydenta, z którego tamten opatrznie zrozumiał, iż tytuł mu już przyznano i jeno ma zjechać po zaszczytu odbiór. To właśnie, zdaniem Waśka Białego, rozsierdziło część rycerstwa, które nie lubi, gdy mu kto w polu wyskakuje przed szereg.
Podłamany tym wszystkim jaśnie oświetlony Bogumił ze smutkiem skonkludował, że rozlane jest mleko i teraz trzeba będzie je wypić. Nie wyjaśnił tylko niestety, w jaki sposób to zrobić. Rycerstwo zaś, poszumiało jeszcze czas jakiś i wyruszyło do domów. Do następnego razu.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości