Reklama

Oddajcie mi jesień

Tygodnik Echo Powiatu
12/10/2005 13:25
Rozpoczął się nowy rok akademicki. Studenci mają ten przywilej, że zaczynają naukę później niż koledzy z podstawówek, gimnazjów, liceów. Koledzy w nauce...
Jest to ze wszech miar słuszne. Jako starsi lepiej mogą rozpoznać powagę i urodę jesieni, która jest jak kobieta w kwiecie wieku, która pozwala sobie na przelotny romans z kimś prawie nieznajomym i wtedy... Wtedy bywa naprawdę piękna.
Lubię maszerować sobie na uczelnię po żółto-brązowym dywanie liści w parku, mijać, patrząc nań z góry, stary przyklasztorny sad nieznanego mi zakonu, kątem oka obserwować całujące się pary, otoczone często kłębami dymu i puszkami piwa. Jesień jest moją ulubioną porą roku.
Psują mi tę sielankę wszelkiego rodzaju manifestacje, których punktem wyjścia, przejścia i dojścia od lat jest Krakowskie Przedmieście. Ja sam jestem jak Kopernik, tylko na to patrzę. W żadnej manifestacji w życiu udziału nie wziąłem i jeśli nic extraordynaryjnego się nie stanie, pewnie już nie wezmę. Więcej, staram się postępować odwrotnie, a co najmniej inaczej, niż to robi tłum. Nie mam zaufania do jego mocy poznawczych, a potem tego, co w ich wyniku powstaje - filozofii praktycznej tłumu.
W tym roku „moje” Krakowskie przywitało mnie „londyńskim” czerwonym autobusem z wielką płachtą na boku, na której kandydatka na prezydenta (tu idę w pisowni za Gombrowiczem) Hendryka Bochniarz. To by oczywiście było jeszcze do zniesienia, choć nie do końca wiem, dlaczego polscy spece od marketingu (nie tylko politycznego), tak sobie te londyńskie autobusy upodobali. Natomiast z głośników, które jechały na autobusie, płynęły dźwięki rockowego monumentu „Whole Lotta Love” grupy Led Zeppelin. Kto dał naszej drogiej Hendryce prawo do posługiwania się muzyką „Zeppów” w kampanii politycznej, tego nie wiem. Może nawet zostało to opłacone tam gdzie trzeba. Nie pytam jednak o prawo pozytywne, ale kto jej dał prawo moralne.
Rock był od zarania w opozycji do polityki i choć często robił i robi tę opozycję w głupkowaty sposób, to jednak należałoby to uszanować. Kandydatka liczy na ludzi młodych i tak zwanych inteligentnych (może są nawet na nich lepsze określenia, ale teraz wyleciały mi z głowy). Bez zbędnej skromności powiem, że bardzo jest możliwie, iż ten rockowy monument był skierowany także do mnie (sic!). Niestety, kula w płot!
Za chwilę idzie druga manifestacja. Tym razem przeciwko wojnie w Iraku. Polskie manifestacje mają to do siebie, że walący w bębny nie mogą złapać wspólnego rytmu. Ktoś przez megafon usiłuje zachęcić tłum do skandowania słów „Faludża - Warszawa - ta sama sprawa!“. Ta sama i nie ta sama, myślę, popijając przesłodzoną kawę, którą mi spi... ył popsuty automat. Głęboko wierzę, że manifestanci owi nie splamili się nigdy żadną myślą. O tym, że w Iraku toczyła się już wcześniej permanentna wojna przeciw własnemu narodowi rozpętana przez krwawego dyktatora nigdy się nie dowiedzą. To są skomplikowane rozważania epistemologiczne, w które nie myślę się wdawać.
Mimo mojej doń niechęci, manifestacja przywodzi jednak myśli do żołnierzy w Iraku. Szacunek, wdzięczność i troska. O tym wszystkim chciałbym im powiedzieć. Troska o to żeby nie zginęli i żeby nie zbłądzili. Są tam po to, żeby cywilizowany świat mógł się cieszyć jesienią. Złotą, spokojną i cichą.

Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości