Reklama

Nokturnem w łobuza

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
19/08/2003 00:00
Trwa właśnie twarda walka między sochaczewskim Starostwem a warszawskim Towarzystwem im. Fryderyka Chopina o Żelazową Wolę. Walka dla nas ważna, bo lubimy pospacerować po tamtejszym parku i pochwalić się nim przed znajomymi z daleka. Jadąc tam na spacer, zawsze możemy być pewni, że spotkamy przynajmniej kilku obcokrajowców, co utwierdza nas w przekonaniu, że jesteśmy już w Europie, a nawet i w Świecie. Oczywiście, w sporze tym nie chodzi o to, że zarządzające dotychczas Żelazową Wolą Towarzystwo Chopinowskie ma zamiar wywieźć ją gdzieś daleko i umiejscowić w innym, ciekawszym krajobrazowo miejscu. Chociaż mówiło się głośno o tym, że miejsce urodzenia naszego Frycka mieli kupić Japończycy i przenieść do kraju kwitnącej wiśni. Tylko pomnik by nam zostawili, bo tam mają już inny, z siedzącym przy fortepianie kurduplem o skośnych oczach. Nie o to jednak, jak sądzę, w tym sporze chodzi, a jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie nie chodzi o muzykę.
A szkoda, bo przy okazji pomyślałam sobie, że to ona właśnie, nie dworek i park, są naszą największą dumą. I ona mogłaby na nas, sochaczewian, zarobić. Tylko dajmy jej szansę.
Niedopuszczalne jest bowiem, aby przez tyle lat funkcjonowania, tego jednego z najbardziej znanych na świecie miejsc, nie zorganizowano tu wielkiego międzynarodowego festiwalu. Jakiż to zarobek dla nas wszystkich, o sławie nie wspominając. Przyjechałoby przecież wtedy do Sochaczewa pół świata. Żadne inne miasto nie potrafiłoby zmarnować takiej szansy. My, owszem.
Może po wejściu do Unii załatwią to za nas inni, a na razie wykorzystajmy chociaż muzykę Chopina praktycznie. Czytałam w jednej z gazet o tym, jak to władze miasta Charlotte w USA uchwaliły, że z głośników na dworcu autobusowym płynąć będą wyłącznie dźwięki muzyki klasycznej. Odstraszać ma to nastolatków, bałaganiących i zaczepiających podróżnych. I to się podobno sprawdziło – Bach, Szostakowicz, Strawiński skutecznie wypłoszyli młodych rozrabiaków.
Więc może by tak i u nas? Często czyta się w lokalnej prasie o miejscach w Sochaczewie niebezpiecznych, gdzie straszy rozwydrzona młodzież. Może by więc właśnie tam, zamiast monitorujących kamer, na które nikt nie ma pieniędzy, zainstalować dobrze opancerzone głośniki, a już mazurki, polonezy i nokturny naszego Frycka zrobią swoje. Żaden łobuz tego nie wytrzyma.
Małgorzata Be
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama