Rozpocząć niepodobna inaczej, jak od śmierci. Świadomość przemijania, kruchości istnienia, wyciska piętno na przyjmowaniu rzeczywistości tego świata. Dewizy typu: "Korzystaj z życia!", "Żyj szybko!", "Życie jest krótkie", z pozoru banalne, w istocie są manifestacjami przeciwko śmierci, albo raczej manifestacjami naszej bezradności wobec śmierci. Przeczuwamy, że śmierć dotyczy nas wszystkich, że w jej perspektywie jesteśmy równi. Gdy mocniej się nad tym zastanowić, dochodzimy do przekonania, iż jest jedyną rzeczywistością całkowicie pewną i nieuchronną. Jawi się jako jedyna realność absolutna. I w tym miejscu pojawia się pytanie: czy można żyć, mając za jedyną realność coś, co pozbawia nas realności (czytaj: co odbiera nam życie)? Historia myśli ludzkiej pokazuje, iż ze "śmiercią na ramieniu" żyć nie chcemy. Podejrzewamy raczej jakąś alternatywę, jakąś rzeczywistość, która potrafi się wymknąć z jej szponów. Coś, co zna tajemnicę życia. Chrześcijaństwo jest zjawiskiem wyjątkowym na mapie religijnej świata. Bóg chrześcijan prezentuje się nie tylko jako Stwórca i Praprzyczyna wszystkiego, ale również jako Ten, który doświadczył kondycji człowieka i poddał się śmierci. "Umarł dla nas i dla naszego zbawienia" - głosi starożytna formuła. Zatem umarł, byśmy żyli. I można by pomyśleć, że cała sprawa została załatwiona: po śmierci jest życie wieczne, a miłosierny Bóg, mimo wszystko, nieba nam nie odmówi. Lecz co się okazuje? Pomimo tej wiedzy, iż Bóg się o człowieka zatroszczył i skoro umrze, może przenieść do wieczności, myśl o śmierci wciąż przyprawia o dreszcze. Pojawiają się te same pytania i obawy, te same troski i wątpliwości. Czy jednak rzeczywiście te same? Kiedy Jan Kowalski podnosi się rano z łóżka, jeszcze zanim włoży miękkie kapcie, i nawet zanim otworzy zaspane oczy, roztacza się przed nim perspektywa wyboru. Z jednej strony życie szybkie, szare, tak trudne, że czasem w ogóle nie wychodziłby spod kołdry, a na dodatek ze śmiercią w perspektywie. Z drugiej strony natomiast jest to samo życie, tak samo szybkie, szare i trudne (może nawet trudniejsze), z tą samą śmiercią w perspektywie, lecz do tego z ... nadzieją. Nadzieją, że w codziennych trudach i szarościach mieszka sens, że egzystujemy nie na darmo. Szanowny Panie Kowalski, wstań Pan i wybieraj!
KoSa
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze