Reklama

Orkowie Uruk-Hai w Sochaczewie

Tygodnik Echo Powiatu
16/02/2005 09:53
Kto zna wielkie dzieło Tolkiena „Władca Pierścieni” temu tłumaczyć, co to są orkowie Uruk-Hai, nie trzeba. Dla tych, którzy nie czytali, ekranizacji Petera Jacksona nie oglądali, dwa słowa o orkach Uruk-Hai. W dziele Tolkiena jest to jedna z ras zamieszkująca krainę Śródziemie, która, co tu dużo gadać, jest zakałą tego zakątka. Orkowie zabijają, palą i niszczą co się tylko da. Szczególnie zajadłą rasą są Uruk-Hai. W dzisiejszej terminologii nazwali ich byśmy wybrykiem genetycznym szalonego twórcy. U Tolkiena jest to niejaki Saruman, zły, i podstępny czarnoksiężnik, który dla własnych celów sprzymierza się z Sauronem, symbolem zła samego w sobie. Saruman tworzy swoich super-orków mieszając zwykłych orków z ludźmi. Od zwykłego orka Uruk-Hai różni się zwiększonymi chęciami i możliwościami destrukcyjnymi. Uruk-Hai wraz z Sarumanem biorą się za wyrąb starożytnego lasu Fangorn. Robią to z niezwykłą precyzją i zaangażowaniem. Mniej więcej tak, jak sochaczewianie postanowili pozbyć się otaczającej ich zieleni. Przykład z artykułu „Przecinka czy wandalizm” to jedynie wierzchołek góry lodowej. Rżnie się bowiem i pali co tylko się da i gdzie się da. Pamiętam, że kiedy byłem dzieckiem, Chodaków był oazą zieleni. Przez te lata na moim podwórku wycięto wszystko, co tylko bez konsekwencji prawnych dało się wyciąć. Nie inaczej działo się i dzieje na ulicy Parkowej, jednej z najpiękniejszych nie tylko w Chodakowie, ale całym mieście. Znikają krzaki, krzewy, małe drzewka, które są przecież naturalnym schronieniem ptaków, owadów i gryzoni. Na życzenie sfrustrowanych obywateli, którym przeszkadza lada cień przesłaniający okno, wycina się także większe drzewa. Ze zgrozą patrzę na uwijające się z siekierami, piłami spalinowymi ludziki (cóż za diabelskie wynalazek w rekach Uruk-Hai). Tartak pracuje, a potem wszystko do ognia. Czasami stosy dymią aż dusi w gardle…
Jeszcze większą zgrozę budzą zrzucane z lubością przez orków gniazda gawronów – ptaków pięknych i mądrych. I naprawdę niczym się to od niszczenia mitycznego lasu Fangorn nie różni. Psychologiczny portret krzątających się przy wspólnotowych czy spółdzielczych blokach pracowników „utrzymujących” czystość, to wypisz wymaluj rasowy Uruk-Hai. Czarnoksiężnik Saruman z ich udziałem wyrąbałby Fangorn w tydzień.
Fangor jednak ocalał. Obroniły go enty, mityczni strażnicy drzew. Oburzeni, po prostu zrównali Isengard (siedzibę Sarumana) z ziemią. Ale nawet niszczący las Uruk-Hai mieli w tym jakiś cel. Drewno było potrzebne do budowania wojennej machiny wodza. Naszym sochaczewskim orkom niszczenie drzewostanu daje jedynie atawistyczną przyjemność porządnej męskiej roboty, której skutkiem jest dewastacja miejskiej zieleni. Nie, nie miejskiej! Naszej.


Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-02-17 00:00:00

    Dziękuję... Cóż, zachęcam jeszcze do przeczytania tekstu "Przecinka czy wandalizm?". Bardzo ważne, żeby ludzie, uwrażliwieni na ten problem reagowali, tzn. zgłaszali przypadki "zielonego" wandalizmu do UM i do lokalnych mediów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kusy 2005-02-17 00:00:00

    Bardzo dobry artykuł !!!
    Myśle że jes to jeden z ważniejszych problemów dotyczących nas
    wszystkich.
    Tak ważne tematy jak (basen, hipernova czy "debata" ) dla mnie
    przy tym blakną.
    Zachęcam więc do wyrażania swoich opinii.

    oto moja- Wyślijmy Uruk-Hai na Kube z biletem w jedną stronę.


    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama