Reklama

Nowy prezes, stare wyzwania

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
16/01/2007 13:00
Pracę w największej sochaczewskiej mieszkaniówce rozpoczął na początku grudnia zeszłego roku. Jakie problemy zastał i jak zamierza z nimi walczyć? Z nowym prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej Stanisławem Dziekońskim, rozmawia Martyna Mikulska.
- Mieszkańcy z pewnością zainteresowani są pana dotychczasowymi dokonaniami. Co chciałby pan powiedzieć o sobie spółdzielcom?
- Rodowitym sochaczewianinem nie jestem, choć mieszkam tu już 30 lat. Z wykształcenia jestem inżynierem mechanikiem, ukończyłem również Podyplomowe Studium z ekonomii dla międzynarodowych ekspertów spółdzielczości pracy organizowane kiedyś przez ONZ na Uniwersytecie Gdańskim. W swoim życiu robiłem wiele rzeczy – byłem technologiem, konstruktorem, kierownikiem wielu działów, oddziałów na terenie miasta m.in. w Chemitexie. Byłem prezesem Spółdzielni Pracy „Metalplast”, doradcą ubezpieczeniowym jednej z największych firm ubezpieczeniowych w Polsce, a także rzeczoznawcą majątkowym. Przez 18 lat prowadziłem też własną działalność gospodarczą. Muszę przyznać, że to doświadczenie zawodowe w obecnej pracy bardzo mi się przydaje.
- Miał pan wcześniej jakiś kontakt ze Spółdzielnią?
- Tak, choć nieznaczny. Dwa lata temu przez trzy miesiące, całkiem przypadkowo, zastępowałem tu mistrza remontów i konserwacji.
- Jakie problemy zastał pan w Spółdzielni. Z czym będzie najtrudniej się zmierzyć?
- Wszyscy wiedzą, pani również, że największym problemem są oczywiście ceny ciepła, które w tym mieście są po prostu zabójcze. W porównaniu z Żyrardowem są one większe prawie trzykrotnie, a z Warszawą jeszcze więcej. U nas podgrzanie 1 m3 wody kosztuje ok. 30 zł. Opłaty za ogrzewanie mieszkań są z kolei różne i zmieniają się z miesiąca na miesiąc. Jedyne, co wpływa na ceny, to zamontowany lub nie podzielnik ciepła. Ci, którzy je mają, płacą najniższe stawki do 3 zł za m2, w przypadku braku podzielnika stawki są wyższe i wynoszą powyżej 5 zł. W listopadzie za m2, blok o najniższej stawce płacił 1,90 zł, a ten z najwyższą ceną – 5,57 zł. I czasami, mimo że budynek jest ocieplony, ceny za ciepło nie spadają. Dzieje się tak dlatego, ponieważ zawory zamontowane na grzejnikach to tzw. zawory inteligentne. Wyobraźmy sobie, że gdzieś pani wyjeżdża, opuszcza pani mieszkanie i ze zrozumiałym względów zamyka zawory, żeby było chłodno. Jeśli przyjdą w tym czasie mrozy, te zawory, po spadku temperatury powyżej 8 stopni, automatycznie się otwierają. W przypadku wysokiej jak na tę porę temperatury, jak teraz w granicach 5-6 stopni na plusie, po otwarciu okna zimne powietrze natychmiast wędruje na zawór, ochładza go i mimo że w mieszkaniu jest 15-20 stopni, zawór wskazuje poniżej 8 stopni, pobiera ciepło i grzejemy sobie kosmos. Ludzie myślą, że jeśli mają zakręcony zawór, to mogą zimą otwierać okna do woli, a tak nie jest. A potem dziwią się, dlaczego w listopadzie płacili za ciepło 1,90, a teraz 4 zł, właśnie dlatego.
- Co więc można zrobić, aby mieszkańcy płacili mniej za ogrzewanie?
- Przede wszystkim powinni pamiętać o tym, co wcześniej powiedziałem, musimy też dokończyć termomodernizację bloków. Na tę chwilę jest ok. 10 budynków do całkowitego obłożenia styropianem i kilka, w których trzeba jeszcze ocieplić ściany frontowe. Jest też osobny problem bloków na osiedlu Ogrody, które kiedyś zostały ocieplone i obłożone azbestem, ale tu będziemy działać później. W tym roku na termomodernizację wydamy ok. 810 tys. zł. Dotyczyć to będzie bloków przy ul. Senatorskiej 4, 600-lecia 25A, 600-lecia 64 i 72, Żeromskiego 22, 24, 26, 39A, 39, 30, Ziemowita 14, 14A, H. Sawickiej 8, Warszawskiej 72 i 59 (tylko projekt prac). Ocieplone zostaną poza tym stropodachy bloków przy ul. 15 Sierpnia 51A i 1 Maja 1. Wymienimy również okna, przeznaczymy na to 358 tys. zł, z czego połowę na zwrot kosztów poniesionych już z tego tytułu przez lokatorów.
- Wiemy, że niektórzy mieszkańcy płacą za ciepło bardzo wysokie sumy. Czy występują oni z żądaniami rekompensat z tytułu nadpłat?
- Niekoniecznie nadpłat. To raczej spółdzielnia pozywa mieszkańców, którzy nie dopłacili, bo, powołując się na wyrok sądu w konkretnej sprawie, wydaje im się, że zapłacili za dużo. W Polsce nie obowiązuje jednak prawo precedensowe i każdy przypadek jest rozpatrywany przez sąd indywidualnie. Nie ma więc tak, że skoro wygrał jeden, to wygra i drugi. Biegły może spojrzeć na problem inaczej, inna może być też nasza argumentacja.
- Czy w Spółdzielni przeprowadzone będą w tym roku jeszcze inne inwestycje?
- Zamierzamy zaadaptować budynek przy ul. Trojanowskiej, gdzie wcześniej mieściła się nasza baza. Biurowiec stoi teraz pusty, więc przekształcamy go w budynek mieszkalny, gdzie docelowo znajdzie się 12 mieszkań socjalnych. Część mieszkań jest już gotowa, całość oddamy w kwietniu i wtedy można spodziewać się pierwszych przesiedleń. Pomyśleliśmy o tym, ponieważ mamy problem z zadłużeniem mieszkańców. W ramach swoich działań pieniądze musimy jednak ściągać, tym bardziej, że Walne Zgromadzenie ma w tej kwestii bardzo sztywne stanowisko i zabroniło nam umorzenia nawet złotówki. W tym miejscu muszę wystosować apel do wszystkich tych, którzy zalegają z czynszem, aby przychodzili i rozmawiali z nami, zwłaszcza, że dług można np. rozłożyć na raty. Jeżeli otrzymamy podanie o podzielenie spłaty zadłużenia, w tym momencie wstrzymujemy naliczanie odsetek, więc przyjście miesiąc wcześniej to nawet kilkadziesiąt złotych oszczędzonych.
- Ilu mieszkańców jest zadłużonych?
- Konkretnie trudno mi powiedzieć. Obecnie mamy 11 wyroków eksmisyjnych, ale wiem, że zadłużonych mieszkańców jest o wiele więcej. To bardzo poważny problem, ale nie odpuścimy i będziemy występować do sądu o eksmisje. Właśnie w tym celu powstaje te 12 mieszkań przy Trojanowskiej. Z pomocą przyszło nam też państwo, przyznając prawo do występowania o zwrot zaległych czynszów do Urzędu Miasta. Warto tu dodać, że osoby, które mają trudności finansowe, mogą zgłaszać się z prośbą o środki na zapłatę czynszu. Urząd przesyła nam, podobnie jak innym wspólnotom mieszkaniowym, pieniądze, bo są na ten cel środki z budżetu państwa. Urząd jest ich dysponentem, a żeby otrzymać taką pomoc, trzeba zgłosić się do Wydziału Spraw Społecznych i Działalności Gospodarczej.
- Czy są problemy z kradzieżą wody?
- Z wszelką kradzieżą, są kradzieże wody, ciepła...
- Spółdzielnia jakoś z tym walczy?
- Tak. Są to przykre sytuacje, bo jeśli wysyłamy pismo do osoby, u której zapiszczał przyrząd do wykrywania magnesu na wodomierzu, to często przychodzi ona obrażona, że posądzono ją o złodziejstwo. Odpowiadam wtedy zwykle tak: „ja też mógłbym czuć się obrażony, gdy policjant zatrzymuje mnie, kiedy zapiszczy mu radar”. To delikatna sprawa, bo ile jest konkretnie takich mieszkańców, do końca nie wiadomo. Sposobów na kradzież wody jest wiele. Mieliśmy m.in. przypadki cofania licznika, ale założyliśmy zawory zwrotne i ten problem został rozwiązany. Ale pomysłowość ludzka jest niewyobrażalna. Na przykład teraz, po podwyżce kosztów za wywóz śmieci, natychmiast mieszkańcy zaczęli zawiadamiać o tym, że w blokach mieszka mniej osób, niż jest faktycznie. A tak naprawdę z naszych obserwacji wynika, że jest odwrotnie, tzn. mieszka więcej niż jest zameldowanych. A jest to przestępstwo, bo, jeśli ktoś przebywa w bloku dłużej niż dwa tygodnie, musi zameldować się w miejscu pobytu. Spółdzielnia ma z tego tytułu straty, może mniejsze, bo jest to ponad 4 zł na miesiąc za osobę, ale jednak.
- Co pan sądzi o niskiej frekwencji na Walnych Zebraniach?
- Muszę powiedzieć, że sam nie chodziłem na zebrania swojej wspólnoty. Może jest to efekt zaufania do niektórych osób, które na zebrania przychodzą, może wynik tego, że przez wiele lat nasz głos w wyborach się nie liczył? Myślę, że ma na to wpływ również nieznajomość prawa spółdzielczego. Przychodzą do mnie osoby, które dziwią się, słysząc, że to one tak naprawdę wydają polecenia, a nie ja im. A przecież Walne Zgromadzenie przedstawicieli i osoby, które zostaną tam wybrane, decydują o kształcie i działaniu Spółdzielni, m.in. o opłatach. Jeżeli na zebranie przyjdą tylko osoby z jednego bloku, zwłaszcza przy nowych przepisach, które tego nie zabraniają, to może się okazać, że wybiorą się do Rady Nadzorczej i efekt będzie taki, iż pieniądze będą przeznaczane wyłącznie na ich blok. Chyba więc warto przychodzić i być aktywnym uczestnikiem życia Spółdzielni.




Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    karol997 2007-01-17 11:32:47

    W kazdym wywiadzie porusza Pan inne problemy w spoldzielni,mam watpliwosci czy zdola Pan to wszystko ogarnac.Mieszkancy chca mniejszych oplat za ciepla wode i centralne ogrzewanie.Nasza metropolia Sochaczew byla tak chojna zeby podarowac PEC-owi nasze kotlownie ,zeby miasto nie placilo kar z tytulu zanieczyszczania srodowiska.Teraz odbija sie to na mieszkancach placacych tak wysokie kwoty za CO.W tym wywiadzie nie poruszyl Pan problemu z telewizja kablowa KAM -moze warto pokusic sie o odpowiedzialnosc osob ktore taka umowe podpisaly,a nie szukac ratunku u zawsze poszkodowanych mieszkancow(to oni pokrywaja wszystkie koszty,nieodpowiedzialnych decyzji)Czas chyba z tym skonczyc i podjac decyzje o odpowiedzialnosci indywidualnej (a nie zbiorowej).

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości